Strona główna / Nasze sprawy / Dla dobra Polonii

GP #11, 22 maja 2010 r.

Dla dobra Polonii

Z MARZENĄ WIERZBOWSKĄ, planującą start w wyborach do Rady Dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej w Nowym Jorku, rozmawia JACEK HILGIER.

JACEK HILGIER: Zbliżają się wybory do P-SFUK, w których chce Pani kandydować. Proszę w paru zdaniach przedstawić naszym czytelnikom swój plan wyborczy.

MARZENA WIERZBOWSKA: Przede wszystkim chciałabym wyjaśnić, że na dzień dzisiejszy nie jestem jeszcze kandydatem do Rady Dyrektorów P-SFUK. Aby nim zostać, należy uzyskać nominację Komisji Nominacyjnej lub zebrać 500 podpisów pod petycją. Tegoroczna Komisja Nominacyjna wyznaczona przez obecnego prezesa Tomasza Bortnika odrzuciła moją kandydaturę. Dlatego też zbieram podpisy, będące bezpośrednim poparciem mojej kandydatury przez członków Unii, co pozwoli mi trafić na kartę do głosowania i wziąć udział w wyborach.

– Dziwi mnie fakt, że Komisja Nominacyjna odrzuciła Pani kandydaturę. Zasiada Pani w Radzie Dyrektorów (RD) od trzech lat. Ma Pani doświadczenie i odpowiednie wykształcenie – ukończyła Pani w Polsce politologię i dziennikarstwo, jak również uzyskała Pani tytuł BA na New York Universtity, niezwykle prestiżowej uczelni. Co było podstawą do odrzucenia Pani kandydatury?

– To pytanie należałoby skierować do Komisji Nominacyjnej, ja jedynie mogę podać swoje przypuszczenia. Faktem jest, że dla większości obecnej Rady Dyrektorów, jak i samego prezesa jestem osobą niewygodną. Nie wchodzę w układy, zadaję dużo pytań i nie odwracam głowy, gdy dzieją się nieciekawe sprawy.

Głośno protestowałam, gdy podczas pamiętnego spotkania 14 grudnia 2009 r. na delegację Komitetu Społecznego Członków P-SFUK nasłano policję. To niedopuszczalne! Trzy osoby, które były wydelegowane przez Komitet Społeczny Członków P-SFUK, przybyły 15 minut przed spotkaniem Rady Dyrektorów do oddziału przy McGuiness Boulevard. O chęci ich uczestnictwa w części nieoficjalnej spotkania Rada Dyrektorów była powiadomiona z uprzedzeniem. Spotkanie grudniowe tradycyjnie, od lat, jest spotkaniem opłatkowym i tym bardziej powinniśmy być w tym dniu otwarci dla naszej społeczności. Przykro mi było, gdy patrzyłam na poszczególne osoby prezesa Tomasza Bortnika, drugiego wiceprezesa Adama Grocheckiego i Janusza Sporka, którzy dwa miesiące wcześniej kandydując do RD tyle mówili o potrzebie lepszych kontaktów z członkami i ich poszanowaniu. Dwa miesiące to jednak dosyć dużo czasu, aby zapomnieć o obietnicach wyborczych.

Głośno protestowałam przeciwko nieludzkiemu zwolnieniu – na tym samym spotkaniu – w trybie natychmiastowym dyrektora wykonawczego Bogdana Chmielewskiego, bez przedstawienia mu jakichkolwiek zarzutów. Niezrozumiałe było dla mnie, że osoby zasiadające w RD od niecałych jeszcze dwu miesięcy podejmowały tak drastyczne kroki, które mogą kosztować Naszą Unię niemałe pieniądze.

Muszę tutaj zaznaczyć, że Bogdan Chmielewski był osobą niezwykle kompetentną. Świadczy o tym chociażby wypowiedź Tomasza Bortnika, który w wywiadzie dla Nowego Dziennika (tuż po zwolnieniu pana Chmielewskiego) zapowiedział, że chce kontynuować dotychczasowy kierunek rozwoju Naszej Unii. Pan Chmielewski, według mnie, zwolniony został z powodów personalnych, co jest niedopuszczalne, bo to kosztuje nie nas, Radę Dyrektorów, lecz członków Unii.

– Pani Marzeno, głośno było o sporze pomiędzy Radą Dyrektorów Centrum Polsko-Słowiańskiego a Radą Dyrektorów Unii P-SFUK. Jaka jest Pani opinia na ten temat?

– Spór zapoczątkowany został przez osoby zasiadające w RD Centrum Polsko-Słowiańskiego, kiedy to w listopadzie, a następnie grudniu roku 2008 zorganizowano manifestacje pod Unią na McGuinness i później na Greenpoint Avenue. Wykorzystując (poprzez manipulację) osoby starsze a także dzieci rozpoczęto nagonkę na poszczególnych dyrektorów. Centrum nie chciało podpisać kontraktu podpisanego przez wszystkich innych sponsorów. W lutym 2009 r. Rada Dyrektorów otrzymała petycję od członków Centrum Polsko-Słowiańskiego będących jednocześnie członkami Naszej Unii o nieprzekazywanie składek do Centrum, póki nie rozliczy się ono ze składek za rok 2008. Ludzie byli oburzeni, że Centrum Polsko-Słowiańskie zamknęło wiele bezpłatych programów (opłacanych przez miasto), m.in. bezpłatne kursy języka angielskiego (z którego korzystało ok. 180 osób) czy też program przedszkolny dla czterolatków. Rada Dyrektorów P-SFUK przychyliła się do petycji członkowskiej i oświadczyła Centrum, iż składki nie będą zbierane i przekazywane, dopóki Centrum nie rozliczy się przed swoimi członkami.

Jak wiemy, Centrum złamało statut, nie organizując spotkania sprawozdawczego w roku 2009. W zamian wystawiło swoich kandydatów do ubiegłorocznych wyborów, a ci – po wejściu do Rady Dyrektorów – natychmiast wypłacili Centrum ponad $400.000, i po niespełna 3 miesiącach kolejne $400.000. A rozliczeń szczegółowych, jak również spotkania dla członków, jak nie było tak nie ma. Smutne, ale prawdziwe. Jako organizacja niedochodowa, Centrum powinno działać dla dobra naszej społeczności, a nie dla prywaty poszczególnych osób. Tym bardziej że przy takich donacjach bezpłatne programy powinny kwitnąć. Co kwitnie, to jedynie kieszenie niektórych osób.

– Głośno jest o odrzuceniu przez prezesa Tomasza Bortnika petycji o zwołanie zebrania specjalnego. Jaka jest Pani opinia na ten temat, jak również na temat Komitetu Społecznego Członków P-SFUK, bardzo zaangażowanych w poparcie powyższej petycji?

– Zawsze byłam i jestem za organizacjami, które działają dla dobra Polonii, a według mnie, Komitet Społeczny jest taką organizacją. Ważne jest, by ludzie interesowali się tym, co dzieje się na ich podwórku i jeżeli dzieje się coś niedobrego, aby nie byli bierni. Z tego, co mi wiadomo, Komitet Społeczny zapoczątkował akcję zbierania podpisów pod petycją mającą na celu zwołanie zebrania specjalnego. O szczegóły najlepiej zapytać przedstawicieli Komitetu, lecz ogólnie wiadomo, że petycja powstała pod naciskiem członków Naszej Unii rozczarowanych działalnością poszczególnych dyrektorów P-SFUK. Dyrektorzy promowani przez Centrum Polsko-Słowiańskie w krótkim czasie wprowadzili wiele radykalnych zmian, które były źle odebrane przez Polonię. Szczególnie szerokim echem odbiło się, o czym wcześniej wspominałam, zwolnienie Bogdana Chmielewskiego, pomimo że wielokrotnie Rada Dyrektorów otrzymywała opinie pisemne, jak również ustne, od członków wysoko ceniących pana Chmielewskiego i nie życzących sobie żadnych zmian. Myślę, że szczególnie mocno poparcie zostało zaakcentowane na październikowym zebraniu rocznym 2009 r. Pan Chmielewski otrzymał wówczas wiele pochwał od poszczególnych członków, a wręcz owację.

Jeżeli chodzi o zwołanie zebrania specjalnego moja postawa jest jednoznaczna. Statut Unii mówi, że potrzeba 750 podpisów i wola członków musi być uwzględniona. Podpisów było 1700 i, według mnie, zebranie specjalne powinno się odbyć. Niestety, tłumacząc się kosztami zwołania zebrania, prezes Tomasz Bortnik postanowił, że go nie będzie, a pieniądze członkowskie przeznaczone zostaną na opinie prawne, jak również proces sądowy. Paradoksem jest, że pieniądze członków Naszej Unii wydawane są na walkę przeciwko nim samym. A tyle prezes Tomasz Bortnik mówi o poszanowaniu członków Naszej Unii! Słowa, słowa, słowa...

– Co Pani uważa na temat zasiadania tych samych osób w Radzie Dyrektorów Unii i Centrum?

– To pytanie słyszę często. Adam Grochecki jest jedyną osobą, która zasiada jako wiceprezes w Radzie Dyrektorów Centrum Polsko-Słowiańskiego, jak również drugi wiceprezes w Radzie Dyrektorów Naszej Unii. Czy osoba taka może podejmować obiektywne decyzje, szczególnie jeżeli chodzi o sprawy Centrum i donacje? Nie sądzę. Podobnie sprawa wygląda z podejmowaniem decyzji przez panią Krystynę Myssurę, której syn Erik Myssura sprawuje funkcję dyrektora w Centrum P-S, po nielegalnym wyrzuceniu drugiego wiceprezesa Arkadiusza Tomaszewskiego. Nie mogę też pominąć osoby Andrzeja Kamińskiego, który zasiada w Komisji Nadzorczej Unii, będąc jednocześnie mężem Bożeny Kamińskiej obecnie sprawującej funkcję dyrektora wykonawczego w Centrum, a do niedawna także i prezesa Centrum P-S. Czy to jest uczciwe według członków? Myślę, że członkowie wypowiedzieli się w pewnym sensie, żądając zwołania zebrania specjalnego.

– Na zakończenie proszę podać w paru słowach swój plan wyborczy.

– Moim celem zawsze było dobro członków Naszej Unii i dobro Polonii. W tym roku po raz pierwszy wypłaciliśmy specjalne dywidendy, za którymi byłam zawsze. Uważam jednak, że stać Naszą Unię na dużo większe dywidendy coroczne i będę do tego dążyła. Jestem za zwiększeniem stopy oprocentowania na kontach i za ułatwieniem uzyskiwania pożyczek. Będę dążyła, by jak najmniej było spraw sądowych, a członkowskie pieniądze zamiast do kieszeni prawników – szły dla dobra Polonii. Mamy stypedia dla młodzieży, szeroko rozbudowany program donacji. Czas pomyśleć o seniorach, o samotnych matkach, jak również inwalidach. Nasza Unia jako fundament finansowy Polonii powinna wpomagać i wzmacniać polskie organizacje, by nasze polskie społeczeństwo mogło się rozwijać.

– Dziekuję za rozmowę i życzę powodzenia.

– Ja również dziękuję. Przy okazji bardzo dziękuję członkom P-SFUK, że są z nami, ponieważ bez nich nie byłoby Naszej Unii. Dziękuję pracownikom i zarządowi za ich profesjonalizm i zaangażowanie. Drodzy czytelnicy, drodzy członkowie Naszej Unii – proszę, działajcie. Zagłosujcie w nadchodzących wyborach do Naszej Unii na osoby niepowiązane z Centrum, nieuwikłane w układy, by mogły działać dla dobra Naszej Polonii. Zagłosujcie na trzech z wymienionych poniżej kandydatów: Marzenę Wierzbowską, Beatę Jakubowską, Krzysztofa Matyszczyka, Kaję Sawczuk, Józefa Guzika i Pawła Pachacza. Życzę naszej Polonii spełnienia i uśmiechu.