Strona główna / Redaktorskim okiem / Dialogi na cztery palce

GP #26, 15 grudnia 2012 r.

Dialogi na cztery palce

Jacek HilgierWspółczesne telefony komórkowe pełnią już w zasadzie rolę kieszonkowych komputerów, bez których coraz trudniej się obejść. Każdy z nas oprócz zwykłych rozmów, wysyła również codziennie do swoich bliskich i dalszych przyjaciół, współpracowników, członków rodziny krótkie wiadomości tekstowe, popularne sms-y, ale niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że ta popularna funkcja obchodzi właśnie 20. urodziny. 3 grudnia 1992 r. została wysłana pierwsza wiadomość tekstowa.

Dokładnie nie wiemy, jak w tamtym czasie dwóch inżynierów jednej z firm telekomunikacyjnych wpadło na ten pomysł. W każdym razie, korzystając ze zbliżających się świąt, wysłali oni do siebie przez telefon krótki tekst, który brzmiał po prostu „Merry Christmas”.

Nie zdawali sobie jeszcze chyba sprawy z tego, jaką lawinę swoimi życzeniami uruchomili. Dzisiaj, po 20 latach, sms-y skutecznie zastąpiły kartki świąteczne, nie mówiąc już o listach czy bezpośredniej rozmowie przez telefon. Szczególnie dla młodych ludzi sms to podstawowa metoda komunikacji między sobą. Ale i dorośli przejmują i stosują się do tej mody. Dla wielu z nas łatwiej i szybciej jest wysłać kilka słów niż zatelefonować.

Z roku na rok wysyłamy coraz więcej sms-ów. Z najnowszych prognoz wynika, że w nadchodzącym roku liczba wysłanych wiadomości wyniesie 6,7 biliona. Ale już w roku 2016 wyślemy aż 9,4 biliona wiadomości, które operatorom sieci komórkowych przyniosą co najmniej 127 mld dolarów zysku.

Zastanawiające jest, dlaczego wiadomości tekstowe stały się podstawową usługą komunikacji. Najszybciej sms-y przyjęły się wśród młodzieży, która błyskawicznie spostrzegła, że ich wysyłanie jest znacznie tańsze niż połączenia głosowe. Poza tym młodzież lubi wysyłać wiadomości, które nie wymagają od rozmówcy natychmiastowej odpowiedzi.

Powszechność tej formy komunikacji staje się widoczna na każdym kroku. Szybkie operowanie czterema palcami na telefonicznej klawiaturze zastępuje powoli umiejętność pisania. Sms-ujemy do siebie już nie tylko siedząc za biurkiem czy w domu na tapczanie. Wysłamy je po drodze do pracy, w samochodach, w tramwaju czy autobusie, na spacerze, właściwie każda pora i miejsce jest dobre. Prawdziwi maniacy porozumiewają się między sobą za pomocą telefonu, siedząc obok siebie przy drinku, np. w barze lub restauracji. Ale to już budzi tylko uśmiech politowania i jest oznaką ogarniającego nas nałogu.

A będzie jeszcze gorzej, bo jak grzyby po deszczu wyrastają nowi rywale, chociażby w postaci serwisów społecznościowych. Oferują one całkowicie darmowe rozmowy tekstowe i przesyłanie swoich danych. Mimo tych zmian na rynku, przyszłość wiadomości tekstowych wydaje się niezagrożona. Przynajmniej w najbliższych latach.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net