Strona główna / Ze sportu / Pokazali, że mają nerwy ze stali

GP #7, 2 kwietnia 2016 r.

Pokazali, że mają nerwy ze stali

MACIEK MONTWIŁŁ VON RAHDEN MAJEWSKI

Brygida Morańska z Warszawy i Stanisław Galica z Chicago wygrali XVI turniej golfowy Polonia Open by Żywiec. Wygrali, bo pokazali, że mają nerwy ze stali. Do końca musieli walczyć, a ich zwycięstwo wisiało na włosku. Pokazali, że są najlepsi.

Turniej zaczął się od sensacji – tuż przed startem wycofał się jeden z faworytów, obrońca tytułu i jedyny trzykrotny triumfator, Janusz Bączyk z Trenton, NJ. Oficjalnym powodem była kontuzja, jednak wśród konkurencji rozeszła się plotka, że Bączyk przestraszył się przegrać. Jaka jest prawda, wie tylko on jeden.

Jako że nieobecni nie mają racji, szybko zapomniano o absencji Bączyka. Tym bardziej że na polu działy się fascynujące rzeczy. Gdy startowali do 3. rundy, nawet 10 zawodników miało szansę na wygraną. Tego już dawno w Polonia Open by Żywiec nie było.

Do ostatniego dołka, do ostatniego uderzenia ważyły się losy zwycięstwa. Ewa Geritz nadrobiła stratę do Brygidy Morańskiej. O zwycięstwie miał zadecydować ostatni dołek. Taka sytuacja jest zawsze najpiękniejsza w sporcie. Tylko one dwie, w bezpośredniej konfrontacji. Ta, która zawiedzie, która nie wytrzyma nerwowo – przegra.

Ale ani Brygida, ani Ewa nie ugięły się pod ciężarem chwili. Wytrzymały. I dlatego potrzebna była dogrywka. W niej lepsza okazała się Brygida Morańska. Jej zwycięstwo spotkało się z wielką owacją kibiców.

Wśród mężczyzn walka była równie pasjonująca. O zwycięstwo walczyli dwaj zawodnicy z Chicago: Stanisław Galica i Anatolij Hołowij. Galica wystartował do finałowej rundy z 2-punktową przewagą nad Ukraińcem. Po 17 dołkach Hołowij odrobił jedno uderzenie.
Ale Galica pokazał góralski charakter, nie dał sobie wydrzeć prowadzenia. Wygrał z przewagą jednego trafienia.

Po raz pierwszy od wielu lat turniej Polonia Open by Żywiec nie toczył się w tak przyjaznym golfistom The Fountains Club w West Palm Beach. Większość zawodników zgłaszała od jakiegoś czasu potrzebę zmiany pola, więc kierownictwo turnieju znalazło nowy klub – kameralny Heron Golf Club w Coral Springs. Nowe miejsce zawsze powoduje potrzebę porównań. I one wypadają zdecydowanie pozytywnie dla Heron GC. Po pierwsze Polonia Open by Żywiec miał przez ponad trzy dni klub wyłącznie do swojej dyspozycji. Po drugie hotel – w którym zakwaterowani byli zawodnicy – położony jest tuż obok klubu. To naprawdę była wielka wygoda. Chociażby dlatego, że po rundzie można było się napić Żywca, który od lat jest głównym sponsorem turnieju. Nie musimy dodawać, jak dobrze smakuje po przejściu 18 dołków najlepsze polskie piwo. Zmrożone, z pianką. Pycha!

Jeżeli były narzekania na jakość pola, to w większości zgłaszali je zawodnicy, którym się nie powiodło.

Najcelniej podsumował problem Henryk Klapkowski, który na Polonia Open by Żywiec przyjechał z Nottingham w Anglii. – W skali od 1 do 10 daję temu polu notę 8. A malkontentów się pytam: skoro było takie łatwe, to dlaczego aż 86 rund (na całkowitą liczbę 324 rozegranych) zakończyło się wynikiem 100 lub ponad? – powiedział Henryk Klapkowski.

Zadowolony z turnieju jest też prezes PAGA Paweł Gąsior. Napracował się po uszy, ale ma satysfakcję. Gąsior będzie mógł chyba teraz trochę odpocząć i pozbyć się stresu. Ale czy będzie potrafił to zrobić? Już zaczyna myśleć o XVII Polonia Open by Żywiec. – Dowiedziałem się, że jest taki klub w Boca Raton. Muszę tam pojechać i zobaczyć. Może w przyszłym roku zagramy w nim jedną rundę – oznajmił. Cały Prezes…