Strona główna / Ze sportu / Poleci już tylko dla przyjemności...

GP #8, 9 kwietnia 2011 r.

Poleci już tylko dla przyjemności...

JERZY STOLAREK

Od początku było wiadomo, że taki dzień musi kiedyś nadejść. I nadszedł. W sobotę, 26 marca br., Adam Małysz skoczył na zakopiańskiej Krokwi po raz ostatni w swojej bogatej, 17-letniej karierze. Okazją stał się benefis „Skoki do Celu”. Aby pożegnać mistrza, do stolicy polskich Tatr zjechali najlepsi skoczkowie narciarscy świata – jeszcze do niedawna rywale Małysza. Wśród ponad 60 tysięcy kibiców nie zabrakło prezydenta Bronisława Komorowskiego z małżonką. Telewizyjną transmisję obejrzało 6,6 mln osób, choć konkurs ostatecznie odwołano ze względu na pogodę. Małysz jak zwykle nie zawiódł kibiców – mimo fatalnych warunków, zdecydował się oddać ostatni skok przed sportową emeryturą.

W latach 90. rodząca się na nowo Polska potrzebowała sukcesu, także sportowego. I Adam Małysz jej go dał – nawet niejeden. Jednak kiedy w 1996 r. w norweskim Oslo wygrał swój pierwszy w życiu wielki międzynarodowy konkurs skoków narciarskich, nikt nie przewidywał, że przez kolejne lata będzie wszystkim Polakom – w kraju i na świecie – nawet tym, którzy nigdy nie pasjonowali się skokami narciarskimi i nie wiedzieli, o co w nich chodzi, dostarczał mnóstwo radości, niezapomnianych wspomnień czy nawet łez. I za te wspaniałe lata trzeba mu gorąco podziękować!

Sportowy dorobek Adama Małysza jest imponujący. Był: czterokrotnym medalistą olimpijskim (3 srebrne, 1 brązowy), czterokrotnym indywidualnym mistrzem świata, czterokrotnym (w tym trzy razy z rzędu) zdobywcą Pucharu Świata, triumfatorem Turnieju Czterech Skoczni, trzykrotnym zwycięzcą Turnieju Nordyckiego, trzykrotnym triumfatorem Letniego Grand Prix, zwycięzcą Turnieju Czterech Narodów, zdobywcą Pucharu KOP, 21-krotnym zimowym mistrzem Polski i 18-krotnym letnim mistrzem Polski.

Do tego trzeba dodać, że Adam Małysz jest rekordzistą Polski w długości skoku na nartach (230,5 m) i byłym współrekordzistą świata w długości skoku narciarskiego (225 m). Jako pierwszy skoczek narciarski w historii przekroczył granicę 100 oddanych skoków na odległość powyżej 200 m. Czterokrotnie wybierano go najlepszym sportowcem Polski. 3 marca br. zapowiedział koniec sportowej kariery, tuż po zakończeniu tegorocznego sezonu Pucharu Świata, w którym zajął trzecie miejsce.

Za swe sportowe dokonania Adama Małysz zebrał wiele nagród i odznaczeń. M.in. był odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za wybitne osiągnięcia sportowe Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim OOP i Krzyżem Oficerskim OOP.

Sukcesy Adama Małysza, zwłaszcza te w Pucharze Świata sezonu 2000/2001, spowodowały niebywały wzrost zainteresowania skokami narciarskimi w Polsce; z kolei sam Małysz znalazł się w centrum uwagi mediów i opinii publicznej.

Jego występy na skoczniach krajowych i zagranicznych śledziły miliony osób za pośrednictwem telewizji. Rekord oglądalności padł podczas olimpiady w Salt Lake City w 2002 r. Wówczas konkurs z udziałem Małysza oglądało 14 milionów telewidzów. Do obiegu weszła prośba-westchnienie jednego z krajowych sprawozdawców: „Leć, Adaś, leć!”

Rychło zrodziło się zjawisko określane jako „małyszomania”. W prasie określano Małysza w różny sposób, ale najczęściej był on: Królem Adamem I, Królem Małyszem I, Orłem z Wisły, Polskim Batmanem czy Polskim Obiektem Latającym.. W sprzedaży pojawiły się różne gadżety związane z osobą Adama Małysza, m.in.: breloki, kubki, kartki pocztowe, maskotki, plakaty i podkładki pod myszkę. Powstawały o nim liczne dowcipy, Małysz stał się także bohaterem skeczy kabaretowych czy tekstów piosenek, jak np. Pieśń o Małyszu, czyli frustracje sprawozdawcy sportowego w wykonaniu Pawła Kukiza i zespołu Piersi z ich Pirackiej Płyty z 2004 r.

Powszechne uwielbienie ze strony kibiców (i rywali również, bo wielu uważa go za swego sportowego idola) nie uderzyło Małyszowi – jak to często bywało z innymi sportowcami, którzy osiągnęli sukcesy – do głowy. Do końca kariery pozostał skromnym, uczynnym, postępującym w życiu i na skoczni zawsze fair człowiekiem z nieśmiałym uśmiechem pod skromnym wąsem. Wzorem sportowca i człowieka. Prawdziwym dżentelmenem. I takim go wszyscy zapamiętamy, choć Adam Małysz tak do końca ze sportem nie zrywa. Chce nadal pracować dla dobra skoków narciarskich i Polski w świecie.

I jeszcze jedno: nikt w Polsce nie zrobił tyle dla reklamy skoków narciarskich jak właśnie Adam Małysz. To dzięki niemu w pewnym okresie zabrakło w sklepach nart, a szkółki szkolące młodych skoczków wprost pękały w szwach od chętnych pójścia w jego ślady. Jeszcze raz okazało się, że sukces to najlepszy sposób promocji danej dyscypliny sportu (i nie tylko).

Z narciarskich skoczni odszedł mistrz nad mistrzami. Odszedł w chwale, bo na zokończenie świetnej kariery pokazał o wiele młodszym od niego rywalom, gdzie raki zimują – 20 marca br. w ostatnim oficjalnym skoku w Pucharze Świata skoczył na odległość 216 m. A w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata 2010/11 zajął trzecie miejsce.