Strona główna / Nasze sprawy / Czarka sposób na wakacje

GP #17, 14 sierpnia 2010 r.

Czarka sposób na wakacje

JERZY STOLAREK

Czarek Sochacki
Czarek Sochacki

Choć w swej ponadstuletniej historii Gwiazda Polarna gościła wielu znakomitych przedstawicieli amerykańskiej Polonii, to jednak ostatnia wizyta, w piątek, 23 lipca br., była wyjątkowa. Do redakcyjnej siedziby wpadł bowiem przejazdem nieco ponadtrzynastoletni Cezar (który lubi, jak się na niego woła Czarek), aby nas poinformować o swej pierwszej samochodowej wyprawie od Pacyfiku do Atlantyku.

Oczywiście, Czarek jest jeszcze w takim wieku, że nie może samodzielnie prowadzić samochodu, ale... ma za „kółkiem” wspaniałego kierowcę.

Młody polonijny podróżnik, na co dzień mieszkający i uczący się w Phoenix, w Arizonie, sam wymyślił trasę podróży, ustalił trasę, łącznie z miejscami postojowymi na odpoczynek i ewentualne naprawy, zaplanował też spotkania z polonijnymi mediami.

– Pomysł podsunął mi tata i nasz znajomy Wiesław Mrówczyński, znany dziennikarz i rajdowiec z Polski – powiedział nam Czarek. – Ze swej strony sprawę potraktowałem niezwykle poważnie. Kilkakrotnie przeczytałem Poradnik trampingu motorowego, gdzie wszystko jest podane przystępnie i poparte doświadczeniami z podobnych podróży.

Czarek, pilot i organizator wyprawy nazwanej „Krajoznawczo-obyczajowa pętla samochodowa od Pacyfiku do Atlantyku”, zaplanował jej pokonanie etapami. Pierwszy z nich prowadził z Phoenix do Nowego Jorku, drugi – z „Wielkiego Jabłka” do Chicago, trzeci – z „Wietrznego Miasta” do Los Angeles (z krótkim przystankiem w Las Vegas) i ostatni – z Los Angeles do Phoenix.

Jazda Czarka z kierowcą (pora wreszcie wyjaśnić, że jest nim Andrzej „Jędrek” Sochacki, podróżnik słynny z sześciokrotnego, samotnego objazdu świata różnymi środkami lokomocji, od samochodu, przez pociąg po motor, założyciel „Centrum Wagabundy”, prywatnie – ojciec naszgo młodego podróżnika) rozpoczęła się 10 lipca, a jej zakończenie zaplanowano na niedzielę, 25 lipca br. bo... pomysłodawca wyprawy musiał następnego dnia pofatygować się do szkoły. Ale za to wakacje miał takie, jak żaden z jego rówieśników i kolegów.

Wypada jeszcze dodać, że podróż odbywała się oldsmobilem „Cutlass Supreme S” (rocznik 1997), wyposażonym w GPS (przez AutoGuard-Polska) i noszącym wdzięczne imię „Toy”, czyli „Zabawka”.

Czarek wraz z kierowcą przemierzyli 22 stany w ciągu 15 dni, przejeżdżając łącznie ponad 7000 mil (blisko 11000 kilometrów).

Młody podróżnik zdradził nam również, że po zrealizowaniu swego marzenia myśli o napisaniu książki pt. Moja pierwsza samochodowa pętla. Ukaże się ona w dwóch językach – po polsku i po angielsku, będzie zaopatrzona w wybrane zdjęcia prosto z trasy, a skierowana do jego rówieśników.

Na pewno mu się to uda, bo Cezarek to młodzieniec bardzo ambitny, który ma bardzo dużo nietypowych pomysłów jak na swój wiek.

 

Czarek o sobie:

Czołem rówieśnicy!

Mam niespełna 14 lat. Nazywam się Cezar Sochacki. Podoba mi się, jak nazywają mnie Czarek. Mieszkam z rodzicami i siostrą w Arizonie w mieście Phoenix.

Lubię długie samochodowe wycieczki. Myślę, że mam to w genach po tacie. On też dużo podróżuje. Jak dorosnę, chciałbym pojechać jego śladami: Harleyem objechać świat. Taki motocykl już stoi w naszym klubie „Centrum Wagabundy” i czeka, aż będę starszy i miał dłuższe nogi.

Do tej pory jeździłem w Polsce na wycieczki z babcią, a później z rodzicami. Z babcią zwiedzałem Warszawę i okolice, a z rodzicami pływałem żaglówką po jeziorach i rzekach, a kajakami na Mazurach. Byłem też na zlotach harleyowców i samochodów – „garbusów” w Polsce i w USA.

Często jeździmy nad meksykańskie morze i na jeziora w Arizonie. Oglądałem też wieloryby w Zatoce Kalifornijskiej, na Pacyfiku. Głaskałem je nawet, gdy podpływały do łódki. Na dowód mam zdjęcia. Z kolei na Hawajach bawiłem się z żółwiami. W czasie ostatniej lądowej podróży dookoła świata w 23 dni (2008 r.) mojego taty, pokonałem z nim samochodem jeden z odcinków – z Los Angeles, w Kalifornii do Phoenix, w Arizonie. Po drodze robiłem zdjęcia.

Jestem najmłodszym członkiem naszego klubu podróżniczego „Centrum Wagabundy” w Phoenix i sprawuję funkcję operatora sprzętu medialnego. Lubię, kiedy ktoś nas odwiedza z daleka. Dużo się od gości dowiedziałem i nauczyłem, zarówno o podróżach, jak i o świecie.

Dlatego lubię podróże. Pamiętam pana Wojtka Ilniewicza z Małgosią na motocyklu, pana Władka Grodeckiego z plecakiem, pana Marka Michela z wielkim truckiem, „ciocię” Katee (Katsuko Hiruma) z Japonii i wujka Bogusia Homickiego z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Ulicy im. „Dziadka” Kazimierza Lisieckiego oraz „wujka” Czesia Falkowskiego od żaglówki.

Za niespełna dwa lata mam zamiar odbyć swoją największą indywidualną podróż – samochodowy rajd volkswagenem „garbusem” dookoła USA śladami taty. W rajdzie „Od Pacyfiku do Atlantyku” jechałem jako pilot doświadczonego podróżnika – Jędrka.

Lubię też zwierzęta. Mam psa boksera, który ma na imię Zar. Kiedy mam czas, buduję samochody i roboty z klocków LEGO. Lubię też pływać, jeździć rowerem i na wrotkach. Zbieram znaczki pocztowe z całego świata i lubię robić zdjęcia.

Kiedyś napiszę książkę o moich podróżach, ale teraz próbuję opisać na bieżąco swoją wycieczkę od Pacyfiku do Atlantyku.
Pozdrawiam Was!

Czarek Sochacki

PS. Piszcie do mnie: centrumwagabundy@yahoo.com lub: Cezar Sochacki, 3715 E. Taylor Street, Phoenix, AZ 85008, USA