Strona główna / Prosto z Polski / Kres wielkich nadziei

GP #25, 3 grudnia 2011 r.

Kres wielkich nadziei

PAWEŁ M. NAWROCKI

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. uchwałą Rady Państwa, na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON), wbrew obowiązującej Konstytucji PRL, wprowadzono w Polsce stan wojenny. Stłumiono w ten sposób niepodległościowe dążenia społeczeństwa skupionego wokół idei Solidarności.

Wbrew twierdzeniom gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w grudniu 1981 r. nie istniało zagrożenie interwencją ZSRR – realne jeszcze w grudniu 1980 r. – lub wojsk Układu Warszawskiego, a wprowadzenie stanu wojennego miało na celu jedynie powstrzymanie dalszej demokratyzacji PRL-u. Przeciwnie, jak wynika ze stenogramów rozmów prowadzonych przez władze polskie i radzieckie, to gen. Jaruzelski bezskutecznie zabiegał o „braterską pomoc wojskową” w razie niepowodzenia stanu wojennego, natomiast Związek Radziecki sugerował rozwiązanie problemu Solidarności siłami wyłącznie polskimi.

W wyniku „wojennych” represji, od ran postrzałowych lub wskutek pobicia zginęło kilkadziesiąt osób. Liczba innych ofiar, np. tych, którym w porę nie udzielono pomocy medycznej (chociażby z powodu braku łączności telefonicznej), jest trudna do ustalenia. Dochodziło do prób zastraszania oraz do zabójstw działaczy opozycyjnych dokonywanych przez tak zwanych „nieznanych sprawców”. Tysiące działaczy opozycyjnych zostało osadzonych w ośrodkach internowania i w więzieniach. Dzieci osób aresztowanych (tzw. „dzieci stanu wojennego”) często były prześladowane i poniżane przez dorosłych i rówieśników w szkołach lub – w przypadku uwięzienia obojga rodziców – w Domach Dziecka, jako dzieci kryminalistów. Zdelegalizowano bądź zawieszono działalność większości organizacji politycznych, społecznych i środowiskowych – przede wszystkim NSZZ „Solidarność” i Niezależne Zrzeszenie Studentów.

Masowo dochodziło do łamania podstawowych praw człowieka i obywatela. Niemożliwe było swobodne poruszanie się po kraju. Zawieszono łączność telefoniczną i teleksową, a po jej uruchomieniu rozmowy, podobnie jak korespondencja, podlegały kontroli cenzury. Wprowadzono godzinę milicyjną (początkowo od godziny 19.00, potem od 22.00 do 6.00). Przez pierwszych kilka tygodni odwołane zostały zajęcia szkolne. Stan zagrożenia potęgowały wszechobecne kolumny wojskowych wozów pancernych, patrole milicji i ZOMO (Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej).

Powszechną praktyką było wymuszanie, zwłaszcza na osobach zajmujących stanowiska kierownicze, podpisywania tzw. „lojalek” – poświadczeń lojalności wobec WRON i akceptacji jej poczynań.

Już w pierwszych dniach stanu wojennego w całej Polsce reaktywowały się podziemne struktury Solidarności. Władze brutalnie pacyfikowały wybuchające strajki. Szczególnie krwawo ZOMO rozprawiło się z kopalnią „Wujek”, gdzie 16 grudnia 1981 r. funkcjonariusze zastrzelili dziewięciu górników.

Poza oficjalnym obiegiem pojawiła się niezależna prasa i wydawnictwa książkowe. Ruszył „mały kolportaż”. W niektórych miastach uruchomiono konspiracyjne rozgłośnie „Radia Solidarność”. Funkcjonowała także „Poczta Solidarność”. Inną formą sprzeciwu był bojkot zorganizowany przez znaczną część aktorów i twórców kultury, którzy odmówili występów w radiu i telewizji, włączając się równocześnie w nieoficjalne, opozycyjne życie kulturalne, biorąc udział w spektaklach, koncertach, wernisażach i spotkaniach organizowanych głównie pod auspicjami Kościoła.

Wyrazem dezaprobaty wobec poczynań władzy był też masowy udział w licznych, najczęściej brutalnie tłumionych, demonstracjach. 31 sierpnia 1982 r., podczas manifestacji w II rocznicę podpisania porozumień gdańskich, w 34 województwach zatrzymano ponad 5000 osób, spośród których ok. 3000 stanęło pod różnymi zarzutami przed kolegiami do spraw wykroczeń, a 126 osobom wytoczono procesy sądowe.

Wiele osób na znak oporu, zamiast zakazanych znaczków Solidarności, nosiło przypięte do ubrań radiowe oporniki. Na murach pojawiały się antyrządowe napisy (np. „Zima wasza, wiosna nasza”, „Orła wrona nie pokona”, „C.D.N.”) i symbole, zwłaszcza litera „V” (Victoria) i „S” zakończona kotwicą, nawiązująca do okupacyjnego emblematu Polski Walczącej. Bardzo popularne było też wychodzenie na spacery podczas nadawania wieczornego Dziennika Telewizyjnego – propagandowej tuby PRL.

W roku 1982 znacznie (trzykrotnie) wzrosła emigracja, głównie polityczna (często będąca alternatywą dla bezrobocia lub pobytu w więzieniu). W owym roku i w latach następnych wyjechała część polskiej elity: wielu intelektualistów, twórców kultury, naukowców, ludzi będących fachowcami w danej dziedzinie.

Stan wojenny był kresem wielkich nadziei, radości, wewnętrznej i zewnętrznej swobody, końcem pewnego pięknego etapu w naszej historii, choć równocześnie rozpoczynał inny, równie piękny i wzniosły rozdział: poczucie wewnętrznej wolności, mimo panoszącego się dookoła terroru, bliskość między ludźmi, których łączyły wspólne cele, wartości, ideały, wspólne marzenia i wspólny opór wobec szerzącego się zniewolenia i przemocy. Stan wojenny zawieszono 31 grudnia 1982 r., a formalnie zniesiono 22 lipca 1983 r.

Do dziś, mimo przemian ustrojowych, inicjatorzy stanu wojennego – członkowie Rady Państwa i WRON – oraz wykonawcy jego represji nie zostali sprawiedliwie osądzeni. Ich ciągnące się latami procesy – z uwagi na podeszły wiek i stan zdrowia oskarżonych mające coraz mniejszą szansę na zakończenie się prawomocnymi wyrokami – urągają poczuciu sprawiedliwości społecznej, a współczesnym dają przykład bezkarności i arogancji ówczesnej władzy. Także nie wszystkie ofiary doczekały się godziwego, choćby moralnego zadośćuczynienia. Niektóre z nich rozważają poszukiwanie bezstronnych i skwapliwych rozstrzygnięć poza granicami Polski.