Strona główna / Redaktorskim okiem / Parafialna skarbonka

GP 7, 5 kwietnia 2014 r.

Parafialna skarbonka

Jacek HilgierListy nadchodzące od czytelników do naszej redakcji są niezastąpionym źródłem ciekawych informacji i spostrzeżeń. Dział, w którym są publikowane, jest jednym z najchętniej czytanych i komentowanych przez prenumeratorów. Tym razem i ja chciałbym skomentować przesyłkę, którą niedawno otrzymaliśmy.

Jeden z naszych czytelników podzielił się w liście swoimi spostrzeżeniami na temat działalności polskiej parafii pw. św. Maksymiliana Kolbe w San Diego. List ten zamieścimy w całości w jednym z najbliższych wydań Gwiazdy Polarnej, ale już teraz mogę powiedzieć, że autor nie zostawia suchej nitki na proboszczu tej polskiej parafii – jego postępowaniu i działalności. Dla ilustracji swoich wniosków przesłał jeden z ostatnich biuletynów informacyjnych wydawanych przez parafię. Przyznam od razu, że lektura tej broszury delikatnie mówiąc bardzo mnie zbulwersowała.

Pierwsza strona to ogólne dane na temat działalności parafii ozdobione reprodukcją portretu patrona św. Maksymiliana Kolbe i informacją, że duszpasterstwo prowadzone jest przez księży chrystusowców. Jednak już zagłębiając się w lekturę kolejnych stron, trzeba przyznać, iż treści tam zawarte dalekie są od głoszonego przez chrystusowców przesłania niesienia dobrej nowiny i posługi duszpasterskiej dla wiernych. Dalekie też są od sakramentu pokuty, do jakiego nawołuje się w biuletynie.

No, chyba że pokutą ma być nieustająca danina finansowa na rzecz parafii, jakiej domaga się od parafian jej duszpasterz. Cały biuletyn parafialny to niekończąca się lista żądań finansowych i składek, jakie wpływały na konto parafii. Chyba w ramach przypomnienia, kto tu rządzi i w jakim celu wierni mają udawać się na cotygodniowe msze, tłustym drukiem wyszczególniona jest informacja, że „tygodniowy koszt utrzymania naszego kościoła wynosi około $1270”. Zaraz dalej informacja, z której wynika, iż ostatnia składka niedzielna wyniosła tylko $1060. Wniosek nasuwa się sam – skąpi parafianie nie potrafili wyjść naprzeciw potrzebom swojego kościoła. Ale zapobiegliwy duszpasterz i księgowy w jednej osobie szybko znajduje rozwiązanie. „Z poważaniem prosimy o miesięczne donacje w wysokości przynajmniej $50 na rodzinę, aby utrzymać poziom wydatków na poziomie dochodów” – też tłustym drukiem, aby każdy mógł bez trudu przeczytać.

Poczesne miejsce w parafialnym biuletynie zajmuje też informacja o koniecznej renowacji kościoła, a przy tym oczywiście lista przewidywanych zakupów i związanych z tym wydatków. Listy tej nie powstydziłyby się chyba najsłynniejsze katedry i bazyliki na świecie. Znalazły się na niej między innymi żyrandole w cenie ponad 600 dolarów każdy, święte figury po 2,5 tysiąca każda, lichtarze również ponad 600 dolarów każdy i najciekawszy zakup z listy, czyli podstawa pod świecę i świeca za 850 dolarów. Rzecz jasna pieniądze na zakup tych luksusów mają pochodzić od parafian.

Kolejnych fragmentów parafialnego biuletynu z San Diego nie będę już analizował. Ciekaw jestem, czy taką analizę mieli szansę przeprowadzić przełożeni proboszcza z San Diego?

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net