Strona główna / Redaktorskim okiem / Związane ręce

GP #3, 26 stycznia 2013 r.

Związane ręce

Jacek HilgierW ostatnich dniach w Sanoku na Podkarpaciu rozegrały się dramatyczne wydarzenia, które przez kilka dni nie schodziły z czołówek polskiej prasy i TV. Doszło tam do próby ujęcia przez policję podejrzanego o dokonanie zabójstwa 32-letniego mężczyzny, który zabarykadował się w swoim mieszkaniu i ostrzelał z okna interweniujących policjantów. Na dodatek razem z nim w mieszkaniu znajdowała się jego nastoletnia dziewczyna.

Wszelkie próby porozumienia się z uzbrojonym mężczyzną nie dawały rezultatu. Ewakuowano mieszkańców praktycznie całego osiedla, gdzie rozgrywał się dramat, jednak policja, która otoczyła dom, nie decydowała się na siłowe wejście do mieszkania. Zdawano sobie sprawę, że mężczyzna jest uzbrojony i zdesperowany. Na dodatek cały czas przebywała z nim dobrowolnie jego 17-letnia dziewczyna, która też nie reagowała na wszelkie próby negocjacji.

Patowa sytuacja trwała przez kilkanaście godzin, do chwili tragicznego finału. W momencie, kiedy urwał się nagle kontakt z zabarykadowaną w mieszkaniu parą, w końcu zdecydowano się na wyważenie drzwi i wejście do mieszkania. Tam policjanci zastali straszny widok. W sypialni spoczywały obok siebie zwłoki mężczyzny i młodej dziewczyny. Okazało się, że najpierw zastrzelił on swoją nastoletnią partnerkę, a następnie popełnił samobójstwo.

W następstwie tych wydarzeń rodem z kryminału pojawiły się pytania o zasadność działań policji, które – co tu nie mówić – doprowadziły do śmierci dwóch osób. Trudno przecież zrozumieć, dlaczego sprowadzony na miejsce, uzbrojony po zęby, dysponujący środkami technicznymi oddział antyterrorystyczny nie przystąpił do akcji, by obezwładnić zamkniętego w mieszkaniu gangstera. Wyglądało to, jakby każdy czekał na to, że on sam wyjdzie z podniesionymi rękami i podda się.

Co ciekawe, na krótko po tragicznym finale oblężenia pojawiły się komentarze samych policjantów biorących udział w tej i podobnych akcjach. Twierdzą oni, że niejednokrotnie czują się związani obowiązującymi regulaminami wewnętrznymi i świadomie odwlekają siłowe metody interwencji. Obawiają się, że w efekcie użycia przez nich broni lub innych środków przymusu mogą zostać później oskarżeni przez prokuraturę lub nawet przez osobę, którą trzeba ująć, o nadużycie siły. W wielu wypadkach policjanci wolą czekać z bronią u nogi, aż sytuacja sama się jakoś rozwiąże. Podobnych obiekcji nie mają jednak najczęściej uzbrojeni przestępcy i gangsterzy. Oni strzelają bez zastanowienia.

Nie może tak być, że policjant dziesięć razy musi przekalkulować konieczność użycia broni, by nie narazić się później na grożące mu konsekwencje. Skutki takiego zachowania są najczęściej bolesne.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net