Strona główna / Nasze sprawy / Trwa nagonka na Polskę

GP #26, 14 grudnia 2013 r.

Trwa nagonka na Polskę

Z posłem ANTONIM MACIEREWICZEM, przewodniczącym zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy w Smoleńsku, rozmawia MACIEK MAJEWSKI.

MACIEK MAJEWSKI: Panie pośle, witamy serdecznie w Ameryce. Jaki jest cel Pana tutaj przyjazdu?

ANTONI MACIEREWICZ: Przede wszystkim odwiedzenie głównych środowisk polonijnych, gdzie działają Kluby Gazety Polskiej i koła Radia Maryja, a więc Nowy Jork, Chicago, Filadelfia. Ale nie ograniczam się tylko do tego, jestem do dyspozycji całej Polonii, by opowiedzieć o sytuacji w Polsce, a także podzielić się swoją wiedzą na temat dramatu smoleńskiego. Jako poseł, który od dawna analizuje i zajmuje się sprawami bezpieczeństwa państwa, chcę mówić także o manipulacjach i prowokacjach w dniu Święta Niepodległości podczas Marszu przez ludzi, którym nie w smak, że wśród młodego pokolenia narasta poczucie dumy narodowej, poczucie niepodległości, dążenia do tego, by Polska niepodległa była bogata, oparta na wartościach chrześcijańskich. Trzeba zastanowić się, dlaczego w prasie rosyjskiej i niemieckiej pojawiły się ataki na tych młodych Polaków, na ich pragnienie wolności i niepodległości.

– A czy patriotami są kibole, ci ogoleni na łyso ludzie, którzy często wolą prawo pięści, niszczą, podpalają, sieją zgrozę? Polonia, szczególnie ta starsza, ma z tym problem, jest zdezorientowana, gdy słyszy, że nazywa się ich patriotami.

– Oczywiście, nie mówimy o takich zjawiskach, które są niedopuszczalne. Ale takie uogólnienie to bardzo niesprawiedliwy i mylący pogląd. Młodzi ludzie, chodzący na mecze, wspaniale dopingujący swoją drużynę, cieszący się, a nazywani niesprawiedliwie „kibolami”, zachowują się w ogromnej większości porządnie, są patriotami. Oczywiście, zdarzają się i prowokatorzy, jakieś jednostkowe przypadki, które są wykorzystywane przez rządowe i nieprzychylne Polsce media.

Przykro mi, gdy słyszę, że jest gotowość ulegania takim manipulacjom. I dlatego chcę zaapelować, by być bardzo ostrożnym, gdy ogląda się media antypolskie. Bo musimy sobie zdać sprawę, że mamy do czynienia z bardzo agresywnymi antypolskimi mediami.

Może się wydawać, że jeżeli w dwóch stacjach usłyszymy te same wiadomości, to jest to już potwierdzenie jakiegoś zdarzenia. Ale często tak nie jest.

– Więc jak można się przed tym bronić?

– Proszę czytać Gazetę Polską, Nasz Dziennik, oglądać TV Republika, Telewizję TRWAM. To są media polskie, patriotyczne, katolickie, broniące interesów ojczyzny, mówiące prawdę. A to bardzo ważne, gdyż musimy zdać sobie sprawę z faktu, że mamy do czynienia z nagonką na Polskę.

– Ostatnie wydarzenia w Warszawie podczas Marszu Niepodległości, widziane stąd, były wstrząsające. Czy Prawo i Sprawiedliwość zamierza coś zrobić, by winnych tej prowokacji ukarać, by – jak to się mówi – poleciały głowy?

– Jesteśmy opozycją, która nie ma dostępu do władzy. Obowiązkiem administracji rządowej jest wykrycie sprawców prowokacji i ukaranie ich. Pytanie mnie, co zamierzamy zrobić, jest przesuwaniem odpowiedzialności na naszą stronę. A proszę pamiętać, że wszystkie nasze wnioski parlamentarne są odrzucane. Zbieramy jednak dowody, nagrania, zdjęcia, całą tę dokumentację, która pokazuje, co się naprawdę stało.

Prawo i Sprawiedliwość, obawiając się prowokacji podczas marszu w Warszawie, urządziło marsz w Krakowie. Mimo że nie było nas w stolicy, wszystkie media prorządowe obarczyły nas odpowiedzialnością za to, co wydarzyło się w stolicy. Ale przede wszystkim proszę pamiętać, że burdy to były zjawiska jednostkowe, a kilkadziesiąt tysięcy ludzi maszerowało w spokoju i z godnością.

Proszę mi pozwolić na jeszcze jedno spostrzeżenie. Przypominam sobie, jak minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, gdy dowiedział się, że Święto Niepodległości będziemy obchodzić w Krakowie, kpił z Prawa i Sprawiedliwości, że się boimy konfrontacji. Tak, jakby był zawiedziony, że nie będzie można pokazać Jarosława Kaczyńskiego na tle palących się samochodów.

Telewizja TVN dopuściła się manipulacji, pokazując przemawiającego Jarosława Kaczyńskiego na połówce ekranu, a na drugiej obrazy burd z Warszawy. A przecież prezes PiS był w Krakowie. To jest ta manipulacja, jaką stosują media prorządowe, przed którymi przestrzegam Polonię.

– Panie pośle, teraz poruszę sprawę, która bulwersuje Polaków, bez względu na to, czy mieszkają w kraju, czy na obczyźnie. Kiedy wrak TU-154 powróci do Polski?

– Wrak, czarne skrzynki i inne części zagrabione Polsce zostaną zwrócone wtedy, gdy zmieni się rząd. Wtedy wypowie się Rosji umowę, którą zaaprobował Tusk, że czarne skrzynki pozostaną w Rosji.

– Czyli za dwa lata?

– To Pana zdanie, ja tego nie wiem. Jestem posłem z Polski środkowej, obszaru od Skierniewic aż do Radomska. Sytuacja jest dramatyczna, bezrobocie sięga często 20 procent. Większość zatrudnionych pracuje w administracji państwowej, samorządowej. Ludzie są uzależnieni w działaniach od tego, co mówi Tusk. Nie jestem pewien, jak długo to wytrzymają. To m.in. dlatego ludzie młodzi z wyższym wykształceniem chcą głosować na PiS. I to jest powód, dlaczego nasi przeciwnicy przedstawiają ich jako kiboli, chuliganów. A na to nie ma naszej zgody.

– To nie jest pierwsza Pana wizyta w USA. Co Pan z nich czerpie?

– Bardzo dużo. Siła polskiego patriotyzmu Polonii jest ogromna. To cieszy i dodaje sił.

– Przyznanie się do blefowania prof. Jacka Rońdy wywołało duże zamieszanie, a także stało się pretekstem do ataków na kierowany przez Pana zespół parlamentarny. Czy był Pan tym przyznaniem się do winy przez prof. Rońdę zaskoczony?

– Oczywiście. Ale trzeba pamiętać, że profesor Rońda umiał sam się przyznać do błędu, przeprosił i wycofał z dalszych prac komisji. Postąpił honorowo. Gdyby ktokolwiek ze strony rządowej – Tusk, Kopacz, Janicki [były szef BOR – przyp. red.], Arabski, Klich, którzy kłamali i kłamią w sprawie Smoleńska – przeprosił za kłamstwa i złożył dymisję, to byśmy mieli inny kraj. Tymczasem oni wszyscy awansowali. Generał Janicki, szef BOR, awansował, Kopacz, która kłamała, że polscy lekarze byli obecni przy sekcji zwłok, awansowała, została drugą osobą w państwie. Min. Arabski, który kłamał w sprawie układania się ze stroną rosyjską, awansował. I wreszcie widzimy, jak Tusk, który wmawiał Polakom, że śledztwo może być prowadzone tylko według konwencji chicagowskiej, bo ta procedura jest najlepsza, żegna się ze śmiechem z Putinem nad ciałami ofiar.

– Jest Pan politykiem, głównym motorem dochodzenia prawdy o przyczynach katastrofy pod Smoleńskiem. Ale przecież jest Pan też mężem i ojcem...

– To prawda, mam troje wspaniałych wnuków. Przed wyjazdem do USA skończyłem przerabiać z najstarszym historię podboju Meksyku przez Cortesa. Mam nadzieję, że klasówka dobrze mu pójdzie. Od 40 lat jestem szczęśliwie żonaty. Oczywiście, bywają napięcia i problemy związane z presją mediów, ale nigdy nie spotkałem się z wrogością ludzi, ze złym słowem. Gdy jadę tramwajem czy idę ulicą, rodacy trzymają kciuki w górę, dodają mi sił i otuchy. To cenię sobie ogromnie i jestem za to bardzo wdzięczny.

– A jak Pan oddziela bycie politykiem, posłem od życia prywatnego?

– Moje życie jest jednością, w mojej rodzinie sprawy, dobro Polski były zawsze na pierwszym miejscu. Rodzice byli naukowcami, ojciec był chemikiem, mama mikrobiologiem. Tylko ja jeden jestem wyrodkiem w rodzinie, zostałem historykiem. Jedno jest jednak spójne, podobnie jak moi rodzice służyli Polsce, ja także chcę być ich godny.

– Dziękuję za rozmowę.