Strona główna / Redaktorskim okiem / Hillary pod obstrzałem

GP 8, 18 kwietnia 2015 r.

Hillary pod obstrzałem

Jacek HilgierW zbliżających się wyborach prezydenckich Hillary Clinton nie powinna mieć problemów z uzyskaniem nominacji z ramienia Partii Demokratycznej. W konfrontacji z kandydatem republikanów, kim by on nie był, nie będzie ona jednak miała łatwego zadania, w świetle ujawnianych decyzji podjętych przez byłą sekretarz stanu. Jeszcze nie ucichły echa afery dotyczącej korzystania przez Hillary Clinton w korespondencji dotyczącej spraw wagi państwowej z prywatnego konta mailowego i telefonicznego. W ostatnich dniach okazało się również, że wszczęta przez nią w 2011 roku kampania przyniosła poważne szkody amerykańskiemu wywiadowi.

W tamtym czasie Hillary za wszelką cenę dążyła do odsunięcia od władzy pułkownika Muammara Kaddafiego w Libii. Raczej trudno przypuszczać, że nie była świadoma tego, iż Kaddafi dostarczał Amerykanom informacji, dzięki którym zabito kluczowych członków Al-Kaidy i udaremniono ataki na amerykańskie obiekty i turystów. Libia pomogła Amerykanom zabić przywódcę Abu-al-Libi Latiha, człowieka zajmującego trzecie miejsce w strukturach Al-Kaidy, który przygotowywał zamach w bazie Bagram, w czasie którego zginęło ponad 20 osób. Kaddafi pomógł również udaremnić zamach na amerykańską ambasadę w Nigerii w 2005 roku. Libia była także pierwszym krajem na świecie, który wydał międzynarodowy nakaz aresztowania Osamy bin Ladena. Amerykanie otrzymywali także informacje o libijskich terrorystach w Iraku.

Nie zważając jednak na fakt współpracy libijskiego wywiadu z amerykańskim CIA w walce z międzynarodowym i wewnętrznym terroryzmem, który na terenie Libii coraz śmielej podnosił głowę, w 2011 roku Clinton zainicjowała kampanię przeciwko Kaddafiemu pod pretekstem zapobieżenia poważnemu kryzysowi humanitarnemu. Od samego początku jej zabiegów Pentagon był przeciwny interwencji wojskowej w Libii, a amerykański wywiad nie potrafił znaleźć uzasadnienia dla takiej operacji.

Kaddafi miał pomagać w zapobieganiu atakom terrorystycznym w wielu miejscach na świecie. Odsunięcie go od władzy i likwidacja – wiadomo, do czego doprowadziły. Najpierw był zamach w Benghazi, gdzie z rąk terrorystów zginął amerykański ambasador i trzech komandosów. Trzy lata po interwencji w Libii, na którą naciskała Clinton, kraj ten podzielony jest między dwa rywalizujące ze sobą rządy. Każdy ma swoje wojsko i plemienne milicje. Tak jak Afganistan w latach 90., tak teraz Libia pogrąża się w chaosie, stając się przyczółkiem dla wielu organizacji przestępczych. Dżihadyści utworzyli we wschodniej części kraju wiele ośrodków szkoleniowych. Wyszkoleni tam bojownicy dopuszczają się tak makabrycznych aktów jak niedawne zamordowanie 21 chrześcijan, przenikają ze swoją działalnością do krajów sąsiednich – Tunezji i Algierii.

Sami demokraci przyznają teraz, że Stany Zjednoczone nie powinny były interweniować w Libii i obalać Kaddafiego. Teraz płacą za te błędy. Błędy, z których Hillary Clinton w czasie wyborczych debat powinna się wytłumaczyć.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net