Strona główna / Nasze sprawy / Dłuższa ścieżka do obywatelstwa

GP #17, 10 sierpnia 2013 r.

Dłuższa ścieżka do obywatelstwa

MACIEK MAJEWSKI

Trwać będzie minimum 15 lat. Tyle chcą kongresmeni, by nielegalni imigranci czekali na możliwość wystąpienia o obywatelstwo. To dwa lata dłużej niż w senackiej wersji ustawy. Wiemy też, że Izba Reprezentantów przystąpi do głosowania nad ustawami reformy w październiku br.

Te rewelacje ujawnił kongresmen Paul Ryan, wpływowy republikanin w Kongresie. Ryan spotkał się z mieszkańcami miasteczka Racine w stanie Wisconsin. Odbyło się ono w kościele pw. św. Patryka, było typu town hall, czyli otwarte, na którym każdy mógł zadać pytanie.

Najpierw jednak mówił Ryan (R-WI). A mówił ciekawe rzeczy, które ze względu na osobę prelegenta mają swoją wagę. Bo Ryan to wschodząca gwiazda Partii Republikańskiej. W ostatnich wyborach prezydenckich był kandydatem na wiceprezydenta, jest przewodniczącym komisji budżetowej w Izbie Reprezentantów. Jednym słowem, jak mówi, to się go słucha.

Lepsi od Senatu

Zaczął więc od zapewnienia, że Izba – kontrolowana przez republikanów – chce reformy imigracyjnej, bo imigranci stanowią o Ameryce i ją budują. Wyjaśnił, dlaczego Izba nie może ot tak po prostu przyjąć senackiej ustawy (przegłosowanej w Senacie w czerwcu br.), do czego kongresmeni są namawiani. – Nie zrobimy tego, bo my pracujemy nad lepszym planem – powiedział.

A jaki ma być ten lepszy plan? Ma składać się z 5-6 ustaw, a nie z jednej jak w Senacie. I te ustawy, krok po kroku, naprawią system imigracyjny.

Głosowanie w październiku

Kiedy głosowanie? – Ostrożnie oceniając, w październiku przystąpimy do głosowania nad tymi ustawami – oznajmił Ryan i wymienił główne, jakimi zajmie się Izba: zwiększenie szczelności granicy, weryfikacja pracowników (tzw. system e-Verify), kontrola ruchu wizowego, ustalenie kwot wiz dla pracowników rolnych i wysoko kwalifikowanych specjalistów.

Izba zagłosuje także nad ustawą legalizującą nielegalnych imigrantów w USA. Podczas oczekiwania na obywatelstwo imigranci otrzymają tzw. warunkowe wizy, dzięki którym będą mogli swobodnie podróżować.

Chcemy umożliwić ludziom wyjście z cienia i postępowanie zgodnie z prawem – wyjaśnił polityk.

Legalni w pierwszej linii

Wśród zebranych, szczególnie w części, gdzie siedzieli młodzi nielegalni, tzw. „dreamers”, czyli jako dzieci przywiezieni przez rodziców do Ameryki, przeszedł szmer zawodu i można było wyczuć frustrację koniecznością tak długiego czekania na obywatelstwo.

Rozumiem rozżalenie z powodu tych 15 lat, ale chcemy być fair w stosunku do legalnych imigrantów – wyjaśnił. – Chcemy pewności, że ustawa nie nagrodzi ludzi, którzy złamali prawo. Chcemy być pewni, że osoby, które przyjechały do USA legalnie i czekały cierpliwie, zostaną nagrodzone umieszczeniem ich w pierwszej linii.

I wyczuwając nastrój Sali, zagrał trochę pod publiczkę: – Tak, to może być trudne i zajmie 15 lat, ale myślę, że jest to dosyć dobry układ, zważywszy na liczbę nielegalnych imigrantów – powiedział.

Test Kinga

Zebrani chcieli przetestować gościa. Wykorzystali tzw. test Kinga, pytając, co sądzi o skandalicznych słowach na temat imigrantów wypowiedzianych przez kongresmena Steve’a Kinga (R-Iowa). Wyśmiał on pomysł ścieżki do obywatelstwa dla „dreamers”. W niewyszukanych słowach powiązał ich z mułami narkotykowymi.

Nie wszyscy z nich dostają nagrody w szkole i nie wszyscy zostali tu przywiezieni przez rodziców – powiedział King. - Na każdego wyróżnionego przypada setka innych, ważących 130 funtów, z łydkami jak melony, ponieważ każdy z nich przeniósł przez pustynię 75 funtów marihuany.

Tu Ryan nie pozostawił wąpliwości: – Nie zgadzam się z kongresmenem Kingiem. Nie ma racji. To złe słowa.

Reforma dobra dla Ameryki

Jedna z nastolatek zaatakowała kongresmena z powodu deportacji, które dzielą i rozbijają rodziny. Niedawno Izba przegłosowała ustawę wznawiającą procesy deportacyjne. Tu Ryan został celnie trafiony, bo nie za bardzo mógł wytłumaczyć decyzję kongresmenów. Ale chwycił ponownie wiatr w żagle, gdy meksykański robotnik Gustavo Vargas wzruszająco opowiedział o swojej tęsknocie do chwili, gdy stanie się obywatelem USA.

Słuchając go, patrząc mu prosto w oczy, wyczuwając jego szczerość, przychodzi mi na myśl przychodzi tylko jedno: on uosabia American Dream – poszedł na całość kongresmen. Znowu panował nad sytuacją. To był dobry moment do agitacji. Zaznaczył, że nie chce naprawy systemu imigracyjnego z powodów korzyści politycznych, ale uważa, że wyjdzie to z korzyścią dla kraju.

Naprawmy nasz system imigracyjny raz a dobrze, by za 10 lat nie mieć tego samego problemu – powiedział dobitnie, pewnie, nie chcąc pozostawić wśród słuchaczy żadnych wątpliwości.

To były mocne słowa, to było dobre spotkanie. Ryan zrobił pozytywne wrażenie na dyrektorce grupy proimigracyjnej Voces de la Frontera.

Cieszy fakt, że on naprawdę zaczyna przewodzić w sprawie uchwalenia reformy jeszcze w tym roku – powiedziała Christine Neumann Ortiz. – To ważne, że ktoś tak ważny mówi o korzyściach ekonomicznych płynących z reformy i o moralnej potrzebie jej uchwalenia.