Strona główna / Nasze sprawy / Budują dobry wizerunek Polski

GP #1, 10 stycznia 2015 r.

Budują dobry wizerunek Polski

Aleksandra Podhorodecka
Aleksandra Podhorodecka
(Fot. Leszek Wątróbski)

O oświacie polonijnej w Wielkiej Brytanii z prezes Zarządu Głównego Polskiej Macierzy Szkolnej ALEKSANDRĄ PODHORODECKĄ rozmawia LESZEK WĄTRÓBSKI.

LESZEK WĄTRÓBSKI: Jakie cele merytoryczne stawia przed sobą Polska Macierz Szkolna w Wielkiej Brytanii?

ALEKSANDRA PODHORODECKA: Jej celem głównym jest utrzymanie łączności pomiędzy polskimi szkołami sobotnimi i pomoc w zakładaniu nowych. Ponadto PMS wydaje podręczniki, czasopisma i pomoce szkolne, organizuje konferencje dla nauczycieli i młodzieży poświęcone nauczaniu języka i literatury polskiej. Organizuje konkursy literackie i wiedzy o Polsce, wycieczki międzyszkolne, kursy przygotowawcze dla uczniów, prowadzi wreszcie własną księgarnię. PMS przeprowadza również egzaminy z języka polskiego na poziomie GCSE i GCE „AS” i „A2”. Egzaminy GCSE (General Certificate of Secondary Education) z języka polskiego przeprowadzane są głównie w angielskich szkołach oraz w Londynie, w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym. Egzaminy te stanowią w Anglii odpowiednik polskiej „małej matury”. Egzaminy A2 Level są świadectwem ukończenia szkoły średniej i od jego wyniku często zależą perspektywy uzyskania pracy w Anglii lub dostania się na studia wyższe. Egzaminy kategorii „AS” i „A2” Level są przeprowadzane pod auspicjami angielskiego inspektoratu AQA, z którym PMS współpracuje.

Działająca w Wielkiej Brytanii Polska Macierz Szkolna sprawuje opiekę nad 130 szkołami przedmiotów ojczystych (polskie szkoły sobotnie), w których naucza się języka polskiego, historii i geografii Polski oraz religii. W zasadzie każda szkoła jest samodzielną komórką nauczania, która ma własne grono pedagogiczne i sama ustala program nauczania oraz wybiera podręczniki, z których korzystają później nauczyciele.

Kto utrzymuje Wasze szkoły i z kim współpracujecie na co dzień?

– Polskie szkoły sobotnie utrzymują się samodzielnie, głównie z czesnego płaconego przez rodziców uczniów. Czasami są dofinansowywane przez władze lokalne lub otrzymują dotacje od władz centralnych. Ostatnio otrzymują poważną pomoc z MSZ. W Polsce PMS ściśle współpracuje z Ośrodkiem Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą w Lublinie. ORPEG – Polonijne Centrum Nauczycielskie jest instytucją oświatową powołaną przez ministra Edukacji Narodowej w roku 1991. Zadaniem Centrum jest merytoryczne i metodyczne wspomaganie nauczycieli spoza granic Rzeczypospolitej Polskiej, uczących języka polskiego i innych przedmiotów w języku polskim.

Polska Macierz Szkolna została założona ponad 100 lat temu.

– Tak, PMS ma już ponad 100-letnią tradycję, sięgającą czasów zaborów, kiedy to patriotyczni działacze byli świadomi potrzeby krzewienia oświaty polskiej. Oficjalną formę organizacyjną mogła przybrać dopiero w roku 1905, kiedy to klęska Rosji na Dalekim Wschodzie w wojnie z Japonią przyniosła złagodzenie niewoli.

Za oficjalną datę jej powstania przyjmujemy dzień 28 kwietnia 1905 r., kiedy to w Warszawie, z inicjatywy inż. Józefa Świątkowskiego, powstała Polska Macierz Szkolna. Pierwszym prezesem Rady PMS był Henryk Sienkiewicz. W okresie międzywojennym działalność była kontynuowana, aczkolwiek już w innych formach, dostosowanych do nowej rzeczywistości. Według danych z roku 1925, w Polsce istniały 244 koła PMS, liczące łącznie ponad 18 tys. członków. Wybuch II wojny światowej zakończył działanie PMS w Polsce.

Działalność PMS została reaktywowana w Wielkiej Brytanii ponad 60 lat temu.

– Dokładnie w roku 1953. Wśród inicjatorów jej reaktywacji był m.in. gen. Władysław Anders, który został pierwszym przewodniczącym Rady PMS. Przez długie lata polska emigracja niepodległościowa dbała o to, aby kolejne pokolenia młodych Polaków urodzonych i wychowanych poza Polską wyrastały nie tylko ze znajomością języka polskiego i polskiej kultury czy tradycji, ale i z przywiązaniem do ojczyzny, tak dalekiej i nieznanej, a przecież jakże bliskiej.

Po zmianach politycznych w naszym kraju wielu z tych młodych, wykształconych i doświadczonych w pracy Polaków wyjechało do kraju, aby wesprzeć rozwijającą się ekonomię i służyć swoim doświadczeniem. Można śmiało powiedzieć, że był to dar emigracji dla Polski.
Potrzeba przekazywania polskich wartości i polskiego języka kolejnym pokoleniom nie ustała w momencie, kiedy w kraju nastała wolność. Nie było wprawdzie masowego powrotu emigracji niepodległościowej do Polski, bo więzi z krajem zamieszkania były zbyt mocne, ale możliwość coraz częstszych kontaktów z ojczyzną stała się istotną częścią życia emigrantów mieszkających poza krajem.

Polska Macierz Szkolna – organizacja patronująca i otaczająca opieką Polskie Szkoły Przedmiotów Ojczystych funkcjonujące na terenie całej Wielkiej Brytanii – nie zaprzestała swojej działalności edukacyjno-wychowawczej. Wręcz przeciwnie, korzystając z coraz żywszych kontaktów z polskimi władzami oświatowymi, nawiązała współpracę z uniwersytetami w Polsce. Wysyłała też swoich pedagogów na konferencje szkoleniowe organizowane w kraju, dając nauczycielom nie tylko szansę na zdobywanie dodatkowych kwalifikacji zawodowych, ale również na poznanie kraju, który dla wielu był zupełnie nieznany. Dzięki tym kontaktom nauczyciele polskich szkół sobotnich mogli jeszcze skuteczniej przekazywać swoją wiedzę uczniom i wiązać ich silniej z Polską.

Organizowane w Polsce kolonie i obozy dla dzieci i młodzieży polonijnej osiągały podobne cele. Poznawali oni kraj, zachwycali się jego pięknem i bogatą kulturą, nawiązywali kontakty towarzyskie z młodzieżą w Polsce, które następnie podtrzymywali po powrocie do Anglii. Dzięki tym kontaktom młodzież krajowa zaczęła przyjeżdżać do rodzin polskich w Wielkiej Brytanii. Zaczęła też zwiedzać, szlifować znajomość języka angielskiego, poznawać angielską kulturę. Korzyść była obopólna. Nie udało się jednak zainteresować szkół angielskich propozycją wymiany uczniów, choć polskie szkoły miały na to wielką ochotę. Wiedza o Polsce była zbyt mała.

W ostatnia dekadzie zwiększyła się liczba Polaków zamieszkujących Wielką Brytanię...

– Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej ogromna liczba Polaków opuściła kraj w poszukiwaniu lepszego czy innego życia w różnych państwach Europy. Najatrakcyjniejsza okazała się jednak Wielka Brytania i to właśnie do Zjednoczonego Królestwa zjechało około miliona Polaków. Nowa sytuacja stworzyła poważne problemy zarówno dla Polski, jak i dla Wielkiej Brytanii – szczególnie, choć nie tylko, w aspekcie edukacyjnym. Tak wielka bowiem liczba polskich dzieci, wyrwanych ze środowiska rodzinnego, towarzyskiego i oświatowego, postawiła angielskie władze edukacyjne przed ważnym wyzwaniem: jak znaleźć dla nich, rozrzuconych po całej wyspie i w różnych grupach wiekowych oraz o bardzo zróżnicowanym poziomie edukacyjnym, pochodzących zresztą z bardzo różnych środowisk, miejsca w szkołach – tak, aby zapewnić im jak najoptymalniejsze warunki do rozwoju psychicznego i intelektualnego?

Nie był to proces wcale łatwy i wymagał wiele dobrej woli i cierpliwości po obu stronach. W wielu przypadkach nauczyciele szkół sobotnich wychodzili naprzeciw tym problemom. Angażowani w szkołach jako pomocnicy klasowi – classroom assistants, otaczali opieką polskich uczniów w klasie, pomagali im w opanowaniu języka angielskiego, pocieszali w trudnych sytuacjach. A był to dla tych dzieci bardzo trudny okres adaptacji, zwłaszcza dla nastolatków, którzy nie zdążyli opanować języka angielskiego i nie zostali dopuszczeni do matury. Często decyzja rodziców na wyjazd z Polski, celem poprawienia własnych szans życiowych, przekreślała szanse edukacyjne ich dzieci.

Jedną z poważniejszych i bardzo korzystnych atrakcji polskiej szkoły sobotniej była możliwość zdawania egzaminu z języka polskiego, na poziomie małej i dużej matury, w angielskim systemie egzaminacyjnym. Posiadanie dodatkowego przedmiotu na maturze jest zawsze atutem. Kiedy jest to język obcy, korzyść ta jest jeszcze większa, zwłaszcza dla studiujących kierunki humanistyczne. Egzamin ten wielokrotnie pomagał młodym Polakom uzyskać miejsce na uczelni wyższej.

Potem przyszły lata walki w obronie egzaminu maturalnego z języka polskiego.

– W roku 1995, kiedy Polska odgrywała już rozpoznawalną rolę w środkowej Europie, przyszłość egzaminu została poważnie zagrożona. Władze egzaminacyjne, z siedzibą w środkowej Anglii, uznały, że egzamin z języka polskiego jest zbyt deficytowy i postanowiły skreślić go z oferowanych przez nich przedmiotów. Wiadomość ta zelektryzowała polskie społeczeństwo w Wielkiej Brytanii. Rozpoczęła się akcja protestacyjna, na czele której stanęła Polska Macierz Szkolna. Bombardowano apelami brytyjskie władze oświatowe; wciągano do dyskusji przychylnych Polakom parlamentarzystów; pisano listy protestacyjne do angielskiej prasy; podkreślano użyteczność polskich szkół sobotnich i grożącą im likwidację. Warto bowiem pamiętać, że szkoły sobotnie, poza ich główną rolą edukacyjną, spełniają też i aspekt społeczny: otaczają bowiem swoją opieką dzieci i młodzież w sobotni poranek, zapewniając im bezpieczeństwo, konstruktywne wykorzystanie wolnego czasu i społeczne wychowanie. Stwarzają też dla nich wspólnotę towarzyską.

Szeroko zakrojona akcja osiągnęła pozytywny skutek: postanowiono zachować egzamin z języka polskiego. Polska Macierz Szkolna wzięła jednak na siebie odpowiedzialność finansową, dopłacając rocznie 15 tys. funtów do egzaminów. Złożyła ponadto obietnicę, iż zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zapewnić stałą liczbę kandydatów podchodzących do egzaminu. Zagrożony egzamin General Certificate of Secondary Education (GCSE) z języka polskiego został uratowany i szkoły sobotnie mogły nadal funkcjonować ze świadomością, iż uczniowie nadal będą mieli możliwość zakończenia nauki w szkole egzaminem państwowym.

Po Waszej udanej akcji obrony egzaminu z języka polskiego, kilka lat później sytuacja się powtórzyła.

– Kiedy parę lat później ponownie zagrożony został egzamin na poziomie dużej matury, protest społeczeństwa polskiego poszedł dużo sprawniej i został również uwieńczony sukcesem. Dzięki tej bardzo aktywnej postawie starej emigracji dzisiejsi Polacy, którzy zapełniają ławki polskich szkół sobotnich, mogą podchodzić do egzaminu z języka polskiego, który w dzisiejszym układzie Unii Europejskiej jest jednym z poważniejszych języków obcych. Do egzaminu tego zasiadło w tym roku 4670 uczniów. Warto więc było o ten egzamin powalczyć.
W komisji egzaminacyjnej zasiadają dzisiaj przedstawiciele kolejnych fal polskich emigrantów, którzy właśnie w Wielkiej Brytanii zapuścili korzenie i tu ułożyli swoje życie, nie zatracając jednak ani łączności z krajem, ani znajomości języka polskiego.

Ile dokładnie polskich szkół sobotnich działa dziś w Wielkiej Brytanii?

– Kiedy ponad 60 lat temu polscy emigranci rozpoczęli tu proces zakładania szkół sobotnich, zapewne nie przewidywali, iż wytrwają one tak długo i że dziś tworzyć będą bazę i wzorce dla najnowszej emigracji, która przecież też pragnie przekazać swoim dzieciom język polski i wiedzę o kraju ich przodków. Wprawdzie, jak na razie, mały tylko procent tych nowych imigrantów docenia ogromną wartość dwujęzyczności i potrzebę kultywowania tożsamości narodowej. Jednak ci, którzy to rozumieją, wysyłają swoje dzieci do szkół sobotnich, zakładają nowe placówki i korzystają z doświadczenia i pomocy Polskiej Macierzy Szkolnej, która obecnie otacza opieką ogromną liczbę szkół, mając w swoim rejestrze ponad 130 placówek oświatowych. Służy też poradą, organizuje konferencje i szkolenia, konkursy i wycieczki. Posiada profesjonalną stronę internetową zawierającą masę informacji na temat prowadzenia i zakładania polskich szkół sobotnich. Utrzymuje ponadto stałe kontakty z MEN, Ośrodkiem Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą i MSZ. Służy całej rzeszy Polaków, promując język polski, polska kulturę i chrześcijańskie wychowanie.

A młodzi Polacy, wykształceni już w Wielkiej Brytanii, budują dobry wizerunek Polski. Swoim etosem pracy, sumiennością, uczciwością, inteligencją i szerokim polem zainteresowań wybijają się w środowisku pracy, zajmując odpowiedzialne stanowiska. Dziś przeciętny Anglik nie ma problemu ze znalezieniem Polski na mapie Europy. Dzięki obecności Polaków w pracy, czy polskich rówieśników własnych dzieci w szkole, sporo wie o Polsce. Wielu też Anglików jeździ na wakacje do naszego kraju, zachwycając się pięknem naszych gór i jezior, bogatą historią, ciekawą architekturą naszych miast.

Mamy wprawdzie za sobą wielkie osiągnięcia, ale nadal stoimy jednak przed poważnym wyzwaniem...

– W ostatnim dziesięcioleciu w samej Wielkiej Brytanii urodziło się ponad 200 tys. polskich dzieci. Matki Polki wyprzedziły wszystkie inne kobiety, zajmując pierwsze miejsce w przyroście naturalnym. Język polski jest drugim, po angielskim, językiem używanym w Zjednoczonym Królestwie. A jednak tylko 17 tys. dzieci uczęszcza do polskich szkół sobotnich. Polskim dzieciom w szalonym tempie ucieka język polski, szczególnie w formie pisanej i czytanej. Jeszcze trochę, a stracimy z nimi kontakt zupełny. Trzeba prawdzie spojrzeć w oczy – dzieci te będą stracone dla narodu polskiego. Jest to na pierwszym miejscu wina rodziców, którzy nic nie robią, aby kultywować polskość w swoich domach. Wiadomo, większość z tych rodzin do Polski nie wróci, ale przecież powinny zachować łączność z krajem, zachować język polski i podtrzymywać tożsamość narodową. Duża jednak odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa również i na nas. Mamy za mało szkół sobotnich; za mało robimy, aby wesprzeć tych, którzy borykają się z trudnościami przy zakładaniu nowej szkoły; zbyt mały mamy kontakt z rodzicami, których przekonać trzeba o korzyściach płynących z posiadania drugiego języka.

W ostatnich latach Polska bardzo pozytywnie wspiera nasze inicjatywy: pomaga Polskiej Macierzy Szkolnej w organizowaniu szkoleń dla dyrektorów, aby zakładali szkoły według angielskich przepisów i wymogów; wysyła instruktorów na konferencje dla nauczycieli; funduje nagrody na konkursy; opłaca wycieczki. Wspiera szkoły dotacjami na częściowe pokrycie kosztów wynajmu angielskich budynków szkolnych, który to wydatek jest zawsze najpoważniejszą pozycją w budżecie szkolnym; przysyła podręczniki i funduje sprzęt techniczny. Za to wszystko jesteśmy ogromnie wdzięczni. Potrzebujemy jednak i pomocy w przekonaniu rodziców, iż warto jest dzieci wysyłać do polskiej szkoły sobotniej. Tu mogłaby nam pomóc szeroko zakrojona reklama Polskich Szkół Przedmiotów Ojczystych w polskich mediach. Może presja rodziny i przyjaciół w kraju podziałałaby skuteczniej niż nasze apele? Zdajemy sobie sprawę z tego, iż wysyłanie dzieci do szkoły w sobotę wymaga zaangażowania ze strony rodziców i wkładu materialnego, ale szkoły sobotnie zasługują na poparcie. Tworzą wspólnotę, w której zawierane są przyjaźnie, prosperuje harcerstwo, funkcjonują kluby sportowe i promowane są zajęcia plastyczne. To cały nowy rozdział w życiu dziecka. A na końcu dobrze zdany egzamin.

A jak widzi Pani najbliższą przyszłość dla polskiej edukacji w Wielkiej Brytanii?

– Pozytywnie. Warto tu jeszcze dodać, iż po raz kolejny toczą się rozmowy z władzami brytyjskimi i wszystko wskazuje na to, że powstanie w Londynie szkoła angielsko-polska w pełnym etacie godzin. Będzie ona prawdziwym błogosławieństwem dla rodzin, które pomyślałyby poważnie o powrocie do kraju w przyszłości, ale wstrzymuje ich strach przed trudnościami, na które mogą być narażone ich dzieci w środowisku szkolnym. Uczęszczając do szkoły o podwójnym profilu, która będzie prowadzić zajęcia oparte również na polskiej podstawie programowej, dzieci nie będą miały żadnych trudności przy przejściu z jednego systemu do drugiego. Nowej inicjatywie trzeba życzyć pełnego sukcesu.

Za swoją działalność na rzecz edukacji została Pani uhonorowana, w ubiegłym roku, przez królową Elżbietę II odznaczeniem Order of The British Empire (MBE) i znalazła Pani się na „The Queen’s New Year Honours List 2013″. Gratuluję i dziękuję za rozmowę.