Strona główna / Nasze sprawy / Zwyczajni nadzwyczajni

GP #22, 20 października 2012 r.

Zwyczajni nadzwyczajni

KATARZYNA MURAWSKA

Każdej jesieni, w związku z uroczystościami obchodów rocznicowych niepodległości Polski 11 listopada, Kongres Polonii Amerykańskiej wyróżnia zasłużonych dla polskości działaczy Nagrodą Dziedzictwa Polskiego. W Wisconsin nosi ona imię Klemensa Zabłockiego, wybitnego Polaka i polityka, który zabiegał o  przywrócenie Polsce pełnej niepodległości.

W tym roku, spośród działaczy na rzecz kultury wyróżnione zostały: Hedy Rabiega, Ewa Barczyk Peas i Anna Pieńkoś. Medale I.J. Paderewskiego otrzymają szczególnie dla polskości zasłużeni Ada Dziewanowska i Leonard Jędrzejczak.

Hedy (Jadwiga) Rabiega

W jej krótkim curiculum vitae jak w zwierciadle odbiją się losy powojennej Polonii: tragiczna historia wojennych lat polskich dzieci, powojennych rozterek i próby realizacji marzeń o byciu Polakiem na emigracji. Hedy jest córką polskiego oficera, który w 1939 r. zostawił rodzinę, żonę i pięciomiesięczną córeczkę (Hedy) i poszedł bronić polskiej ziemi. Gdy nie mógł dotrzymać przysięgi i obronić jej granic, przyłączył się do walczących przeciwko hitlerowskim Niemcom żołnierzy brytyjskich i walczył w sławnym Dywizjonie 303, biorąc udział w bitwie o Anglię.

Hedy razem z matką przeżyła bombardowanie Warszawy, trudne, upokarzające lata okupacji i tragiczne dni powstania warszawskiego zakończone dramatycznym, wśród gruzów, marszem ocalałych mieszkańców dumnej, niezłomnej stolicy do obozu przejściowego w Pruszkowie. Te widoki głęboko zapadły w jej pamięć. Nie wszystko wtedy rozumiała, ale wiedziała, że trzeba się ukrywać, uciekać od Niemców i w kryjówkach siedzieć cicho.

W 1945 r. jej ojciec Henryk Zabłocki stacjonował ze swoim szwadronem w brytyjskiej strefie okupacyjnej w Niemczech. Udało mu się nawiązać kontakt z rodziną. Matka musiała w ciągu kilku minut zdecydować, czy chce wyjechać z Polski. Zdecydowała się i znowu ich droga „do szczęścia” wiodła przez zieloną granicę, w bydlęcym wagonie, podszyta strachem, czy nie zostaną odesłane do kraju, który bardzo kochały, ale który musiały opuścić. Hedy jechała na spotkanie z ojcem, którego nie znała.

Po rocznym pobycie w Niemczech pojechali do Anglii, gdzie oddziały polskie, na mocy układów jałtańskich, zostały rozwiązane. W 1952 r. już jako czteroosobowa rodzina emigrowali do Stanów Zjednoczonych, do Milwaukee. Heddy miała już 13 lat. Był czas na intensywną naukę w szkole średniej i na przygotowania do dorosłego życia. Przykładem dla niej zawsze byli rodzice, którzy tworzyli polski patriotyczny dom.

W wieku 14 lat była wśród pierwszych członków organizowanego przez dyrygenta Okszę-Czachowskiego chóru „Nowe Życie”. Chór ten był chlubą Polaków w Wisconsin, odnosił międzynarodowe sukcesy i sławił Polskę pieśnią nieprzerwanie przez 40 lat. W 1957 r. Hedy ukończyła szkołę średnią i rozpoczęła pracę zawodową. Wkrótce wyszła za mąż. W swoim towarzyszu życia Mitchu Rabiedze znalazła uznanie i wsparcie w działalności społecznej. Wychowując troje dzieci, zdecydowanie uznali, że ich dom rodzinny, podobnie jak rodziców, będzie domem polskim. Każde z dzieci Rabiegów mówi po polsku i kilkakrotnie odwiedzało kraj swoich przodków. Wszyscy pracują w polskich organizacjach. W klubie sportowym POLONIA, w Kongresie Polonii Amerykańskiej i w Polish National Alliance Live Insurance.

Hedy rozpoczęła współpracą z PNA w 1962 r., a w kolejnych latach zajmowała coraz odpowiedzialniejsze stanowiska. W 1979 r. reprezentowała okręg na krajowym zjeździe organizacji w Waszyngtonie. Przez ostatnie osiem lat pełni funkcję dyrektora PNA na kilka stanów – WI, ND i MN. Hedy zawsze pracowała aktywnie wspomagając polskie organizacje. Trudno byłoby policzyć, ile godzin, dni i lat poświęciła pracy społecnej. Od kilku lat zmaga się z trudną do leczenia chorobą. Mimo że ma ograniczone możliwości poruszania się, nie przestała pracować społecznie. Możemy ją spotkać na polskim festiwalu, na otwarciu sezonu w klubie POLONIA, na pikniku i na wielu innych polskich imprezach. Swoim przykładem zachęciła do pracy na rzecz Polonii swoje dzieci, wnuki i prawnuki. Jej syn, Ryszard, wychowanek drużyny harcerskiej w Milwaukee, jest od wielu już lat prezesem klubu sportowego Polonia.

Podsumowując bardzo znane i mniej znane osiągnięcia, trzeba powiedzieć, że Jadwiga Rabiega jest osobą nadzwyczjną. W momencie, kiedy będzie odbierać nagrodę, cztery pokolenia jej rodziny – Zabłockich i Rabiegów będą w tej uroczystości uczestniczyć.

Ewa Barczyk-Pease

Ewa Barczyk znaczy dla Polonii, szczególnie w Wisconsin, bardzo dużo. Urodziła się w Anglii i należy do drugiego pokolenia powojennych emigrantów polskich w Stanach Zjednoczonych. Zainteresowanie historią, umiłowanie języka i kultury polskiej wyniosła z domu rodzinnego. Jej rodzice, Wiktor i Zofia, związani są z polskim szkolnictwem w Chicago od ponad 50 lat. Zadbali o staranne i wszechstronne wykształcenie swojej córki. Ewa Barczyk studiowała na wielu uniwersytetach. Uzyskiwała kolejne stopnie naukowe i wtajemniczenia zawodowego na Loyola University (stopień bakałarza w dziedzinie psychologii i italistyki), Kansas University (magisterium w dziedzinie slawistyki), Southern Connecticut State University (magisterium w dziedzinie bibliotekoznawstwa). Zdobywała wiedzę także w Rzymie i w Poznaniu.

Wielokrotnie uczestniczyła w zajęciach organizowanych podczas wymiany naukowej studentów uniwersytetów amerykańskich i polskich. Podczas jednej z takich wymian spotkała Neila Peassa, obecnego profesora historii na Uniwersytecie Stanowym w Milwaukee. Wkrótce pobrali się i ich małżeństwo trwa już 38 lat. Profesor Neil Peass, kierując katedrą historii, kontynuuje dzieło swego poprzednika, wielkiego Polaka, patrioty i naukowca, prof. Mariana Kamila Dziewanowskiego, i aktywnie uczestniczy w pracach Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Ewa Barczyk związana jest z biblioteką uniwersytecką w Milwaukee od 1985 r. Stopniowo zajmowała w niej coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska, a od 2006 r. pełni funkcję dyrektora. Doceniając pozycje bibliotek, archiwum i muzeum jako placówek naukowo-badawczych, utrzymuje stałe kontakty z bibliotekami zagranicznymi w różnych krajach i na różnych kontynentach. Regularnie uczestniczy w międzynarodowych konferencjach (często będąc ich współorganizatorem), na których prezentuje najnowsze trendy w rozwoju bibliotekoznawstwa i najlepsze metody wykorzystania bibliotek jako źródeł badań naukowych. W 2012 r. uczestniczyła w konferencji w Helsinkach i na Uniwersytecie w Zululand w Południowej Afryce. Obie konferencje mówiły o roli bibliotek w życiu narodów i społeczeństw. W Gdańsku prezentowała osiągnięcia Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Historycznego.

Przy każdej nadarzającej się okazji prezentuje polskie zbiory, podkreślając ich ważność dla kultury i nauki światowej. Wzbogaca swoją bibliotekę o cenne kolekcje. Dzięki niej i wsparciu finansowemu POLANEK, istniejącego od 1953 r. klubu polskich kobiet, biblioteka wzbogaciła się o unikalną kolekcję 29 tysięcy fotografii ilustrujących życie polskich emigrantów w Milwaukee. Kolekcja ta jest również dokumentacją rozwoju miasta, obyczajowości, współżycia różnych grup etnicznych, postępu technicznego i rozwoju gospodarczego. Jest to unikalna kolekcja zawierająca wartości ponadnarodowe.

Biblioteka UWM organizuje prelekcje i pokazy polskich filmów dokumentalnych i historycznych, przybliżających światu naszą historię, wyjaśniających zawiłe problemy polityczno-historyczne i prostujących błędne opinie o Polakach. Przykładem takiej pracy są pokazy filmów „Katyń”, „Ogniem i mieczem” czy „Rok 1920”, które zgromadziły bardzo liczną publiczność i były okazją do naświetlenia wielowiekowych stosunków Polski ze wschodnimi sąsiadami.

Oprócz pracy dydaktycznej i naukowej, Ewa Barczyk znajduje czas na pracę społeczną. Od wielu lat jest aktywną członkinią, a obecnie liderką klubu POLANEK. Wiele lat temu zainicjowała gromadzenie funduszy i przyznawanie stypendium studentom, których prace związane są z promowaniem osiągnięć kultury i nauki polskiej. Bez jej udziału nie byłoby pełnego sukcesu wystaw artystycznych (np.: Leonardo da Vinci and splendor of Poland), letniego festiwalu kultury polskiej – Polish Fest czy innego wydarzenia kulturalnego, nie byłoby szerokiej działalności Polskiego Centrum w Milwaukee. Jest żywą ilustracją, wzorem patriotyzmu w czasach pokoju. Należy do odzyskanego pokolenia. Gratulujemy Jej z okazji przyznania tej prestiżowej nagrody i życzymy jeszcze wielu osiągnięć w jej pracy zawodowej i społecznej.

Ann Pieńkoś

Urodziła się w Warszawie, wychowała i wykształciła w Chicago, ale w sercu zawsze stawia Polskę na pierwszym miejscu. Tak najkrócej można by scharakteryzować Annę Leśniewską-Pieńkoś.

Do Chicago przybyła z rodzicami jako dziecko w 1959 r. Tutaj ukończyła szkołę podstawową i średnią, a na Uniwersytecie Stanowym w Dekalb uczyła się przedsiębiorczości i zarządzania. Zdobytą wiedzę szybko wykorzystała do promowania polskich przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych. W swoim mężu, Marku Pieńkosiu, znalazła zrozumienie i wsparcie dla swoich działań. Z doskonałą znajomością języka polskiego i angielskiego, a także ze znajomością problemów gospodarczych, Ann ułatwiała kontakty partnerskie przedsiębiorcom polskim i amerykańskim. Do wielkich jej osiągnięć możemy zaliczyć pracę przy współtworzeniu projektu szkolenia polskich lekarzy w zakresie ratowania zdrowia w nagłych wypadkach. W zorganizowanych w Milwaukee szkoleniach uczestniczyli lekarze z Krakowa, Białegostoku i Łodzi. Po powrocie do Polski przeszkolili oni ponad 1100 załóg medycznych obsługujących karetki pogotowia ratunkowego. Na zakończenie kursów Ann zorganizowała w Warszawie podsumowującą konferencję, w której uczestniczyło ponad stu lekarzy, ówczesny ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Nicolas Rey, polski minister zdrowia Krzysztof Kuszewski, dyrektor projektu dr Tevill i wielu ważnych reprezentantów miasta Milwaukee i stanu Wisconsin, jak również wielu wybitnych specjalistów medycznych z Polski.

Działalność Ann nie ogranicza się tylko do spraw gospodarczych, ale jest prawie zawsze związana z gromadzeniem funduszy, szukaniem sponsorów i ludzi dobrej woli promujących działania, które w jakikolwiek sposób zaowocują pozytywnie w przyszłości. W 1976 r. zainicjowała i koordynowała wizytę w Milwaukee dwóch polskich żaglowców – „Pogorii” i „Zawiszy Czarnego”. Były to pierwsze wizyty tak dużych statków i pomogły w gromadzeniu funduszy i budowy własnych żaglowców w Wisconsin.

Ważnym wydarzeniem kulturalnym, w zorganizowanie którego Ann Pieńkoś wniosła wielki wkład, było dwukrotne tournée po Ameryce Północnej polskiego chłopięcego chóru „Cantores Minores”. Anna wyszukała sponsorów, rodziny zapewniające pobyt chłopcom w swoich domach, zorganizowała potrzebne do koncertów publikacje i przyczyniła się do nagłośnienia tego wydarzenia w telewizji publicznej.

Obecnie Anna kontynuuje współpracę z organizacjami i instytucjami kulturalnymi. Jest m.in. członkinią klubu polskich kobiet POLANKI, należy do grupy przyjaciół Teatru w Lake Geneva, jest sekretarzem Kongresu Polonii Amerykańskiej w Wisconsin, któremu przewodzi obecnie Mark Pieńkoś.

Razem z mężem wychowali troje dzieci. W dorobek Polonii amerykańskiej jaki przez 100 lat działalności zostawiła po sobie rodzina Pieńkosiów, Anna Leśniewska wniosła bardzo bogate wiano. Przyznana jej nagroda jest podziękowaniem dla jej wysiłku i prośbą o kontynuację wspaniałego dzieła.

Leonard Jędrzejczak

Leonard Jędrzejczak ma bardzo długą i ciekawą historię swojej działalności militarnej i pokojowj. Należy do rodziny, która korzeniami zawsze tkwiła w polskiej ziemi, w jej historycznym sercu, w Wielkopolsce, tam, gdzie Słowianie zbudowali sobie pierwszą osadę obronną – Biskupin. Rodzina Jędrzejczaków już 150 lat tworzy pomost między Polską a Ameryką. Wielu jej członków budowało podstawy ekonomiczne Stanów Zjednoczonych i wielu dołożyło swoją cegiełkę do dorobku Polonii w Wisconsin. Gdziekolwiek jednak byli, zawsze z uwagą wsłuchiwali się w głosy wielkich polskich patriotów, uważnie analizowali echa dochodzące z Polski. Gdy Ignacy Jan Paderewski,  ks. Kruszka i wielu innych patriotów nawoływało do wstępowania w szeregi Błękitnej Armii, która pod dowództwem gen. Józefa Hallera odbierała zaborcom polską ziemię i tworzyła zręby Polski niepodległej, ojciec Leonarda jako jeden z pierwszych bez wahania zgłosił się jako ochotnik do jej szeregów. Po powrocie do Polski wychowywał swoje dzieci w duchu patriotycznym.

Leonard zdał egzamin z potriotyzmu na najwyższą ocenę. Jako 17-letni  harcerz wstąpił do wojska, przeszedł przez obozy internowania na Węgrzech, cały szlak bojowy Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, a potem 3. Dywizji Karpackiej i II Korpusu gen. Władysława Andersa. Brał udział w walkach o Monte Cassino.

Po zakończeniu wojny, wierząc, że będzie potrzebny krajowi, kontynuował naukę na politechnice w Londynie. Jako inżynier metalurg pracował w Milwaukee przy produkcji silników elektrycznych. Cały swój wolny czas poświęcał pracy społecznej na rzecz Polonii. W 1961 r. był współtwórcą harcerstwa polskiego w Wisconsin i jego długoletnim komendantem. W chórze „Nowe Życie” pieśnią patriotyczną sławił Polskę. Przez długie lata redagował i prowadził  audycje radiowe  „Echa z Polski”. Był członkiem-założycielem klubu sportowego „Polonia” , a gdy Klub zakupił tereny pod własne boiska i budowę obiektów sportowych, stanął na czele komitetu gromadzącego fundusze na ten szlachetny cel. We wszystkich jego poczynaniach dzielnie wspierała go żona Irena.

Leonard Jędrzejczak za walkę na froncie i za działalność pokojową został odznaczony wieloma medalami i orderami wojskowymi i cywilnymi. Pamiętało też o nim jego rodzinne miasto Bydgoszcz, wyróżniając go w 2011 r. medalem i dyplomem „Honorowy Obywatel Bydgoszczy”.

8 października Leonard Jędrzejczak skończył 90 lat obfitych w sukcesy i trudnych z powodu czasów, w jakich przypadło mu żyć.  Jest on dla młodszego pokolenia wzorem patriotyzmu, uczciwego życia i zaangażowania w sprawy polskie. Jest przykładem, jak kontynuować dzieło rozpoczęte przez Ignacego Jana Paderewskiego. Odznaczenie Medalem Paderewskiego niech będzie uznaniem dla jego zasług i podziękowaniem za długoletnią pracę społeczną dla Polonii.

Ada Dziewanowska

Ada Dziewanowska jest osobą niezmiernie ważną i wielce zasłużoną dla kultury polskiej i dla Polonii w Wisconsin. Można powiedzieć, że kontynuowała obydwa skrzydła działalności Mistrza  I.J. Paderewskiego. W czasie II wojny, w Londynie, pracowała w kancelarii premiera Rządu Polskiego na Uchodźstwie Stanisława Mikołajczyka. Wspierała też pracę swego męża Kamila Dziewanowskiego jako pracownika radia BBC redagującego audycje „Świt”. Gdy przybyli do Stanów Zjednoczonych, pomagała mu gromadzić materiały do jego historycznych prac naukowych.

Kiedy ich dzieci Barbara i Jan zaczęły uczęszczać do szkoły, zajęła się prowadzeniem zajęć gimnastycznych, które miały być tylko rozrywką, ale pod jej auspicjami przerodziły się w zajęcia grupy tanecznej. Ada uczyła polskich tańców ludowych, ucząc przy tej okazji także historii, tradycji i obyczajów polskich. Organizowała pokazy polskich obrzędów, polskich potraw, dekoracji stołów i pomieszczeń. Działalność Ady przybliżała w sposób łatwy i przyjemny Polskę innym narodom. Kiedy wraz z mężem zamieszkali w Milwaukee, objęła kierownictwo zespołu folklorystycznego „Syrena” i koncertowała z nim przez ponad 35 lat. Do dziś jest jego honorowym dyrektorem. W „Syrenie” tańczy już trzecie pokolenie Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia. Niektórzy nie mówią po polsku, ale śpiewają po polsku, niektórzy w trzecim pokoleniu zaczynają uczyć się języka polskiego.

Pani Ada mieszka w katolickim domu rezydenta w Milwaukee. Zawsze znajdzie okazję, żeby współmieszkańcom mówić o Polsce, żeby w gablocie postawić figurkę Czarnej Madonny, pokazać na koncercie muzyki Chopina, jak się tańczy poloneza. Pani Ada nie liczy lat. Jest osobą bardzo aktywną. Uczestniczy w spotkaniach autorskich polskich twórców, w koncertach i wystawach, w  uroczystościach rodzinnych i w próbach „Małej Syrenki”, która tworzy zaplecze i gwarantuje, że „Syrena” będzie tańczyć i śpiewać jeszcze długo...

Medal Paderewskiego jest zwieńczeniem  jej działalności kulturalnej i patriotycznej.  Gratulujemy i dziękujemy, Pani Ado!