Strona główna / Redaktorskim okiem / Tajny desant na Mazurach

GP 3, 8 lutego 2014 r.

Tajny desant na Mazurach

Jacek HilgierJak do tej pory, Polska nie znajdowała się na celowniku Al-Kaidy i innych organizacji terrorystycznych. W Polsce nie wybuchały bomby, nie notowano samobójczych zamachów. Polskie szkoły, transport publiczny, urzędy państwowe były i, na szczęście, nadal są w miarę bezpieczne.

Wszystko to może się, niestety, zmienić w świetle coraz częściej pojawiających się pogłosek i wypływających dowodów potwierdzających tajne powiązania polskich służb wywiadowczych z podobnymi im instytucjami amerykańskimi prowadzącymi powszechną wojnę ze światowym terroryzmem. Przysłowiową kroplą przechylającą czarę może być informacja podana w ostatnim czasie przez amerykański dziennik Washington Post o tym, że cywilna Agencja Wywiadu otrzymała od CIA 15 mln dolarów za udostępnienie jej tajnego więzienia na Mazurach. Znajdować się ono miało w miejscowości Kiejkuty Stare w dawnym ośrodku szkolenia polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Na początku lat 2000, konkretnie po atakach z 11 września, miały tam lądować amerykańskie samoloty wojskowe, które w pełnej tajemnicy przewoziły tam schwytanych i podejrzanych terrorystów z Al-Kaidy. Mieli oni być tam poddawani podczas przesłuchań torturom, zaakceptowanym przez amerykańskie władze, z prezydentem na czele. Jak długo, w jakim zakresie, kto brał w tym udział – dokładnie nie wiadomo. Wszystkie dane pozostają utajnione i zaklasyfikowane jako amerykańskie tajemnice wojskowe.

Również dokładnie nie wiadomo, kto z polskiej strony o całej operacji wiedział i dał na to zgodę. Ówczesny premier polskiego rządu Leszek Miller (premier w latach 2001-2004) pytany przez dziennikarzy, jak ocenia te doniesienia, odparł: – Dla mnie to śmieszne, bo brzmi jak scenariusz hollywoodzkiego filmu. Na uwagę, że jako osoba nadzorująca działanie służb specjalnych powinien mieć wiedzę w takiej sprawie, Miller odparł, że żaden premier o czymś takim nigdy nie powinien wiedzieć. Siłą pracy wywiadu jest działanie w warunkach bardzo dyskretnych.

W kwestii tajności takich działań były premier ma rację. Sprawa tajnych więzień i ich funkcjonowanie do końca nigdy chyba nie zostanie wyjaśniona. Wyjaśnienie jej powinno odbywać się za pośrednictwem bardziej dyskretnych metod, a nie doniesień prasowych. Niestety, rewelacje amerykańskiej gazety postawiły władze polskie w dość kłopotliwej sytuacji i nie wystawiają Polsce najlepszego świadectwa. Na dodatek okazało się, że w Europie tylko Rumunia zgodziła się również na podobne operacje na swoim terenie. Trudno się nie zgodzić z tonem niektórych komentarzy, że w tamtych latach była bananową republiką, gotową wypełnić wszelkie żądania swego amerykańskiego sojusznika. Szkoda tylko, że nigdy nie potrafiono tego przekuć na podobne podejście do polskich spraw ze strony Waszyngtonu.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net