Strona główna / Nasze sprawy / Jak w domu

GP #23, 14 listopada 2015 r.

Jak w domu

Necedah
(fot. Wikipedia)

EDWARD DUSZA

Nazwa tej uroczej miejscowości – Necedah – została nadana przez Indian ze szczepu Chippewa, a znaczy: „ląd żółtych wód” od oparów w kolorze żółci, które się tutaj pojawiały. Był to wynik pigmentacji, spowodowany igłami żółtej sosny. J.T. Kingston i Thomas Weston jako pierwsi odkryli tę miejscowość i co najważniejsze: źródło jej bogactwa – ogromne drzewostany żółtej sosny. To oni zapoczątkowali dynamiczny rozwój przemysłu drzewnego, gdzie znalazło zatrudnienie wielu bezrobotnych.

Zalegalizowanie miejscowości nastąpiło 5 kwietnia 1853 r.

W 1877 r. zbudowano pierwsze połączenie kolejowe z Chicago i Milwaukee, a kilka lat później, w 1883 r., z północnym zachodem. Połączenie ze światem podniosło tempo rozwoju i bogacenia się okolicy. Miasteczko zajmowało już około 52,315 akrów hrabstwa Juneau. Rozlana, piękna Yellow River (Żółta Rzeka) dzieliła je na dwie części, płynąc z północy na południe, natomiast rzeka Wisconsin i jezioro Petenwall wyznaczyły wschodnią granicę Necedah.

W roku 1951 wybudowano na jeziorze tamę. Ciekawostką jest, o której nie każdy wie, że Petenwell jest drugim co do wielkości jeziorem w Wisconsin stworzonym przez człowieka.

Już we wczesnych latach XX wieku miasteczko Necedah stało się także ośrodkiem rekreacyjnym dla turystów, wędkarzy i myśliwych. W roku 1939 powstał tu rezerwat przyrody – Necedah National Wildlife Refuge, oferujący wiele programów dla miłośników środowiska naturalnego.

Największą jednak sławę przyniosły miasteczku objawienia Najświętszej Maryi Panny. Miała ona nawiedzić dom farmerski 12 listopada 1949 r., należący do rodziny Mary Ann van Hoof (1909-1984). Mary rzekomo miała wizje Matki Chrystusa, w czasie których otrzymała zlecenie „niesienia prawdy do ludzi poprzez modlitwę, zwłaszcza różańcową”. Po gruntownym przebadaniu Kościół rzymskokatolicki uznał te wydarzenia za fałszywe, a kiedy sama van Hoof i jej zwolennicy nie zastosowali się do decyzji Kościoła, nałożono na nich interdykt. Rozpoczęli wówczas działalność w organizacji Old Catholics.

Wizje Mary Ann van Hoof były przerażające: zapowiadała ona III wojnę światową, turbojądrową oraz to, że wyższe duchowieństwo i papież zdradzą i zniszczą Kościół Chrystusowy. Opowiadała się też za mszą trydencką i była przeciwniczką zmian w Kościele.

Wydarzenia te ściągnęły do Necedah licznych turystów. Ściągali tu też emigranci polscy z okolicznych miejscowości i z różnych stron Stanów Zjednoczonych, pomagając w budowaniu świątyni i nie obawiając się skutków ekskomuniki. Zbudowano tu, na bazie krzyża, Dom Niefortunnego Człowieka, gdzie biedni mogą otrzymać pomoc i schronienie. Wprawdzie świątynia – pod wezwaniem Matki Bożej Zwycięskiej – nigdy nie została skończona, ale koncentruje się wokół niej aktywne życie wiernych.

Polacy pojawili się w okolicy Necedah stosunkowo wcześnie. Kilka tamtejszych farm należało do przyjezdnych z Chicago Polonusów. Mieszkali też w sąsiednich miasteczkach Friendship i Adams. Pod koniec XX wieku wielu przedstawicieli najnowszych fal emigracyjnych nabyło tutaj ziemię i zbudowało domki rekreacyjne. W istniejących w Necedah sklepach z antykami usłyszeć można było język polski, jak również kupić polskie wyroby porcelanowe, książki i artykuły religijne. Odprawiano również mszę św. w języku polskim w kościele św. Franciszka.

W samym Necedah powstały dwa polskie sklepy spożywcze. Pierwszy z nich został jednak zamknięty. Z czasem otworzył go ponowie drugi właściciel, przybyły z Chicago. I właśnie wokół tego sklepu zaczęła rosnąć aktywna grupa polska. W Necedah znowu powiewa polska flaga. Ludzie, którzy tutaj trafili, to przeważnie emigranci z czasów Solidarności i ostatnich fal wychodźczych. Są wykształceni, rzutcy, pełni inicjatywy, znają angielski i na pewno stanowią grupę dobrze osadzoną w społeczeństwie amerykańskim. W budynku, w którym znajduje się sklep, założyli bibliotekę, z księgozbiorem polskim i anglojęzycznym. Sprzedaje się tam też nowości wydawnicze oraz periodyki: Gwiazdę Polarną i Express. Położono podwaliny pod muzeum, stąd prośba do wszystkich Polaków, aby nie wyrzucali starych zdjęć, druków, kalendarzy i ksiąg pamiątkowych – kościelnych czy organizacyjnych, lecz przekazali je grupie w Necedah. No i co najważniejsze – powstała rozgłośnia radiowa „Radio M”, łącząca wszystkich lokalnych Polaków, a także klub brydżowy. Zapoczątkowano coroczne festiwale jesienne. Działa grupa modlitewna Miłosierdzia Bożego, której członkowie spotykają się co drugi czwartek miesiąca na modlitwie. Panie organizują także konkursy wypieków i gotowania polskich potraw, zabawy taneczne i spotkania z pisarzami oraz artystami. Najważniejsza jest jednak panująca tu atmosfera: każdy bowiem czuje się w tym polskim punkcie Necedah jak u siebie w domu.

I ja tam byłem, miód i wino piłem, prosię z rożna jadłem i bardzo dobrze mi było, chociaż prosiak pewnie niekoszerny. A w Tłusty Czwartek delektowałem się pączkami, lepszymi niż te od Biklego w Warszawie czy Pietruszki w Krakowie!

Ośrodkiem kierują dwie pracowite i bez granic mu oddane piękne panie: Wanda Bender i Zofia Pruszyńska. A wiedzą prawie wszystko!

Adres ośrodka:
220 Main Street
Necedah, WI 54646-8276
Telefon: 608.565.3453.

Jedźcie tam i Wy. Mile Was przyjmą!