Strona główna / Prosto z Polski / Zostać w Polsce czy wyjechać?

GP #4, 21 lutego 2015 r.

Zostać w Polsce czy wyjechać?

Emigracja

ANNA KOPEĆ

Polska liczy 38 milionów mieszkańców. Według danych szacunkowych poza terytorium ojczyzny znajdować się może nawet do 21 milionów osób polskiego pochodzenia. Skupiska Polaków i osób polskiego pochodzenia wywodzą się z kilku głównych fal migracyjnych. Początkowo byli to uchodźcy po powstaniach narodowych w XIX wieku, następnie emigracja zarobkowa w II połowie XIX wieku, osoby prześladowane wskutek napięć politycznych w okresie II wojny światowej, emigracja ekonomiczno-polityczna w latach 1980. oraz emigracja zarobkowa po 1989 r. Wiele osób zdecydowało się też na wyjazd za granicę po wejściu Polski do Unii Europejskiej, ale kryzys ekonomiczny na Zachodzie sprawił, że zaczęli wracać nad Wisłę. Teraz znów wyjeżdżają – nie jadą jednak w ciemno, znają języki i wiedzą, co chcą osiągnąć, często mają też za sobą doświadczenie nauki czy pracy za granicą.

Kiedyś dyplom uczelni wyższej dawał niemal stuprocentową gwarancję zdobycia stabilnej i dobrze płatnej posady. Dziś około 15 proc. świeżo upieczonych magistrów boryka się z problemem znalezienia zatrudnienia w kraju. Często zmęczeni – po wielu miesiącach czy nawet latach bezskutecznego poszukiwania pracy – decydują się na emigrację.

Trudna sytuacja ekonomiczna oraz brak perspektyw rozwoju w kraju powoduje, że ogromna rzesza młodych, operatywnych, wykształconych ludzi rusza na Zachód w celu poszukiwania pracy. Z reguły osoby wykształcone w kierunkach humanistycznych pracują w tzw. podrzędnym sektorze rynku pracy i pałają się prostymi i niskopłatnymi zajęciami. Zatrudniani są przede wszystkim w branży turystycznej, rolnictwie, na budowach oraz do opieki nad dziećmi czy osobami starszymi.

Często wyjeżdżają po to, by zarobić, a nie zrealizować się zawodowo. Krzysztof co roku wyjeżdża za granicę na wakacje.

Przez trzy miesiące zarobię tyle, że jestem w stanie przez cały rok opłacić sobie pokój w akademiku. Wystarczy też na kilka imprez albo jeden porządny wyjazd – mówi Krzysztof, który zbiera sezonowo owoce. – Czy po studiach zostanę w kraju? Mam taką nadzieję, bo Polacy, z którymi się spotkałem na emigracji, nie są ludźmi, z którymi chciałbym mieć kontakt. Często mają bardzo wysokie mniemanie o sobie, a tak naprawdę niewiele osiągnęli. Najgorsi są ludzie młodzi, którzy za granicą żyją bardzo skromnie, kupują i jedzą najtańsze produkty, wynajmują mieszkanie „po studencku”, w kilka osób, a kiedy przyjadą do Polski na święta czy urlop, to pokazują, jacy to nie są bogaci – śmieje się.

Angelika i Wojtek są parą. Angelika skończyła ekonomię, a jej narzeczony socjologię na Uniwersytecie Opolskim. Wyjechali do Niemiec, by zarobić na swoje wesele.

Potrzebujemy odłożyć 50 tysięcy złotych na wesele. W Polsce, po studiach nie ma szansy, by w rok uzbierać taką kwotę. Średnia pensja absolwenta wynosi 1300-2000 zł miesięcznie. Obecnie pracuję w magazynie w Monachium, gdzie pakuję części do siedzeń BMW. Praca nie jest związana z moim kierunkiem studiów, ale przynajmniej jestem w stanie odłożyć na wymarzone wesele – tłumaczy Angelika.

W przyszłości chętnie wróciłabym do kraju. Brakuje mi tutaj rodziny, przyjaciół, wszystkiego co polskie... Z drugiej jednak strony, w Niemczech stać mnie na przyzwoite życie... Zostając tutaj na stałe, moglibyśmy odłożyć na mieszkanie, wakacje, zapewnić dzieciom dobry start w życiu, co w polskich realiach jest bardzo trudne – dodaje po chwili.

Eliza jest absolwentką technologii żywności na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Na wyjazd za granicę zdecydowała się przede wszystkim dlatego, że w Polsce nikt nie chciał zatrudnić jej w oparciu o umowę o pracę. Proponowano jej jedynie tzw. ,,śmieciówki”, czyli umowę-zlecenie lub umowę o dzieło. Osoby zatrudnione na podstawie umowy o dzieło nie mają ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego, ochrony pracy, płacy ani prawa do urlopu. Młodzi ludzie bez stałego etatu nie mają więc szans na kredyt mieszkaniowy, nie decydują się też na założenie rodziny. Praca na umowach cywilnych to permanentny brak stabilizacji. Szacuje się, że w 2010 r. w oparciu o takie umowy pracowało 20,9 proc. Polaków.

W czasie studiów dorabiałam sobie jako instruktorka fitness. Po studiach chciałam zacząć pracować w salonie fitness na stałe. Nikt jednak nie zaproponował mi żadnej umowy o pracę... W tym samym czasie mój chłopak stracił zatrudnienie. Postanowiliśmy wyjechać do Anglii. W Birmingham w ciągu dwóch miesięcy udało mi się zaoszczędzić tyle, co w Polsce za rok. Chcielibyśmy zarobić na samochód i mieszkanie. Wtedy wrócimy do Polski – na spokojnie, bez pakowania się w wieloletnie kredyty...

Odrębną grupę emigrantów stanowią wysoko wykwalifikowani specjaliści z branży technicznej, informatycznej oraz medycznej. Zawody te wymagają zdobycia odpowiednich kwalifikacji oraz dużych nakładów finansowych, dlatego zachodnie kraje UE, mające deficyt takich pracowników, decydują się na ich „import” ze wschodu. W niedalekiej przyszłości może to stać się to przyczyną niedoboru pracowników w niektórych dziedzinach zawodowych na polskim rynku pracy. Trzeba zauważyć również, że ze środków finansowych państwa przeznaczonych na edukację polskiej młodzieży korzystają inne kraje, co znacznie dynamizuje ich rozwój gospodarczy.

Emigracja pozwala na znalezienie stabilnej pracy oraz kusi wysokimi zarobkami. Niektórzy decydują się też na wyjazd zagraniczny, gdyż chcą zdobyć doświadczenie zawodowe czy lepiej poznać kulturę i język danego kraju.

Do ciemnych stron emigracji zaliczyć możemy rozbite życie osobiste. Ludziom na obczyźnie brakuje pozostawionych w kraju bliskich i przyjaciół. Często doskwiera im poczucie oderwania. Poza granicami nie czują się swobodnie, stoją okrakiem pomiędzy nowym miejscem a swoją ojczyzną. Kolejnym utrapieniem jest też pojęcie tzw. „szklanego sufitu” – dla emigrantów możliwości awansu społecznego są bardzo małe.

Emigracja zarobkowa wpływa też niekorzystnie na polską gospodarkę. Według badań tylko jedna na pięć osób utrzymuje, że na pewno nigdy nie wyjedzie z Polski.

58-letnia pani Barbara pyta:

A po co ja tam pojadę za granicę? Języka nie znam, znajomych tam nie mam, a w Polsce dociągnę do emerytury, mieszkając cały czas w tym samym, rodzinnym domu. Opiekuję się mamą, wraz z mężem mamy swoją działkę, trochę krzewów owocowych, trochę grządek – tu jest moje miejsce. Moja córka założyła rodzinę w Anglii, ale to inna sprawa. Ona jest młoda, ma przed sobą całe życie i wie, że tam może mieć lepiej. A mi tutaj jest dobrze – tłumaczy i dodaje, że jedyne, co jej przeszkadza, to fakt, że rzadko widuje wnuki, które odwiedzają ją tylko dwa razy w roku – na Boże Narodzenie i w czasie wakacji. – Dla mnie ważny jest język polski, tradycja, historia. A zdarza się, niestety, że ci, którzy wyjeżdżają, nie mówią po polsku i zapominają o najważniejszych świętach i zwyczajach. Córka opowiadała mi o ludziach, którzy zamiast soku piją „juice”, a do łazienki idą, by „wziąć shower”, co śmieszy i smuci zarazem – podsumowuje pani Barbara.