Strona główna / Redaktorskim okiem / Bubel wart miliony

GP 9, 20 kwietnia 2013 r.

Bubel wart miliony

Jacek HilgierNie tylko w Polsce ślimaczą się budowy, powstają drogi donikąd, bankrutują firmy, zanim cokolwiek zdołały zbudować. A wszystkiemu, zdaniem jednej z formacji politycznych, ma być winny obecny rząd. Wystarczy jednak rozejrzeć się nieco wokół, chociażby za zachodnią granicę, gdzie słynący z solidności Niemcy również nie mogą poradzić sobie z powszechnym kryzysem branży budowlanej.

Symbolem jednego z większych skandali budowlanych w historii Niemiec jest wciąż niedokończona budowa nowego portu lotniczego dla Berlina. Błędy w zarządzaniu i wady techniczne spowodowały, że lotnisko, które miało kosztować nie więcej niż 2,8 mld euro, co i tak jest sumą znaczącą, w tej chwili ma kosztować przynajmniej 4,2 mld. Przy tym nadal nie znany jest termin oddania obiektu do użytku. Pierwotnie lotnisko miało obsługiwać pasażerów już od 3 czerwca br. i zastąpić trzy istniejące berlińskie lotniska. Planowany termin otwarcia przesunięto na październik, ale wielce wątpliwe jest, czy w ogóle w tym roku wylądują na nim samoloty.

Główną przyczyną opóźnień w oddaniu portu do użytku są problemy z systemem zabezpieczeń przeciwpożarowych. W trakcie przeprowadzanych kontroli okazało się, że poziom wody w systemie zraszaczy przeciwogniowych jest wystarczający do opanowania pożaru nie większego od palącego się kubła nie śmiecie. Nie lepiej wypadły testy pozostałej infrastruktury tego portu. Za każdym razem na krótko przed kolejnym terminem otwarcia wyskakiwało coś nowego.

Problemy są nawet z najprostszymi czynnościami w obsłudze budynku. Nikt np. nie potrafi wyłączyć oświetlenia przestronnych hal odlotów i przylotów i nieużywanego przez nikogo parkingu. Światła palą się tam na okrągło przez całą dobę, ponieważ system komputerowego sterowania jest tak skomplikowany, że nawet jego twórcy pogubili się w jego obsłudze. Każdego dnia 8-kilometrową trasę dojazdową na lotnisko pokonuje zdalnie sterowany pusty pociąg, tylko po to, by nie zardzewiały tory, po których jeździ. Zainstalowane w budynkach schody ruchome okazały się za krótkie i nie sięgają końcowych pięter. Aktualnie czekają na wymianę. Na terenie okalającym lotnisko trzeba było wyciąć setki ledwo co posadzonych drzew, ponieważ sprowadzone lipy okazały się z gatunku, który nie może rosnąć w tym miejscu. Ostatnio pojawiły się pogłoski o rysach w konstrukcji budynków terminali, jako że lotnisko powstaje na wyjątkowo piaszczystych glebach, przez co zapada się cały teren już zalany betonem.

To tylko część błędów w planach budowlanych i błędnych rozwiązań technicznych kolosa mającego obsługiwać 27 milionów pasażerów rocznie. Szybko jednak okazało się, że i ta liczba jest za mała w stosunku do potrzeb i nawet gdyby udało się lotnisko oddać do użytku, to i tak od razu trzeba będzie je rozbudować.

Perypetie, jakie w zeszłym roku towarzyszyły otwarciu nowego terminalu na Okęciu, w obliczu problemów Niemców okazują się błahostką niewartą uwagi.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net