Strona główna / Nasze sprawy / Jedź, kochaj Polskę – nie dezerteruj!

GP #19, 20 września 2014 r.

Jedź, kochaj Polskę – nie dezerteruj!

Logo Rajdu Katynskiego

„Kocham Polskę i ty ją kochaj!” – hasło to przyświecało motocyklistom uczestniczącym w II Międzynarodowym Motocyklowym Rajdzie Katyńskim. Przejechali oni tysiące kilometrów, by wziąć udział w wyjątkowej lekcji historii i oddać hołd polskim bohaterom.

Wyprawa rozpoczęła się w sobotę, 23 sierpnia br., w Chicago. Jej uczestnicy zgromadzili się przy pomniku św. Jana Pawła II znajdującego się przy chicagowskiej bazylice św. Jacka. Nieprzypadkowo właśnie tam wystartowali, by oddać hołd polskim bohaterom.

Pod pomnikiem św. Jana Pawła II złożono kwiaty z szarfą, na której umieszczono napis „Kocham Polskę i ty Ją kochaj!” oraz symboliczny znicz. W ciszy modlitwy oddano hołd wielkiemu rodakowi.

Zaśpiewaliśmy „Mazurka Dąbrowskiego”, po czym zgromadzeni wysłuchali kilku słów o II Międzynarodowym Motocyklowym Rajdzie Katyńskim USA. Wspomniałem o szczególnym upamiętnieniu św. Jana Pawła II i jego nauki. Podkreśliłem, że jedziemy, aby oddać hołd tym z Katynia, Miednoje, Kuropat, Bykowni, Pietichatek; tym na Kresach wymordowanych przez OUN-UPA i Żołnierzom Wyklętym – zamęczonym przez komunistycznych oprawców – relacjonuje Jacek Kawczyński, organizator rajdu i członek stowarzyszenia Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość.

Kawczyński dodaje, że oprócz motocyklistów obecna była również Maria Seweryn, wdowa po tragicznie zmarłym w katastrofie smoleńskiej Wojciechu Sewerynie.

Pani Maria skierowała do nas kilka serdecznych i patriotycznych słów. To właśnie ona dała sygnał do rozpoczęcia przez nas wyprawy – dodaje nasz rozmówca.

Ku chwale bohaterów

Pierwszą odwiedzoną miejscowością było Orchard Lake w stanie Michigan. Tam motocykliści przybyli pod Pomnik Katyński, obok którego znajdują się tablice upamiętniające ofiary katastrofy rządowego Tu-154M oraz ta, która przypomina ks. prałata Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego, patrona Rajdów Katyńskich.

Świętej pamięci ksiądz prałat przez wiele lat przebywał w centrum polonijnym Orchard Lake, służąc Bogu, Polsce, Polonii. Przy pomniku zapaliliśmy znicze, zaśpiewaliśmy polski hymn. Naszą modlitwą otoczyliśmy ofiary Katynia, Smoleńska i oczywiście duszę księdza Peszkowskiego. Podobnie jak przed rokiem zostaliśmy zaproszeni na kolację do znajomych nam kapłanów. Wręczyliśmy im informacje o naszym rajdzie. Korzystając z gościny, przekazaliśmy im okolicznościowe znaczki rajdowe i koszulki z wyrysowaną trasą rajdu. Nocleg spędziliśmy w miejscowym seminarium – wyjaśnia organizator II Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego.

Kanada pamięta

Kolejnego dnia motocykliści udali się w kierunku Toronto w Kanadzie. – Andrzej zaintonował „Kiedy ranne wstają zorze” i tak rozśpiewani przy akompaniamencie motocykli dojechaliśmy do granicy. Po kolejnych trzech godzinach dotarliśmy pod Pomnik Katyński w Toronto. Kanada i Małgorzata Krajewska z przyjaciółmi ponownie nie zawiodła. Na miejscu czekały kwiaty, znicze, biało-czerwone flagi. Była rajdowa atmosfera. Zapaliliśmy ognie pamięci i złożyliśmy kwiaty przy Pomniku Katyńskim, tablicy smoleńskiej oraz tablicy Sybiraków. Zanim wyruszyliśmy w dalszą drogę, był czas na podziękowania i pamiątkowe zdjęcie – dodaje Jacek Kawczyński.

Dalej motocykliści udali się do ośrodka Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce im. Paderewskiego, gdzie znajduje się aleja dębów poświęcona ofiarom Katynia oraz tablica ku czci zwycięstwa pod Monte Cassino.

Towarzyszyła nam modlitwa i zaduma. Przynieśliśmy ze sobą znicze i kwiaty. Czekała nas także miła niespodzianka, ponieważ podczas pobytu w SWAP spotkaliśmy o. Jacka Cydzika CSsR, opiekuna duchowego Rodziny Radia Maryja w Toronto. Mieliśmy okazję na krótką rozmowę. Zakonnik otrzymał od nas znaczek i koszulkę. Był również czas na zdjęcie przy motocyklach. Na koniec o. Jacek pobłogosławił nas na dalszą drogę, a kierowaliśmy się pod tablicę smoleńską znajdującą się przy polskim kościele w Toronto, gdzie również stoi pomnik św. Jana Pawła II. Tradycyjnie odśpiewaliśmy hymn narodowy, zmówiliśmy krótką modlitwę i symbolicznie ustawiliśmy znicze. Kolejny nocleg zapewnił nam Antoni, który ugościł nas bardzo serdecznie. Dziękujemy wam, nasi kanadyjscy przyjaciele, za rozmowy, życzliwość – dodaje Jacek Kawczyński.

Kolejnego dnia motocykliści wyruszyli w kierunku miasteczka Niagara on the Lake, gdzie w obozie im. Tadeusza Kościuszki w latach 1913-1914 przebywali przyszli żołnierze Błękitnej Armii – Hallerczycy. – Znajduje się tu 25 krzyży – groby zmarłych na grypę hiszpankę. Jest tam również krzyż gen. Hallera. Ponad 22 tys. Polaków zgłosiło swój udział i wyjechało bronić ojczyzny. Tu także pochyliliśmy w modlitwie głowy, by w ten sposób oddać hołd naszym rodakom. Pojawia się refleksja i pytanie: ilu z nas zgłosiłoby się dzisiaj, jeśli zaszłaby taka potrzeba? – mówi uczestnik II Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego – USA.

Z orłem na ramieniu

Z Niagara on the Lake uczestnicy wyprawy przemierzyli trasę wśród sosnowych lasów stanu Nowy Jork i dotarli do fortu Ticonderoga, gdzie przebywał Tadeusz Kościuszko. – Dowiedziałem się, że ten położony nad jeziorem wśród lasów fort odwiedzany jest przez zaledwie 100 tys. osób rocznie. Znajdują się tu potężne armaty i mury, jest także wzmianka o naszym Naczelniku. W czasie zwiedzania fortu nad nasze głowy nadleciały dwa orły. Dostojnie szybując i kreśląc koła. Mieliśmy wrażenie, że chciały nas przywitać i przesyłać pozdrowienia dla tego białego orła w koronie umieszczonego na naszych biało-czerwonych proporcach umocowanych na motocyklach. Pozdrowienie i jednocześnie było to przypomnienie, że „orzeł święty, nasz ptak biały – nie do służalstwa stworzony, lecz chwały”. Z fortu Ticonderoga udaliśmy się prosto do miasta Nowy Jork pod pomnik Krzysztofa Kolumba, który stoi niedaleko pomnika Władysława Jagiełły – relacjonuje Jacek Kawczyński.

Z Nowego Jorku motocykliści udali się do Jersey City, gdzie przybyli pod Pomnik Katyński, którego autorem jest polski artysta Andrzej Pityński. – Rzeźba – symbol Katynia i całej Golgoty Wschodu. Polski żołnierz w ułańskim mundurze w rogatywce ze związanymi na plecach rękami, z bagnetem wbitym w plecy. Dzięki życzliwości policjantów podjechaliśmy pod pomnik. Był czas na modlitwę, zaśpiewanie hymnu Polski, zadumę i pochylenie głowy. Kiedy wręczyliśmy policjantowi o włoskim nazwisku folder i znaczek rajdowy, zapytał nas o Katyń, Westerplatte, Polskę. Byłem zdziwiony, że wiedział on więcej o naszej historii niż niejeden z Polonusów. Podziękowaliśmy funkcjonariuszowi za życzliwość, zaś on wyraził wdzięczność za waleczność Polaków – wspomina nasz rozmówca.

Kolejnym punktem podróży były miasta Hamilton i Trenton. W pierwszym z nich motocykliści odwiedzili pomnik Partyzanta autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Natomiast w Trenton motocykliści nawiedzili popiersie błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki znajdującego się przy kościele św. Jadwigi. Nie zabrakło modlitwy, chwili zadumy, rozmowy z miejscowym proboszczem.

W sercu Polonii

Kolejny kierunek – serce Polonii – Amerykańska Częstochowa. – Serdecznie powitał nas o. Bartłomiej Marciniak. Następnie zadomowiliśmy się w Domu Pielgrzyma i udaliśmy pod pomnik Husarza – Mściciela. To przyklękający w pełnej zbroi rycerz z husarskim skrzydłem u ramion. Jest on wsparty na mieczu i składa przysięgę swej ukochanej ojczyźnie – Polsce. Pod pomnikiem ustawiliśmy znicz. Tradycyjnie chwila zadumy i modlitwa. Przeszliśmy także pod pomniki Andersa, Paderewskiego i ojców paulinów, których groby znajdują się tuż obok na cmentarzu. Po posiłku o. Bartłomiej zaprosił nas na przechadzkę wokół cmentarza. Nasz spacer przemienił się w modlitwę różańcową. Kroczyliśmy wolno w ciemnościach, przesuwając paciorki różańca. Modląc się, wspominaliśmy tych, którzy polegli za ojczyznę. Naszą modlitwę zakończyliśmy przy kaplicy. Ten czas był wielkim duchowym przeżyciem, za które pragnę podziękować o. Bartłomiejowi. Bóg zapłać! Dzień zakończyliśmy nagraniem dla radia Amerykańskiej Częstochowy prowadzonego przez o. Bartłomieja. Następny dzień rozpoczęliśmy od mszy św. w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej. Po Eucharystii był czas na krótką rozmowę i błogosławieństwo na dalszą drogę – relacjonuje organizator amerykańskiego rajdu.

W odwiedzinach u Janiny Lewandowskiej

Od serca Polonii motocykliści udali się do Baltimore, by stanąć pod pomnikiem „Ogień Wolności” autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Uczestnicy rajdu odwiedzili swojego przyjaciela Stanisława Kołacza i wraz z nim oddali hołd rodakom. Wspólnie zaśpiewali hymn narodowy, pomodlili się i złożyli biało-czerwone róże u stóp Janiny Lewandowskiej – jedynej kobiety zamordowanej w Katyniu. Była ona lotniczką, córką gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego. – Sowieci zamordowali ją w Katyniu w dniu jej urodzin, zaś młodszą siostrę – Agnieszkę, zamordowali Niemcy w Palmirach kilka tygodni po śmierci Janiny. Oddały życie za wszczepione przez ojca wartości: Bóg – Honor – Ojczyzna. Na pomniku widzimy postacie Bolesława Chrobrego, Zawiszy Czarnego, króla Władysława III Warneńczyka, Jana III Sobieskiego i oczywiście tych zamordowanych w Katyniu. Cała historia Polski – ta wielka, zwycięska w glorii i ta tragiczna, bolesna – jedna i druga, bohaterska, niezłomna, dumna, nasza, polska. Pożegnaliśmy Stanisława i ruszyliśmy w kolejny etap wyprawy do Cleveland w stanie Ohio. Tam, w przedostatnim dniu rajdu, udaliśmy się z pielgrzymką do kościoła św. Stanisława z relikwiami św. Jana Pawła II – wyjaśnia Jacek Kawczyński.

Uczestnicy Rajdu Katyńskiego w Cleveland zostali serdecznie przywitani przez Marię Szonert-Biniendę. Wspólnie zmówili modlitwę i zapalili znicz przy relikwiach św. Jana Pawła II. – W Centrum Polonii gospodarze serdecznie nas przyjęli. Korzystając z okazji, wręczyłem pani Marii medal Piety Smoleńskiej autorstwa Piotra Suchodolskiego z Krakowa. Gospodarzom przekazałem także koszulki rajdowe i znaczki. Zwiedziliśmy znajdujące się w Centrum muzeum i odjechaliśmy w stronę Chicago – zaznacza nasz rozmówca.

Pożegnania nadszedł czas

Ostatni dzień rajdu przypadł na sobotę, 30 sierpnia br. Niestrudzeni motocykliści odwiedzili wówczas cmentarz Martyhill, gdzie znajdują się nagrobki Marka Kawczyńskiego i ks. Kazimierza Wronki, który – jak wyjaśnia Jacek Kawczyński – w 2000 roku został zamordowany w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach.

Nie przesadzę, zaliczając go w poczet Żołnierzy Wyklętych. Był to wspaniały, dzielny ksiądz, wspomagający potrzebujących w Polsce i w USA. Na cmentarzu w Martyhill odwiedziliśmy groby wujostwa Andrzeja Podgórskiego – por. Wacława Kulawika i jego żony Danuty – mówi Jacek Kawczyński.

Ostatnim przystankiem II Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego – USA był Pomnik Katyński w Niles. Tam motocykliści zostali powitani przez przyjaciół i znajomych, którzy przynieśli kwiaty, znicze i narodowe flagi.

Wśród nas była Anna Wójtowicz, córka Wojciecha Seweryna, wraz z mamą Marią. Był także Krzysztof Oleksy z naszego stowarzyszenia i kilka innych osób. W hołdzie złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze. Nie mogło zabraknąć wspólnego śpiewania „Mazurka Dąbrowskiego”. Rajd Katyński zakończyliśmy, dziękując sobie za wspólną wyprawę. Wyraziłem wdzięczność Małgorzacie Fronaszczak z Warszawy, która pokryła koszty wytworzenia naszego znaczka rajdowego. Na koniec odczytałem cytat św. Jana Pawła II umieszczony na naszej ulotce: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie może się uchylić. Nie może zdezerterować. Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić” – wyjaśnia nasz rozmówca.

Jacek Kawczyński, zapraszając na przyszłoroczny, już trzeci Rajd Katyński, życzy każdemu znalezienia swojego Westerplatte:

Nasze/moje jest wypisane na motocyklowym znaczku i bluzach ze znakiem Rajdu Katyńskiego, a brzmi ono: „KOCHAM POLSKĘ I TY JĄ KOCHAJ” – dodaje.

Polonijni motocykliści jechali w łączności z uczestnikami XIV Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, którzy przemierzają szlak wielkich zwycięstw i męczeństwa Polaków. – Motocykliści na czele z Wiktorem Węgrzynem jadą, by upamiętnić ofiary Golgoty Wschodu i Zachodu. Przypominają liczne zwycięstwa i bitwy wielkiej Rzeczypospolitej i jej najlepszych synów – podkreśla Jacek Kawczyński.