Strona główna / Prosto z Polski / Jest takie miejsce...

GP #24, 20 listopada 2010 r.

Jest takie miejsce...

RYSZARDA L. PELC

W Zakopanem, na Pęksowym Brzyzku jest cmentarz. Prowadzi do niego ulica Kościeliska. W jednym z grobów pochowano Jana Pęksa. Być może dzisiaj nikt nie znałby jego imienia, a zakopiański cmentarz miałby inną nazwę, gdyby nie jego szczodrość. Jan Pęks podarował go swojej wsi Brzyzk, co w lokalnej gwarze góralskiej oznacza „urwisko nad potokiem”. Na tej nekropolii spoczywa też ksiądz Józef Stolarczyk, założyciel cmentarza, który to miejsce poświęcił w 1850 r. – 160 lat temu.

Zapewne ani Jan Pęks, ani ksiądz Stolarczyk nie przewidywali, że cmentarz stanie się sławny i że znajdą na nim miejsce ostatniego spoczynku ludzie, których znaczenie dla polskiej kultury jest ogromne i niezaprzeczalne. Spoczęli tu ci, którzy tworzyli historię tej, wówczas małej, górskiej osady i ci, którzy kiedyś tu przyjechali i osiedli, bo znaleźli w Tatrach natchnienie do pracy twórczej – poeci, malarze, rzeźbiarze, kompozytorzy.

Zakopiański cmentarz zwany „starym” stanowi niewątpliwie dużą atrakcję turystyczną. Na grobach, niezależnie od pory roku, widać świeże kwiaty, zapalone znicze. Na cmentarz wchodzi się przez bramę zaprojektowaną przez Stanisława Witkiewicza, długoletniego mieszkańca Zakopanego, architekta, twórcy tzw. zakopiańskiego stylu. Budownictwo to przypomina domy w Szwajcarii; zresztą nie przez przypadek. Witkiewicz czerpał stamtąd wzory.

Po wejściu na cmentarz stajemy zadziwieni urodą i odmiennością nagrobnych rzeźb. Większość z nich wykonana jest w drewnie. Stworzyli je okoliczni artyści i uczniowie szkoły plastycznej w Zakopanem. Blisko wejścia znajduje się grób Marii Witkiewiczowej, żony wspomnianego już architekta. Była matką Stanisława Ignacego (Witkacego), malarza, dramaturga, autora kilku powieści, m.in. Nienasycenie. Witkacy (syn Marii i Stanisława Witkiewiczów) ma tu tylko symboliczny grób. Próby przewiezienia prochów do Zakopanego z Jezioran na Polesiu, gdzie popełnił samobójstwo, okazały się fiaskiem. Zamiast Witkacego, pochowano na Brzyzku kogoś innego. Czytałam kiedyś wywiad z profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego Januszem Deglerem, wybitnym znawcą życia i twórczości Witkacego. Opowiadał szczegółowo o przebiegu ekshumacji, o jej rezultatach i o tym, co z tego wynikło. Swego czasu w Polsce ta sprawa była głośna. „Witkacy nawet po śmierci zakpił sobie” – pisała prasa.

Na Pęksowym Brzyzku spoczywają: Kazimierz Przerwa-Tetmajer, poeta, zwany jakże słusznie piewcą Tatr, Władysław Orkan pisarz, Jan Krzeptowski Sabała, słynny góralski bajarz, zwany „zakopiańskim Homerem”. Był przyjacielem doktora Tytusa Chałubińskiego, który też tu spoczął. Przy okazji warto wspomnieć, że głównie dzięki niemu, lekarzowi z Warszawy, Zakopane stało się tym, czym jest dzisiaj – zimową stolicą Polski, a za jego życia, na przełomie XIX i XX w., kurortem, w którym spotykali się wszyscy „znani i nieznani”. Ba, przyjeżdżała tu aż ze Stanów Helena Modrzejewska!

Na Pęksowym cmentarzu jest około 250 grobów, w których spoczywają ludzie zasłużeni dla Polski. Każdy z nich zasługuje na uwagę. Ale jeden jest szczególnie często odwiedzany. Jest to grób Kornela Makuszyńskiego, autora Przygód Koziołka Matołka. Na Jego grobie uczniowie pozostawiają szkolne tarcze (ale nie ma ich tylu jak dawniej). Odwiedzają go wycieczki z całej Polski (dawno temu i moja klasa tam była). Na grobie ty zawsze leżą świeże kwiaty.

Na Starym Cmentarzu znaleźli też ostatnie miejsce spoczynku przewodnicy tatrzańscy, bohaterowie z czasów wojny, wybitni sportowcy jak Bronisław Czech, artysta, słynny narciarz, żołnierz Armii Krajowej, który zginął w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Jest tu grób Heleny Marusarz, znakomitej narciarki. W czasie wojny była kurierem, przeprowadzała uciekinierów na Węgry. Złapana podczas przeprawy przez granicę, została uwięziona, a potem rozstrzelana. W 1958 r. została uroczyście pochowana na Pęksowym Brzyzku.Tamże pochowany jest Stanisław Marusarz, wybitny polski narciarz, który wojnę przeżył niemal cudem. Później był znanym trenerem.

Cmentarz na Pęksowym Brzyzku stał się miejscem spoczynku także współczesnych nam ludzi. Są tu groby wybitnych artystów rzeźbiarzy zakopiańskich: Władysława Hasiora, Antoniego Rząsy, Aleksandra Kenara. Niektóre z nagrobków na cmentarzu są ich dziełami.

Słońce zniżało się ku zachodowi, kiedy opuścilimy cmentarz. Wstąpiliśmy jeszcze do kościoła obok. Jest to najstarszy w Zakopanem modrzewiowy kościoł pochodzący z połowy XIX wieku. Nie było w nim nikogo.

W ołtarzu znajduje kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Wokół zaś „rozkwitają” kwiaty malowane przez ludowych artystów Zakopanego. Jest w tym kościele jakaś jasność, świeżość. Może dlatego, że w przeciwieństwie do wielu innych, jest on skromny, niemal ubogi. Kościół, w którym nic nie rozprasza naszej uwagi i w skupieniu możemy pomyśleć o tych, których odwiedziliśmy. Oni zaś ciszy niczym już niezmąconej pozostali tam, na brzyzku, na urwisku nad potokiem Cicha Woda.

Odchodząc z tego miejsca pomyślałam o tym, co napisał Jan Paweł II: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne. Tylko dziś jest Twoje”.