Strona główna / Redaktorskim okiem / Arsenał wiedzy

GP #6, 10 marca 2012 r.

Arsenał wiedzy

Jacek HilgierJeśli już w lokalnych mediach pojawiają się doniesienia o tym, jak przebiega kształcenie młodzieży w amerykańskich szkołach, to bardzo rzadko temat ten wiąże się z szeroko pojętą edukacją. Nie znajdziemy tam sylwetek wybitnych uczniów mogących pochwalić się swoim arsenałem wiedzy, udziałem w olimpiadach przedmiotowych, pracą czy planami na przyszłość związanymi z nabytą wiedzą.

Najczęściej eksponowane są za to sukcesy akademickich drużyn sportowych, głównie koszykarskich i futbolowych, dla których sezon trwa praktycznie cały rok. Trzeba przyznać, że rozgrywki te są pasjonujące, czego dowodem są wypełnione po brzegi kibicami stadiony i hale. Poziomem sportowym nie odbiegają zbytnio od lig zawodowych, a według wielu nawet je przewyższają. Przed nami kolejne „marcowe szaleństwo”, czyli finał rozgrywek koszykarskich lig akademickich. Mecze te wywołują ogromne zainteresowanie, i słusznie, bo o niebo przewyższają to, co proponuje na co dzień liga NBA. W miejsce schematycznej gry dwumetrowych olbrzymów mamy szybkie, uzrozmaicone akcje po obu stronach boiska. Nie chcę nikogo przekonywać do wyższości sportu akademickiego, ale wielu kibiców powinno przyznać mi rację.

Obok boiskowych dokonań jest jeszcze jeden „szkolny” temat trafiający na czołówki gazet i dzienników telewizyjnych. Jest on związany z powszechną falą przemocy i gwałtu ogarniających amerykańskie szkoły. W ostatnich dniach media doniosły szczegółowo o kolejnej strzelaninie w amerykańskim ogólniaku. Tym razem zdarzyło się to na przedmieściach Cleveland w stanie Ohio. Uzbrojony w pistolet siedemnastolatek bez żadnego ostrzeżenia zaatakował w szkolnej stołówce. Niczego nie spodziewający się uczniowie spożywali akurat swoje śniadania, kiedy padły strzały. W jednej chwili rozegrały się tam prawdziwie dantejskie sceny. Na odgłos padających strzałów uczniowie usiłowali schronić się pod stołami i krzesłami. Przewracającym się meblom towarzyszyły histeryczne szlochy i krzyki ofiar. Ci, którzy mieli więcej  szczęścia, zeznawali później, jak koło nich padali na podłogę w kałużach krwi ich koledzy.

W wyniku tego bezsensownego ataku postrzelonych zostało czterech uczniów – trzech chłopaków i dziewczyna. Dwóch uczniów wkrótce zmarło w wyniku odniesionych ran, pozostali walczą jeszcze o życie w lokalnych szpitalach.

Nie wiadomo, czy ofiar nie byłoby więcej, gdyby nie to, że jeden z nauczycieli zdołał obezwładnić napastnika, po czym ten ostatni uciekł ze szkoły. Na szczęście, po krótkim czasie został ujęty przez policję.

Po raz kolejny pada podstawowe pytanie, jak do tej tragedii mogło dojść. Nastoletni napastnik T.J. Lane pochodzi z rozbitej rodziny, a jego ojciec miał wcześniej kłopoty z prawem. Koledzy Lane’a opisują go jako wyobcowanego, żyjącego w swoim świecie. Kilka dni wcześniej w Internecie zamieszczał on wpisy mogące sugerować przyszły atak.

Scenariusz jest więc bardzo podobny jak w wielu poprzednich wypadkach, kiedy dochodziło do zabójstwa z bronią w ręku na terenie szkoły. Tym bardziej więc dziwi bezradność wychowawców i rodziców. Wraca także problem dostępności do broni palnej. W tej chwili nie przywróci to życia i zdrowia ofiarom, obecny system kształcenia i wychowywania młodzieży pozostawia jednak wiele do życzenia.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net