Strona główna / Prosto z Polski / Oko w oko z krakowskimi Tygrysami

GP #24, 29 listopada 2014 r.

Oko w oko z krakowskimi Tygrysami

Krakow Tigers
(Fot. Anna Kopeć)

ANNA KOPEĆ

W USA futbol amerykański to wielki biznes, tradycja i pasja milionów osób. Jeszcze kilka lat temu Polacy znali ten sport jedynie z zagranicznych produkcji filmowych. Obecnie jest to najprężniej rozwijająca się dyscyplina w naszym kraju. W czym tkwi wyjątkowość futbolu amerykańskiego? Jak ten na pozór egzotyczny sport dotarł do Polski? Co w nim najbardziej pociąga i intryguje?

Hala sportowa, należąca do Politechniki Krakowskiej, ciasno wypełniona jest młodymi mężczyznami w pomarańczowych kaskach. Chłopcy są znacznie zróżnicowani pod względem postury. Niektórzy z nich są niscy i szczupli, inni wysocy i krępi, są też osoby średniego wzrostu o atletycznej budowie ciała.

By stać się zawodnikiem futbolu amerykańskiego, wbrew stereotypowi, wcale nie trzeba mieć określonych warunków fizycznych. Wymaganie jest jedno – chęć do gry. Futbol amerykański to sport dla wszystkich. Każdy znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce na boisku. Istnieje tu bardzo duża specjalizacja pozycji. Nieraz różnica wagi między zawodnikami dochodzi nawet do 70 kg! – przekonuje trener Kraków Tigers, Dawid Ostręga.

Trening futbolu amerykańskiego składa się z kompleksowego zestawu ćwiczeń. Zazwyczaj rozpoczyna się on rozgrzewką, potem zawodnicy dzielą się na małe podgrupy ze względu na pozycję, jaką zajmują na boisku, i wykonują szereg rozmaitych ćwiczeń siłowo-sprawnościowych. Czasem odbywają się też sesje teoretyczne, na których ustala się taktykę, analizuje mecze, ocenia błędy, wyciąga wnioski na przyszłość.

Ćwiczymy, nie odpoczywamy! Odpoczywa się w domu! – krzyczy mocnym głosem trener, motywując zawodników do cięższej pracy. Na ich twarzach maluje się skupienie, z zapałem wykonują zadane ćwiczenia, z powagą chłoną też wszelkie uwagi trenera. W futbolu amerykańskim ważną rolę odgrywa presja grupy. Jeśli nie chce się zostawić na lodzie reszty drużyny, trzeba regularnie uczęszczać na treningi.

Treningi bywają bardzo ciężkie, wyczerpujące, nieraz opłacone potem, krwią i łzami. Na treningu trzeba być silnym, dawać z siebie wszystko. Każdy trening to puzzel. Gdy rozpoczyna się sezon, wszystkie te elementy składają się w całość, która ma odbicie w meczach – mówi rozgrywający Kraków Tigers, Filip Mościcki.

Standardowy mecz futbolu amerykańskiego składa się z czterech 15-minutowych kwart. Po niektórych akcjach zegar może zostać zatrzymany, co znacznie wydłuża trwanie meczu – częstokroć do ponad 3 godzin. W tym czasie ciało zawodnika wystawione jest na niesamowity wysiłek, mordęgę. Istotną kwestią jest zatem odpowiednie przygotowanie fizyczne. Treningi futbolu amerykańskiego odbywają się 2 razy w tygodniu po 2,5-3 h, a przed rozpoczęciem do sezonu 3 razy w tygodniu. Każdy zawodnik dodatkowo chodzi na siłownię, w zależności od potrzeb 3-4 razy w tygodniu. Przygotowanie fizyczne jest zatem bardzo czasochłonne.

Dziewczyna jednego z zawodników postawiła mu ultimatum – albo futbol, albo ja. Oczywiście, że wybrał futbol – śmieje się Wiktor Hudyka, jeden z zawodników Kraków Tigers. – Na nową miłość nie musiał długo czekać, poznał ją w sztabie medycznym naszego zespołu – dodaje po chwili.

Pierwsza drużyna futbolu amerykańskiego powstała w Polsce w 1999 roku. Pionierem tej dyscypliny w województwie małopolskim jest istniejący od 2006 roku Kraków Tigers. Założycielem „Tygrysów” jest Michał Truszkowski. W liceum wyjechał na roczne stypendium do USA. Będąc w Ameryce, zaczął grać w drużynie futbolu amerykańskiego TIGERS. To właśnie tam poczuł magię tego sportu i powoli zaczynał się uzależniać, zawładnął jego sercem. Po powrocie do kraju czegoś mu brakowało. Postanowił założyć drużynę futbolu amerykańskiego – nazwę przejął z sentymentu. To rzeczywiście wypełniło jego pustkę. Od założenia „Tygrysów” minęło już ponad 8 lat…

W USA futbol amerykański to sport tradycyjny, popularny i niezwykle medialny. Działają tam ligi szkolne i stanowe, zawodowe i amatorskie, zawodnicy otrzymują bajeczne wynagrodzenia, a na każdym meczu trybuny tłumnie wypełniają kibice. W Polsce sytuacja wygląda nieco inaczej – jest to sport niszowy, mało rozpoznawalny. Początki nie były zatem łatwe... Potrzeba było dużo wiary, determinacji i czasu, by wszystko nabrało kształtu na wzór tego zza oceanu. Organizatorzy napotykali na wiele trudności i barier, szczególnie natury finansowej. Żaden polski zespół nie znalazł do tej pory sponsora, który sfinansowałby wyposażenie dla osób chcących uprawiać ten sport. Każdy zawodnik musi sam zakupić sprzęt, a dla młodego człowieka to nie lada wydatek. Warto dodać też, że zawodnicy za grę w lidze nie otrzymują żadnych profitów materialnych.

Nowo powstała drużyna futbolowa Królewscy Warszawa znalazła nietypowy sposób promocji. By pozyskać stałego sponsora, pieniądze oraz fanów, na billboardach i ulotkach pojawiły się zdjęcia niemalże nagich zawodników. Gracze ustawieni są w szeregu, w rękach trzymają jajowatą piłkę, tak by zakryć intymne części swojego ciała. Nad ich głowami rozpościera się napis „Królewscy Warszawa zbierają na sprzęt”. Kontrowersyjna kampania opłaciła się – o drużynie zrobiło się głośno w mediach. Akcją zainteresowało się społeczeństwo, a tym samym klub pozyskał grono sympatyków.

Podstawą ekwipunku futbolisty jest kask i naramienniki, które ważą łącznie ok. 5 kg, spodnie z wkładkami gąbkowymi oraz korki. Jest to zestaw obowiązkowy. Za nowy, najprostszy sprzęt trzeba zapłacić minimum 1000 zł – wylicza Filip.

Najważniejszym elementem stroju futbolisty jest oczywiście kask – ciężki, bo wyściełany od wewnątrz tworzywami sztucznymi. To on chroni przed urazami. Ratuje zdrowie, a nierzadko i życie futbolisty – przyznaje Wiktor. – Każdy kask musi zostać przemalowany na barwy klubowe. U nas wszyscy zawodnicy mają kaski w kolorze pomarańczowym – tłumaczy.

Odpowiedni sprzęt ochronny zmniejsza ryzyko kontuzji, które wkalkulowane są w tę dyscyplinę sportu. W lidze amerykańskiej poważne urazy są na porządku dziennym. Nieraz eliminują zawodnika na cały sezon, oznaczają koniec jego sportowej kariery czy w ekstremalnych sytuacjach – prowadzą do zgonu zawodnika. Według statystyk w latach 2000-2005 w USA zmarło 28 graczy futbolu amerykańskiego (głównie z lig szkół średnich), a około 41 tys. doznało wstrząsu mózgu.

Do najczęstszych, typowych kontuzji zalicza się różnego rodzaju stłuczenia, złamania, zwichnięcia, zerwania, skręcenia czy wstrząśnienia mózgu. Nasza drużyna posiada czteroosobowy sztab medyczny, który kontroluje zdrowie zawodników i podejmuje decyzje, czy dana osoba zagra w meczu – mówi trener Dawid Ostręga.

Artur Rozpędzik był zawodnikiem Kraków Tigers w latach 2007-2010. Po kontuzji nogi próbował wrócić do gry, lecz ból kończyny dawał się we znaki. W czasie rekonwalescencji nie mógł uczęszczać na treningi, stracił formę. W ten sposób zmuszony został do zakończenia kariery sportowej.

Futbol amerykański był dla mnie czymś więcej niż pasją, hobby. Był sposobem na życie, w którym doskonale się realizowałem. Kochałem grać w futbol! Przedkładałem go nad studia i pracę. Raz nawet zwolniłem się z pracy, bo kolidowała z treningami – tłumaczy Artur.

Mój ostatni bieg zapamiętam do końca życia. Oglądam powtórki meczu, analizuję, co by było, gdybym pobiegł inaczej… Nie do końca dotarło jeszcze do mnie, że już nigdy nie stanę na boisku – wyznaje rozżalony.

Mimo iż kontuzja wyeliminowała go jako zawodnika, Artur nie żałuje, że grał. Swój epizod z futbolem amerykańskim ocenia jako wspaniałą przygodę. Poznał mnóstwo fantastycznych osób, przeżył niezapomniane chwile – ból porażek i radość wygranych. Paleta emocji, których doświadczył, na zawsze pozostanie w jego sercu.

Zarówno Filip, jak i Wiktor – zawodnicy Kraków Tigers – uprawiali wcześniej inne sporty. Zdecydowali się jednak na trenowanie futbolu amerykańskiego.

Jeździłem na rowerze i grałem w tenisa ziemnego. Te sporty ukształtowały mnie fizycznie, ale szukałem czegoś bardziej wymagającego. Futbol spełnił moje oczekiwania w 100 procentach. Na stronę internetową Kraków Tigers natknąłem się przypadkowo. Zdecydowałem, że pójdę na pierwszy trening. Od razu mi się tam spodobało, urzekła mnie przyjaźń i rodzinna atmosfera w zespole – przekonuje Wiktor.

Mieszkałem 7 lat w Stanach Zjednoczonych. Od dziecka byłem bardzo aktywny fizycznie. Uprawiałem wiele sportów. W USA nie grałem jednak w futbol amerykański. Zacząłem go trenować dopiero po powrocie do Polski – mówi Filip. – Lubię futbol, bo jest prawdziwy, w tym sporcie nie ma możliwości udawania kontuzji, nie ma miejsca na aktorstwo. Trzeba dawać z siebie wszystko za każdym razem. Każdy gracz jest częścią zespołu i ma ogromny wpływ na grę. Jest to najbardziej zespołowy sport na świecie. Oprócz tego futbol jest intensywny i wymagający, uczy panowania nad emocjami i pracy nad sobą. Nie jest to sport dla ludzi, którzy się łatwo poddają.

Wiktor mówi, że futbol to gra, w której trzeba być wytrwałym, silnym, logicznie myśleć i przewidywać, co się stanie. W futbolu amerykańskim jest jak w życiu – samemu można osiągnąć dużo, ale o wiele więcej osiągnie się działając w grupie.

Na potwierdzenie słów Wiktora można przytoczyć epizod z filmu Męska gra. Al Pacino, który wcielił się w nim w rolę charyzmatycznego trenera drużyny futbolowej z Miami – Tonny’ego Donato, krzyknął do swoich zawodników: „Albo odrodzimy się jako drużyna, albo zginiemy jako jednostki!”. Te słowa wspaniale oddają to, co istotne do osiągnięcia sukcesu w tym sporcie – zgrany zespół, wzajemne zaufanie i współpraca.

Drużyna futbolu amerykańskiego składa się z 11 zawodników. Dwunastym zawodnikiem, częścią zespołu jest także trener. To swoistego rodzaju przywódca duchowy, który stanowi trzon zespołu, oparcie i motywację dla podopiecznych.

W tym sporcie trener odgrywa kluczową rolę, ma wpływ na wyniki, prowadzi drużynę do zwycięstwa. Bez strategii, taktyki nie wygra się żadnego meczu, sam talent zawodników nie wystarczy – przekonuje trener Dawid Ostręga.

Zdaniem niektórych kibiców najatrakcyjniejszym elementem meczu futbolowego jest odgadywanie strategii, które zaplanowały zespoły trenerskie obu drużyn. Oba zespoły posługują się własnym podręcznikiem, w którym opisane są setki potencjalnych zagrań. Idealny mecz powinien być rozegrany wedle określonych, dokładnie przemyślanych akcji, koordynowanych przez trenerów.

By odnieść sukces w futbolu amerykańskim, ważne jest połączenie siły i sprytu. Istotną rolą jest też solidne przygotowanie fizyczne oraz logiczne myślenie. Futbol amerykański to fascynujący sport, który ze względu taktykę pobudza do działania także szare komórki. Każdy zawodnik za coś odpowiada, zagranie się powiedzie, jeżeli każdy wykona poprawnie swoją pracę – mówi trener.

Jego słowa potwierdzają także zawodnicy.

Futbol to nie tylko siła, ale strategia i inteligencja, bez których nie ma mowy o sukcesie w tej dyscyplinie – mówi Wiktor.

Mecz futbolu amerykańskiego to trochę jak gra w szachy. Ścierają się dwie taktyki. Właściwa, dobrze zrealizowana daje szansę na wygranie – dodaje Filip.

Przepaść między futbolem w Polsce a w USA jest ogromna – to oczywiste. Na treningi Kraków Tigers uczęszczają dwaj rodowici Amerykanie, mający 8-letnie doświadczenie na boisku – Stephen Edworthy oraz Thad Andrew Gaebelein.

W Stanach futbol jest sportem tradycyjnym. Wszystkie drużyny dysponują sprzętem dla zawodników. W Polsce jest to nowy sport, ale jestem pewien, że z czasem kluby zainwestują w ekwipunek dla swoich graczy – przekonuje Stephen.

Największym sportowym wydarzeniem Ameryki jest Super Bowl, czyli wielki finał National Football League. Regularnie bije on rekordy oglądalności. Rozgrywki śledzi niemal połowa amerykańskich gospodarstw domowych, a sygnał telewizyjny transmitowany jest do ponad 150 krajów. W dniu finału wielu kibiców organizuje w domach imprezy, na które zaprasza rodzinę i znajomych.

Finał Super Bowl w USA to wielka feta, święto narodowe. Mecz ogląda się na dużym ekranie telewizora z rodziną i przyjaciółmi. Jest dużo jedzenia i alkoholu – opowiada Andrew.

Choć futbol amerykański dopiero raczkuje w Polsce, działacze, organizatorzy oraz zawodnicy Kraków Tigers są przekonani, że zdobędzie on popularność w naszym kraju.

Myślę, że futbol amerykański ma szansę zaistnieć w Polsce. Nie nastąpi to z dnia na dzień, ale już teraz można zaobserwować, że stopniowo zainteresowanie tym sportem rośnie. Drużyna Kraków Tigers jest zdecydowanie na dobrej drodze. Cztery lata temu nie wygrali żadnego meczu. W zeszłym roku weszli do pierwszej ligi i uplasowali się na 5. lokacie w kraju. To imponujący wzrost, mam nadzieję, że będzie on kontynuowany – tłumaczy Stephen.

Kraków Tigers ma potencjał, to młody, lecz utalentowany zespół, może dużo osiągnąć. Mam nadzieję, że z czasem Polacy odkryją ten sport i polubią go. Futbol jest trochę jak koszykówka, angażuje górne partie ciała, a nie tylko nogi, jak piłka nożna. To coś nowego, jakaś alternatywa – chyba warto spróbować – przekonuje Andrew.

Rosnącą popularność futbolu odczuwają na własnej skórze Filip i Wiktor.

Gdy zaczynałem grać w Tigersach, ludzie dziwili się, że w ogóle można uprawiać ten sport w Polsce. Dziś rozpoznają nazwę, chętnie przychodzą na mecze. Na trybunach panuje fajna atmosfera. Nie ma żadnych kłótni, sprzeczek, bójek. Ludzie się dobrze bawią, bez względu na to, jakiej drużynie kibicują – mówi Filip.

Pierwsza drużyna założona została w Warszawie w 1999 r. Obecnie w naszym kraju jest około 50 zespołów, 3 ligi zawodowe. Ostatni finał futbolu był transmitowany w telewizji, najbliższy będzie rozgrywany na Stadionie Narodowym w Warszawie. To wszystko zmierza zatem w dobrym kierunku – tłumaczy Wiktor.

W Polsce na przestrzeni ostatnich lat w zaskakującym tempie przybywa zawodników, drużyn i sympatyków tej dyscypliny. Kraków Tigers na dobre zakotwiczył w środowisku Polskiej Ligii Futbolu Amerykańskiego. Jakie plany na przyszłość ma zatem kadra szkoleniowa tego zespołu?

Wygranie Mistrzostw Polski – mówi pewnym głosem trener Dawid Ostręga. – Będąc w USA moja drużyna trzykrotnie zwyciężała, jestem więc do tego przyzwyczajony, tak łatwo nie odpuszczę... – dodaje po chwili z uśmiechem.