Strona główna / Prosto z Polski / Stefan Michnik – złowrogi koszmar tamtych dni

GP #7, 27 marca 2010 r.

Stefan Michnik
– złowrogi koszmar tamtych dni

MIROSŁAWA KRUSZEWSKA

Jest sądowy nakaz aresztowania mieszkającego od 1968 r. w Szwecji byłego sędziego stalinowskiego, 80-letniego Stefana Michnika – przyrodniego brata Adama Michnika, redaktora naczelnego Gazety Wyborczej.

Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie uwzględnił wniosek pionu śledczego IPN i wydał nakaz aresztowania Michnika na trzy miesiące. Nakaz ten ma umożliwić wdrożenie procedur wydania Stefana Michnika Polsce przez Szwecję w drodze europejskiego nakazu aresztowania, który jest uproszczoną formą ekstradycji.

Stefan Michnik
Stefan Michnik

Stefan Michnik jest odpowiedzialny za niedopełnianie obowiązków przy przedłużaniu aresztu wobec więźniów UB, a tym samym o bezprawne pozbawianie ich wolności – za co grozi do 10 lat więzienia. IPN wniósł o jego aresztowanie, gdyż nie stawia się on na wezwania, jest obywatelem polskim, a w Szwecji nie ma stałego miejsca pobytu.

Pierwotnie, w sierpniu 2009 r., sąd garnizonowy nie uwzględnił wniosku IPN o areszt, bo uznał, że Michnik był sędzią i by postawić go w stan oskarżenia, należałoby najpierw zwrócić się do sądu dyscyplinarnego o uchylenie immunitetu. IPN odwołał się do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, dowodząc, że nie trzeba o to występować, bo Michnik nie jest sędzią w stanie spoczynku. Stefana Michnika nie chroni też immunitet sędziowski, który formalnie przysługiwał mu tylko wtedy, gdy sprawował on aktywnie swój urząd, czyli do 1955 r.
W grudniu 2009 r. WSO nakazał sądowi garnizonowemu ponowne rozpatrzenie wniosku IPN, co w konsekwencji zaowocowało wydaniem nakazu aresztu.

„To kolejny krok na drodze podjęcia przez nas próby rozliczenia kwestii odpowiedzialności sędziów i prokuratorów za niedopełnianie obowiązków w czasach stalinowskich” – mówił w 2009 r. po decyzji WSO prokurator Marek Klimczak z warszawskiego IPN. Nie chciał wypowiadać się co do szans skuteczności ewentualnego wniosku Polski o wydanie Michnika przez Szwecję, mówiąc: „Szwecja nie ma analogicznych przepisów związanych z rozliczeniem komunizmu i zapewne zakres pojęcia zbrodni przeciwko ludzkości w prawie szwedzkim jest trochę inny niż w naszym”. Wiadomo, że warunkiem wydania kogoś przez jakieś państwo innemu państwu jest karalność danego czynu w obu państwach.

Sprawa kpt. rez. Stefana Michnika – stalinowskiego sędziego wojskowego, który uczestniczył w wydawaniu wyroków śmierci w procesach politycznych – stała się głośna w roku 1999. Kierowana w tym czasie przez Mariusza Kamińskiego Liga Republikańska wystąpiła do Hanny Suchockiej, ówczesnego ministra sprawiedliwości, o wszczęcie śledztwa wobec Stefana Michnika, mieszkającego w Uppsali w Szwecji. „Sprawa ta należy do zakresu działania Instytutu Pamięci Narodowej, nie do prokuratury powszechnej” – mówiła Suchocka. Tworzący się wówczas pod prezesurą Leona Kieresa IPN uznał, że nie ma szans na ekstradycję Stefana Michnika, bo według szwedzkiego prawa obywatel szwedzki nie może być wydany innemu krajowi. Istnieje wyjątek od tej reguły – gdy o ekstradycję wnosi kraj skandynawski.

Michnik orzekał m.in. w sfabrykowanych przez władze sprawach przedwojennych oficerów WP, będących odpryskami wielkiego procesu o rzekomy spisek w wojsku, tzw. sprawy Tatara z początku lat 50. Skład sędziowski z udziałem Michnika skazał na karę śmierci mjr. Zefiryna Machallę oraz mjr. NSZ Karola Sęka. Wyroki wykonano. Zasiadał on też w składach sądów, które skazały na śmierć płk. Maksymiliana Chojeckiego i płk. Bronisława Maszlankę. Po roku 1956 wszystkich tych skazanych zrehabilitowano.

„Czułem zadowolenie, wydając wyroki na wrogów – mówił w 1999 r. Stefan Michnik w wywiadzie dla szwedzkiego dziennika Dagens Nyheter. – Wierzyłem, że służę swojemu krajowi.” Twierdził, że nie wiedział, iż dowody w sprawie Machalli były sfałszowane. Jednocześnie uważa on, że zainteresowanie nim w Polsce spowodowane jest chęcią przyniesienia szkody jego przyrodniemu bratu – naczelnemu Gazety Wyborczej Adamowi Michnikowi. Prokurator Klimczak zaprzeczał, by miało to jakikolwiek związek.

W okresie stalinowskim, w latach 1944-56, skazano w Polsce na śmierć około 5 tys. osób. Obecnie, w całym kraju IPN prowadzi kilkadziesiąt śledztw w sprawie tych mordów sądowych. Żaden sędzia nie został dotychczas skazany za taki mord. W 1998 r. zmarła 83-letnia sędzia Maria Górowska. Tym samym nie doszło do precedensowego procesu o najgłośniejsze „zabójstwo sądowe” – w 1952 r., po sfingowanym procesie, skazała ona na śmierć bohatera Armii Krajowej gen. Augusta Fieldorfa (pseud. Nil). Natomiast w roku 2008 zmarła w Wielkiej Brytanii 89-letnia Helena Wolińska, stalinowska prokurator wojskowa, której wydania Polsce żądał bez skutku pion śledczy IPN. Zarzucono jej bezprawne aresztowanie 24 osób w latach 50., w tym gen. Nila.

Ekstradycja Stefana Michnika, stalinowskiego kata oraz mordercy sądowego, to ważne wydarzenie, a może nawet najważniejsze, w dziejach III RP. Wydarzenie wręcz symboliczne. Daje ono maleńką nadzieję na przyszłość, że chociaż niektórzy ubowcy i stalinowscy sędziowie odpowiedzą za swoje zbrodnie dokonywane kiedyś „w imieniu prawa”. Także sam naczelny Wyborczej powinien karnie odpowiedzieć za niszczenie dokumentów państwowych, kiedy łaził po archiwach i czyścił teczki. Warto by także dobrać się do żyjących jeszcze innych przedstawicieli ubecji, a nie tak, że Bermanowi, zamiast go wsadzić do więzienia, pozwolono spokojnie pracować w KiW i spokojnie umrzeć.


Rodzina Adama Michnika vel Aarona Szechtera, redaktora naczelnego Gazety Wyborczej, to typowa rodzina komunistyczno-stalinowska, zaliczana do tzw. czerwonych dynastii. Zaiste, jest to dynastia jedyna w swoim rodzaju.

Ojciec Michnika, Ozjasz Szechter, był członkiem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy i gorącym zwolennikiem przyłączenia Polski do republik radzieckich. W roku 1934 Ozjasz Szechter został aresztowany i skazany za szpiegostwo na rzecz Związku Sowieckiego (tzw. ZSRR). Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem od Macierzy i przyłączenia ich do już zrusyfikowanej sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy.

Według książki pułkownika Henryka Piecucha pt. Akcje specjalne. Od Bieruta do Ochaba (Warszawa 1996, s.76), ten – według zapewnień syna „absolutnie polski Polak” – Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce i wchodził – wraz z Brystygierową, Bermanem, Chajnem, Groszem, Kasmanem i innymi katami narodu polskiego – w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie. Szechter twierdził, że nie chciał nigdy piastować wysokich funkcji w aparacie komunistycznym. Tym niemniej, w latach stalinowskich – od stycznia 1951 do marca 1953 – był on zastępcą redaktora naczelnego Głosu pracy, organu CRZZ. Ciekawe, że szefem Ozjasza Szechtera w Głosie pracy był Bolesław Gebert, ojciec obecnego podwładnego Michnika – Dawida Warszawskiego (Geberta).
W roku 2009 Adam Michnik wystąpił do sądu z pozwem przeciwko Instytutowi Pamięci Narodowej, od którego domagał się sprostowania informacji o swoim ojcu, zawartych m.in. w przypisie do publikacji pt. Marzec 1968 w dokumentach MSW, gdzie jest mowa o tym, że jego ojciec został aresztowany i skazany za szpiegostwo na rzecz Sowietów. Michnik domagał się od IPN wykupienia w jego Gazecie Wyborczej płatnego ogłoszenia prostującego tę informację oraz formalnych przeprosin. Rozprawę sądową z IPN, która odbyła się w marcu 2009 r., Michnik przegrał. Dokumenty przedstawione przez IPN były niepodważalne.

Adam Michnik nazywa swego ojca „absolutnie polskim Polakiem”, starając się pilnie wybielić jego przeszłość. I tutaj pojawia się kolejna postać. Brat przyrodni Adama Michnika, Stefan Michnik, którego, niestety, wybielić nie sposób.

Stefan Michnik specjalizował się m.in. w wyrywaniu paznokci, biciu do nieprzytomności itd. w ramach tzw. „czynności śledczych”, prowadzonych przez Urząd Bezpieczeństwa PRL-u. Ponadto, Stefan Michnik, morderca sądowy, należy do tej grupy katów, którzy powinni odpowiadać przed sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu. Prezes Sądu Najwyższego, Adam Strzembosz, pisał 18 marca 1996 r. na łamach Rzeczpospolitej o kapitanie Stefanie Michniku jako członku jednej z dwóch grup sędziów, którzy orzekli wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji skazanych.
Jeszcze jako młody podporucznik, Stefan Michnik został dopuszczony do ferowania wyroków w sprawach oficerów polskich dużo wyższych od niego rangą. Niejednokrotnie wchodził on w składy sędziowskie w Warszawskim Wojskowym Sądzie Rejonowym, który miał najwięcej tzw. spraw pokazowych o szczególnym, politycznym znaczeniu. Oczywiście, spraw całkowicie sfabrykowanych.

Wyrokował więc Michnik w sprawie gen. Stanisława Tatara, która była najgłośniejszym politycznym procesem pokazowym stalinowskiej Polski, w którym sądzono grupę oficerów o rzekomy spisek w wojsku.

Stefan Michnik sądził tak jak od niego oczekiwano – bezwzględnie, nieuczciwie wydając surowe wyroki, w tym wyroki śmierci na osoby całkowicie niewinne. Jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki, w tym wyroki śmierci, w sfabrykowanych procesach wspomnianych już wyżej mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, a także innych wyższych oficerów WP, jak np. mjr. Jerzego Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, płk. Romualda Sidorskiego, płk. Aleksandra Kowalskiego. (por. Mieczysław Szerer, „Dokumenty. Komisja do badania odpowiedzialności za łamanie praworządności 10 czerwca 1957” /w:/ Zeszyty Historyczne 1979 nr 49, s. 156-157).

10 stycznia 1952 r. stracono, w wieku 37 lat, skazanego na śmierć przez Michnika majora Zefiryna Machallę, który został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.

Stefan Michnik wydał wyroki śmierci również na byłego attaché wojskowego w Londynie, płk. Maksymiliana Chojeckiego, i na mjr. Jerzego Lewandowskiego. Ci dwaj mieli więcej szczęścia, wyrokunie wykonano. Chojecki miał być wykorzystany jako świadek w innym procesie. Dzięki temu ocalał. Dożył do 1956 r., a 28 marca jego sprawa została umorzona z powodu całkowitego braku dowodów winy.

8 grudnia 1954 r. zmarł skazany przez Michnika na 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki, były wykładowca Akademii Sztabu Generalnego, przez dwa lata więzienia torturowany, pośmiertnie uniewinniony. Ciężkie przejścia więzienne przyśpieszyły śmierć innego skazanego (na 12 lat) – płk. Romualda Sidorskiego, byłego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego. Został zrehabilitowany w kwietniu 1956 r.

Wyroki śmierci z grupy generała Tatara nie były jedynymi, które orzekał sam Michnik. Inne wyroki – w sprawach oficerów podziemia niepodległościowego – są tylko mniej znane. Na przykład wyrok na mjr. Karola Sęka, artylerzysty i przedwojennego oficera, a następnie oficera Narodowych Sił Zbrojnych, który został stracony w 1952 r.

Michnik podpisywał wyroki i czuwał pilnie nad ich wykonaniem. A godziły one w najlepszych polskich patriotów, jak np. wyrok śmierci wykonany na Andrzeju Czaykowskim, powstańcu warszawskim oraz tzw. cichociemnym, zastępcy dowódcy połączonych baonów „Oaza-Ryś” na Mokotowie i Czerniakowie. Czaykowski odznaczony był za bohaterstwo w walce z Niemcami krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go pod nadzorem Stefana Michnika 10 października 1953 r. na Mokotowie (zob. P. Jakucki „Zamordowany za patriotyzm” /w:/ Gazeta Polska, 20 października 1994).

Za ten i inne wyczyny sędziowskie brat Adama Michnika awansowany został w wieku lat 27 do stopnia kapitana. Obecnie mieszka w Szwecji, szkalując wszystko co polskie.
Mając stalinowskiego kata w najbliższej rodzinie, Adam Michnik robi wszystko, aby nie doszło do prawdziwych rozliczeń ze zbrodniarzami epoki komunizmu, opublikowania dowodów hańby, co byłoby specjalnie groźne dla własnej legendy. Warto przypomnieć, że Adam Michnik usprawiedliwiał zawsze wyroki wydawane przez swego brata (nigdzie nie podając jednak, że były to wyroki śmierci!) tym, że „kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo”...

Brak miejsca nie pozwala na rozwinięcie wspomnień o matce Adama Michnika. Pani Helena Michnik, zaangażowana komunistka sprzed II wojny, była autorką podręcznika szkolnego do historii Polski, palonego publicznie przez młodzież w 1956 r. Po wojnie wsławiła się głównie dogmatycznymi podręcznikami, zalecającymi m.in., jak najskuteczniej walczyć z religią katolicką.

Oto przykładowy fragment jej zaleceń, zamieszczony w Komentarzu metodycznym dla klasy IX ogólnokształcącej szkoły korespondencyjnej stopnia licealnego do podręczników: E. Kosiński Historia wieków średnich, A.W. Jefimow Historia nowożytna, S. Missalowa i J. Schoenbrenner Historia Polski, Warszawa 1953 r.:

„(...) Nie wystarczy np. powiedzieć, że Kościół był główną podporą feudalizmu, lecz trzeba to udowodnić. Udowadniać będziecie w ten sposób: Kościół był główną podporą feudalizmu, ponieważ: 1) głosił, że władza królewska pochodzi od Boga, a więc poddanym nie wolno się buntować; 2) głosił wieczność feudalizmu i zasady nierówności społecznej; 3) stosował klątwę kościelną i karał wszystkich występujących przeciwko nierówności społecznej; 4) urządzał krucjaty przeciwko ruchom ludowym, np. przeciwko albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.; 5) zwalczał postępową naukę, gdyż podważała ona panujący ustrój (np. potępienie nauki Kopernika, Galileusza itd.); 6) przez hasło »błogosławieni maluczcy duchem« utrwalał ciemnotę i zacofanie mas ludowych; 7) głosząc, że ci, którzy cierpią na tym świecie, będą zbawieni po śmierci, rozbrajał rewolucyjną walkę mas ludowych” itp.

Adam Michnik twierdził, że jego matka wywodziła się z „całkowicie spolonizowanej żydowskiej rodziny”, pisał o jej {całkowitej identyfikacji z polskością” (Między panem a Plebanem, Warszawa 1995, s. 46-47). Nie wyjaśnił tylko, jak pod opieką takich patriotycznych rodziców – ojca jakoby absolutnie „polskiego Polaka” i matki „całkowicie identyfikującej się z polskością” – on sam już w młodości stał się narodowym nihilistą (tamże, s. 91). Sam o sobie pisał, że był narodowym nihilistą i rzekomo przestał nim być po marcu 1968 r.

Komunistycznemu rodowodowi Michnika towarzyszyły odpowiednie splendory – wielkie, eleganckie mieszkanie w gęsto obsadzonej przez zaufanych towarzyszy z partyjnej i bezpieczniackiej elity Alei Przyjaciół w Warszawie, dokładnie w tym samym domu, w którym mieszkał były stalinowski minister bezpieczeństwa Stanisław Radkiewicz (por. Wprost, 22 listopada 1991 r.).

Do tego drzewa genealogicznego dodajmy stryja Adama Michnika, którym jest Szymon Szechter, i jego żonę Ninę Karsov, a będziemy mieli komplet.

Szymon Szechter (ur. 1920 we Lwowie – zm. 1983 w Wlk. Brytanii) do 1957 r. przebywał w Związku Radzieckim; komsomolec i członek komunistycznej partii sowieckiej, co w tej rodzinie nie było czymś wyjątkowym. Szechter pracował m.in. jako lektor w Komitecie Miejskim Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Po przyjeździe do Polski otrzymał etat w Zakładzie Historii Partii przy Komitecie Centralnym PZPR w Warszawie. Później był dyrektorem w Związku Ociemniałych Żołnierzy PRL, z którego to dyrektorstwa został wyrzucony w 1964 r. za nadużycia gospodarcze i skazany na karę więzienia w zawieszeniu. Odtąd rozpoczął starania o otrzymanie zgody na wyjazd stały do Izraela. Jego towarzyszką życia, a później żoną, była młodsza od niego o 20 lat Nina Karsow (ur. 1949), która w latach 80. weszła w posiadanie praw autorskich Józefa Mackiewicza.

Szechterowie przybyli nie do Izraela, lecz do Wielkiej Brytanii w wyniku wydarzeń marcowych 1968 r., w glorii „wrogów ustroju”, bo wówczas każdy, kto był prześladowany przez władze PRL, mógł się podawać nawet za antykomunistę. Żadne z nich antykomunistą jednak nie było – wprost przeciwnie.

(prawa autorskie zastrzeżone)