Strona główna / Nasze sprawy / Zebranie za zamkniętymi drzwiami

GP #15, 16 lipca 2011 r.

Zebranie za zamkniętymi drzwiami

Z MARZENĄ WIERZBOWSKĄ rozmawia WERONIKA JACKOWSKA

WERONIKA JACKOWSKA: Pani Marzeno, 26 czerwca br. odbyło się zebranie roczne w siedzibie Centrum Polsko-Słowiańskiego – największego sponsora Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej. Mimo że jest Pani członkiem Rady Dyrektorów P-SFUK, wieloletnim członkiem CP-S, a także byłym pracownikiem Centrum, nie wpuszczono Pani na salę. Jaki był powod?

MARZENA WIERZBOWSKA: Naraziłam się niewygodnymi pytaniami, a ponadto, co najważniejsze, domagam się rozliczenia ze składek członkowskich, których CP-S otrzymuje około $400 tysięcy rocznie. Programy są zamykane, a funkcjonują jedynie te opłacane przez miasto, np. klub Krakus, któremu dyrektoruje Wojciech Mleczko, zasiadający obecnie w Radzie Dyrektorów P-SFUK. Dlatego pytam – gdzie te pieniadze idą, skoro nie służą czlonkom CP-S ani nie finansują bezpłatnych programów? Przypomnę, że cokolwiek się dzieje w CP-S, jest opłacane – przepraszam, „sponsorowane” – przez Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową, np. Dzień Dziecka czy Choinka. Proszę, niech Centrum poinformuje swoich członków, jakie imprezy zafundowało z własnej kieszeni? CP-S ma pomieszczenia, ma fundusze. Centrum powinno tętnić życiem przez cały rok i działać dla dobra i młodszych, i starszych.

Naraziłam się także tym, że byłam przeciwna wybraniu Andrzeja Kamińskiego do Komisji Nadzorczej P-SFUK. Byłam przeciwna, aby nadzorował dyrektorów w sytuacji, kiedy sam był usunięty z Rady Dyrektorów Unii dzięki członkowskiej petycji w 2006 r., którą sędzia utrzymał w mocy. Po drugie, uważałam, że członek komisji nadzorczej nie może być bezstronny, jeżeli w CP-S na stanowisku dyrektora wykonawczego zasiada jego małżonka, Bożena Kamińska.

– Co się Pani nie podoba w CP-S, co i jak by Pani zmieniła?

– Nie podoba mi się stosunek zarządu Centrum do członków. Członkowie są trakowani bez szacunku i są zwyczajnie dyskryminowani. Miałam nadzieję, że po ostatnich wyborach w Centrum coś się zmieni. I zmieniło się; szkoda tylko, że na gorsze.

Nie podoba mi się również, że Centrum działa w oparciu o statut, który – według opinii prawnej – jest niezgodny z prawem. (W petycji członkowie poprosili P-SFUK o ekspertyzę prawniczą statutu CP-S i okazało się, że jest on w wielu miejscach niezgodny z przepisami.) Uniemożliwia to członkom CP-S kontrolę nad Centrum i oddaje władzę w ręce paru osób, które zrobią wszystko, by się utrzymać u władzy, nawet poprzez wykorzystywanie dzieci i staruszków do manifestacji oraz zastraszanie seniorów z klubu Krakus przez panią Kamińską i Wojtka Mleczko. Seniorzy nie mogą w spokoju zjeść obiadu, są napastowani, zastraszani, a jeśli to nie pomaga, są przy pomocy policji usuwani – przykłady opisane w ostanich numerach Super Expressu to skandal.

Chociaż nie tylko seniorów wyrzuca się z programów i pozbawia członkostwa, gdy nie zgadzają sie z panią Kamińską. Tylko w ostatnich latach usunięto z Rady Dyrektorów Centrum Arkadiusza Tomaszewskiego i Kaję Sawczuk, a także Beatę Jakubowską, kierownika klubu Krakus, by na jej miejsce zatrudnić poplecznika pani Kamińskiej – Wojtka Mleczkę. Kiedy miasto obcięło część funduszy, bez skrupułów wyrzucono Janusza Skowrona, który był niezwykle ceniony wśród seniorów za życzliwe podejście i zaangażowanie. Wyrzucenie pana Janusza było do uniknięcia, ponieważ właśnie w tym okresie Centrum dostało prawie $800 tysięcy ze członkowskich składek. Ale cóż, pani Kamińska, Wojciech Mleczko i reszta zarządu CP-S ma inne, nieznane członkom, wydatki.

– Zasiada Pani w Radzie Dyrektorów P-SFUK. Jak zamierza Pani interweniować?

– Jako jeden z dyrektorów Naszej Unii, niczego nie mogę. Nie mam nawet prawa wypowiedzenia się jako dyrektor, a jedynie jako osoba prywatna. Muszę podzielić się informacją, że ostatnie moje wypowiedzi, nawet jako osoby prywatnej (na zebraniu informacyjnym 15 maja br. i w niedawnym wydaniu Gwiazdy Polarnej) na temat Centrum i nieposzanowania praw członków P-SFUK doprowadziły do tego, że osoby sprzyjające Centrum: Tomasz Bortnik, Wojciech Mleczko, Janusz Sporek, Adam Grochecki, Krystyna Myssura i Irena Marchaj planują udzielić mi nagany, a nawet myślą o zawieszeniu mnie w funkcji dyrektora, czyli pozbyciu się z Rady Dyrektorów niewygodnej dla nich osoby.

Interweniować mogą członkowie przez popieranie i głosowanie na odpowiednie osoby startujące w najbliższych wyborach do Naszej Unii. Na osoby, którym dobro Polonii leży na sercu.

– Czy można Pani udzielić nagany za wyrażanie własnych opinii?

– Prawdą jest, że powinnam mieć prawo wypowiadania własnych opinii, niestety, osoby sprzyjające Centrum zrobią wszystko, żeby mnie uciszyć.

Nie podoba się im fakt, że jestem przeciwna wydawaniu naszych członkowskich pieniędzy na prawników, którzy walczą przeciwko nam – członkom. Mówię tutaj o nieposzanowaniu petycji, którą podpisało około 1700 osób, o zwołanie zebrania specjalnego. Jak wszyscy pamiętamy, Tomasz Bortnik wyraźnie powiedział na zebraniu rocznym, że nie zwoła zebrania, bo koszt jest za wysoki – około $100 tys. Na dzień dzisiejszy – jak przewodniczący wspominiał 15 maja br. na ostatnim zebraniu informacyjnym – wydano już ponad $200 tys. członkowskich pieniędzy na kolejne apelacje. Teraz pan Tomasz Bortnik twierdzi, że około 800 podpisów na petycji jest nieważnych (bowiem osoby podpisujące ją nie były członkami Naszej Unii). Na jakiej podstawie pan przewodniczący tak twierdzi? Czy jest protokół porównania podpisów z petycji z wykazem członków Unii? Przypomnę, że przez prawie 18 miesięcy pan Bortnik nie kwestionował powyższej petycji, a problem z nią zaczął się dopiero po tym, jak sędzia Rivera dwukrotnie podtrzymał wyrok, iż zebranie specjalne ma się odbyć, także i po wydaniu $200 tys. No cóż, łatwo jest wydawać nie swoje pieniądze.

Także wyjaśnienie przewodniczącego Bortnika, dotyczące wezwania 15 grudnia 2009 r. policji na delegację członkowską, rozmija się z prawdą. (Są na to protokoły i zeznania sądowe.)

– Co Pani radzi Polonii, żeby zrobiła w obecnej sytuacji? Czy – według Pani – jest jakiś sposób na rozwiązanie sporu w CP-S?

– Aby rozwiązać sytuację w CP-S, należy oczyścić Unię z popleczników pani Kamińskiej. Dopóki bowiem będzie ona miała w Radzie Dyrekorów swoich ludzi: Tomasza Bortnika, Wojciecha Mleczkę, Janusza Sporka, Adama Grocheckiego, Irenę Marchaj czy Krystynę Myssurę, dopóty będzie miała fundusze na swoje zachcianki, a członkowie będą całkowicie ignorowani!

Przewodniczący Rady Dyrektorów Tomasz Bortnik w numerze 14. Gwiazdy Polarnej przepraszał za moje opinie i podawane przeze mnie fakty. Tymczasem powinien przepraszać za swoje nierzetelne wyjaśnienia, brak odpowiedzi na pytania i wielokrotne mijanie się z prawdą.