Strona główna / Redaktorskim okiem / Misza zgasił znicz

GP 5, 8 marca 2014 r.

Misza zgasił znicz

Jacek HilgierNiedziela, 23 lutego była ostatnim dniem XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Oficjalnego zamknięcia imprezy dokonał przewodniczący MKOl Thomas Bach, a maskotka igrzysk rosyjski niedźwiadek Misza dokonał symbolicznego zgaszenia znicza, który płonął nad olimpijskim stadionem w Soczi od 7 lutego.

W swoim końcowym przemówieniu przewodniczący olimpijskiego komitetu podkreślił, że „Rosja spełniła wszystkie swoje obietnice”. Miał tu zapewne na myśli nie tylko te, które dotyczyły zdobywania złotych medali przez rosyjskich sportowców, choć i na tym polu stanęli oni na wysokości zadania. Na szczęście, nie spełniły się kreślone przed rozpoczęciem igrzysk czarne scenariusze zakładające niemal pewne zamachy terrorystyczne na sportowców i widzów. Nic takiego nie miało miejsca, a uczestnicy igrzysk, od sportowców po kibiców i dziennikarzy, zapewniali, że czuli się w Soczi bezpiecznie. Również powstała w rekordowym tempie infrastruktura igrzysk zdała egzamin. Poza małymi wyjątkami dopisała pogoda i nie przeszkodziła w terminowym rozegraniu wszystkich konkurencji.

Barwna uroczystość zamknięcia igrzysk rozpoczęła się zabawnym akcentem: setki tancerzy ubranych w lustra sformowało kółka olimpijskie, bez jednego – tego, które nie otworzyło się podczas ceremonii otwarcia olimpiady. Ten autoironiczny gest przyjęto gromkimi brawami i śmiechem na trybunach. Dobry humor i zabawa towarzyszyły widzom i defilującym na olimpijskim stadionie sportowcom do końca barwnych pokazów przedstawiających rozwój dziedzictwa kulturowego w Rosji.

W ciągu 16 dni 2876 sportowców z 88 krajów walczyło w 98 konkurencjach. Najwięcej medali – 33, w tym 13 złotych – wywalczyli gospodarze, Rosjanie. Do pełni szczęścia zabrakło im jednego, na który najbardziej liczyli i byli niemal pewni jego zdobycia. Hokejowa drużyna Rosji, kreowana na murowanego faworyta, zawiodła całkowicie, odpadając z turnieju już w ćwierćfinale. Na hokejowym tronie pozostała Kanada, która obroniła złoto sprzed czterech lat w Vancouver.

Dla polskich sportowców były to najlepsze zimowe igrzyska w historii. Zdobyli sześć krążków, w tym aż cztery złote, zajmując w kwalifikacji medalowej wysokie 11. miejsce. Królem skoków narciarskich został Kamil Stoch, zwycięzca konkursów na obu skoczniach, po jednym złocie zdobyli Justyna Kowalczyk i Zbigniew Bródka, który jako jedyny potrafił przerwać hegemonię Holendrów na łyżwiarskim torze lodowym, zwyciężając w pasjonującym stylu bieg na 1500 metrów.

Niewątpliwym cieniem na igrzyskach położyły się wydarzenia rozgrywające się w sąsiedniej Ukrainie. Jedna z zawodniczek ukraińskich na znak jedności z ukraińską opozycją wobec władz wycofała się z zawodów, jednak do poważniejszych politycznych demonstracji w czasie trwania igrzysk nie doszło.

Kolejna zimowa olimpiada odbędzie się w 2018 roku w południowokoreańskim Pyeongchang.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net