Strona główna / Redaktorskim okiem / Obama wybiela islam

GP 4, 21 lutego 2015 r.

Obama wybiela islam

Jacek HilgierNa Bliskim Wschodzie trwa regularna wojna z bojownikami Państwa Islamskiego. Dżihadyści ścinają głowy, krzyżują, gwałcą, palą żywcem. Zaprowadzając swoje okrutne rządy na okupowanych terenach, nie mają litości dla nikogo. Nawet dla pobratymców – Arabów. Srogo przekonał się o tym rząd Jordanii, który przez długi czas zabiegał o wydanie pojmanego do niewoli przez dżihadystów jordańskiego pilota. Kilkutygodniowe negocjacje nic nie dały, pilot został przez swoich oprawców żywcem spalony w metalowej klatce.

W czasie, gdy cywilizowany świat nie krył oburzenia dla okrucieństwa islamskich terrorystów, a Jordania natychmiast zapowiedziała zbrojny odwet na oprawcach, prezydent USA Barack Obama stwierdził, że chrześcijanie są równie winni terroryzmu co muzułmanie. – Pamiętajmy, że w czasach wypraw krzyżowych i inkwizycji ludzie popełniali w imię Chrystusa straszliwe czyny – takimi słowami prezydent postanowił udzielić lekcji tolerancji i historii religii. Stało się to w trakcie Modlitewnego Śniadania – tradycyjnego spotkania dla przedstawicieli świata biznesu, polityki i organizacji pozarządowych – na którym podsumowując swoje wystąpienie Obama stwierdził, że terroryzm nie jest wyłącznie problemem islamu.

W kontekście swoich wypowiedzi, zastanawiając się, jak w imię religii dokonuje się niewyobrażalnych aktów barbarzyństwa, Obama postanowił przypomnieć Amerykanom o średniowieczu. W czasie, gdy islamiści w imię religii wypowiadają wojnę cywilizowanemu światu, amerykański prezydent oświadcza: – Mierząc się z tym wyzwaniem i myśląc, że ten problem jest typowy dla wybranych terenów, pamiętajmy o tym, że w czasach wypraw krzyżowych i inkwizycji ludzie popełniali w imię Chrystusa straszliwe czyny, a w naszej ojczyźnie niewolnictwo zbyt często uzasadniane było imieniem Chrystusa.

Takie zrównanie islamskiego terroryzmu z inkwizycją i wyprawami krzyżowymi obraża każdego człowieka wiary. Serwując Amerykanom lekcję historii, prezydent w takim kontekście przypomniał o krucjatach, pomijając oczywiście historię ekspansji islamu. Nie wziął lub nie chciał wziąć pod uwagę, że zagrożenie dla wolności i praw obywatelskich ze strony średniowiecznych chrześcijan jest już dawno pod kontrolą i nie zanosi się na kolejne rządy inkwizycji. Krótko mówiąc, słowa prezydenta były niestosowne. Szczególnie, biorąc pod uwagę czas, w którym zostały wypowiedziane.

Obama postanowił ująć się za islamem w dwa dni po okrutnym morderstwie jordańskiego pilota, którego męczarnie, gdy oblany benzyną płonął zamknięty w klatce, cały świat mógł oglądać w Internecie, a nawet w amerykańskich serwisach telewizyjnych. W tym samym czasie chrześcijanie są na Bliskim Wschodzie prześladowani, ścinani mieczem i krzyżowani. O tym wszystkim prezydent światowego mocarstwa postanowił zapomnieć.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net