Strona główna / Nasze sprawy / Wieczór wspomnień

GP #5, 24 lutego 2013 r.

Wieczór wspomnień
poświęcony ocalonym od zagłady

GRAŻYNA MIGAŁA, MARIA PAWLIK

„Matce, swej Ojczyźnie, dług życia spłacić ofiarną i uczciwą pracą dla jej dobra i wielkości, rodakom zawsze miłość bratnią świadczyć, narodom, z którymi los, wojna i wspólne niedole nas złączyły, przyjaźni wiernie dochować, Bogu nie samą modlitwą, ale cnotą wdzięczność okazać...”

Słowa te zawarte są w Dokumencie Ocalenia wręczonym 14-letniej Helenie Ostojskiej-Nowickiej w Teheranie w 1942 roku, po jej powrocie z Syberii. Dla tych, którzy znają panią Helenę, jest oczywiste, że słowa te stały się mottem jej życia. Jest ona osobą, która może służyć jako przykład wzorowej obywatelki obu krajów: Polski i Stanów Zjednoczonych.

Wieczor wspomnien
Goście „Wieczoru wspomnień”, od lewej: Helena Nowicka,
Konstany Trela i Krystyna Nowobilska

2 listopada 2012 r. odbyło się spotkanie z paniami, które jako dzieci były wywiezione na Sybir, i panem, który przeżył obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. Inicjatorką spotkania z „żywą historią” była Teresa Makowska, prezeska Grupy #114 Związku Polek w Ameryce (ZPwA). Pani Makowska organizowała już wiele akcji i spotkań, inicjowała liczne konkursy literackie, mające na celu promowanie kultury polskiej, wyłonienie i rozwój talentów wśród młodzieży i dorosłych, przeprowadzała zbiórki funduszy na zakup skrzypiec dla wybitnie utalentowanej młodej osoby itp. Włożyła wiele serca i pracy we wszystkie przedsięwzięcia, przy tym zmobilizowała do pomocy męża Ryszarda, członkinie grupy #114 ZPwA i społeczność polonijną. Dzięki pani Makowskiej, Szpital Dziecięcy w Łodzi otrzymał nowy sprzęt medyczny ratujący życie noworodkom, zbierane były fundusze na operacje i leczenie małej dziewczynki z Polski, a utalentowana skrzypaczka od najmłodszych lat miała możność występowania na imprezach Związku Polek, rozwijając w ten sposób swój talent. Gdy potrzebne jej były odpowiednie skrzypce, Teresa Makowska organizowała zbiórki pieniędzy.

„Wieczór wspomnień” odbył się pod patronatem Komisji 27 ZPwA, a Grupa #114 była gospodarzem. Program prowadzony był w większości w języku polskim, a Mary Piergies, redaktorka Głosu Polek, tłumaczyła na bieżąco na język angielski.

Antoinette Trela, sekretarka-skarbniczka ZPwA, powitała wszystkich obecnych, po czym głos zabrała prezeska Komisji 27 ZPwA, Bogumiła Padowski. Program prowadziła Teresa Makowska, która opracowała i przedstawiła zwięzłą historię Polski ostatnich 200 lat.

Wieczór ten jest poświęcony osobom ocalonym od zagłady zgotowanej Polakom zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie – powiedziała na wstępie. – Rosjanie mieli bowiem dla Polaków Syberię, Niemcy – obozy śmierci. Przede wszystkim dziękuję pani Helenie, pani Krystynie i panu Konstantemu za chęć podzielenia się z nami swoimi bolesnymi przeżyciami związanymi z pobytem na „nieludzkiej ziemi” i w niemieckich obozach śmierci oraz swoją drogą do wolności. Dziękuję także Państwu za obecność, za wolę poznania niełatwej historii Polski, której częścią są losy naszych dzisiejszych jej świadków. W błyskawicznym skrócie przypomnę kilka faktów z historii Polski ostatnich 200 lat po to, by lepiej zrozumieć dramaty poszczególnych osób na tle dramatu narodu polskiego.

Nasi sąsiedzi, zarówno ci ze wschodu, jak i zachodu, wiele razy skazywali Polskę na niebyt. Trzykrotnie dokonali jej rozbioru, na 123 lata wymazali Polskę z mapy Europy. Jednak, tak jak śpiewamy w piosence „Póki Polska żyje w nas, póty nie zginie”, Polska nie zginęła. Zaborcom nie udało się zabić ducha narodu.

W 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. Ale już dwa lata później, w pamiętnym 1920 roku, nasz wschodni sąsiad, bolszewicka Rosja, podjęła kolejną próbę unicestwienia Polski. Z hasłem „Przez trupa Polski do serca Europy” rozpętała nową wojnę z Polską, która dopiero co odzyskała niepodległość. I znowu miłość ojczyzny, duch wolności, moblilizacja wszystkich sił i wiara w zwycięstwo, wiara wypływająca z wiary w pomoc bożą, okazały się silniejsze od bolszewickiej siły. Nie tylko Polska, ale cała Europa została wtedy uratowana.

Nasi sąsiedzi nie dali jednak za wygraną. Nowy pakt między Niemcami i Rosją, zwany Paktem Ribbentrop-Mołotow, z 23 sierpnia 1939 r. był de facto kolejnym, czwartym, rozbiorem Polski. Polska bowiem – według naszych sąsiadów – nie miała prawa do istnienia.

Po klęsce wrześniowej naród polski został skazany na kolejną martyrologię na niespotykaną dotąd skalę. Niszczenie narodu polskiego zaczęto od zniszczenia polskiej elity. Na wschodzie, jednym strzałem w tył głowy, zamordowano ponad 20 tys. polskich oficerów. Kolejne tysiące wojskowych, policjantów, leśników, nauczycieli – ludzi, którzy tworzyli struktury państwa polskiego – wywieziono na Syberię. Potem, w drugiej fazie, wywożono mieszkańcow kresów wschodnich; deportacje dotyczyły ponad 2 milionów Polaków.

 Od lutego 1940 roku, bydlęce pociągi wypełnione po brzegi rodzinami z dziećmi zmierzały w jednym kierunku – w kierunku Syberii. A zima 1940 r. była wyjątkowo sroga. Mróz sięgał –30°C. Wielu nie przetrzymało trudów podróży. Umierali w drodze z zimna, pragnienia, z tęsknoty, złego samopoczucia, ze strachu.

Już samo słowo „Syberia” budziło grozę. Wiązało się, i nadal wiąże, z martyrologią Polaków, z zsyłkami polskich patriotów już od połowy XIX wieku. Pisał o tym Marian Jonkajtis w wierszu pt. „Marsz Sybiraków’. Nie bez powodu więc Syberia nazwana została między innymi „Golgotą wschodu”, „nieludzką ziemią”, „ziemią przeklętą”, miejscem, w którym człowieka czeka tylko śmierć, krainą wiecznych śniegów i wiecznej tęsknoty.

Po tym wykładzie z historii Maria Pawlik z emocjonalnym wyczuciem przeczytała wiersz pt. „Syberia”.

Następnie Teresa Makowska powiedziała:

Po przywiezieniu na miejsce zesłańców czekała niewolnicza praca, głód, wszy, choroby, nędza, poniewierka. Los ten dotyczył także setek tysięcy dzieci. Zesłańcy niejednokrotnie słyszeli te słowa: „Was, panowie z Polszy, przywieziono tutaj, żebyście wyzdychali”. Dlatego po tajgach syberyjskich roznosiła się „Pieśń obozowa”, której słowa napisał i muzykę skomponował Adam Kowalski: „I usłyszał Bóg wołanie”.

W 1941 r. Niemcy niespodziewanie zaatakowały Rosję. Stalin potrzebował więcej żołnierzy. Przypomniał sobie wtedy o polskich zesłańcach. Doszło więc do układu Sikorski-Majski w 1941 roku, dzięki któremu została ogłoszona amnestia dla Polaków w Rosji w celu utworzenia armii polskiej. Dowództwo miał objąć gen. Władysław Anders, więzień Łubianki. Drzwi do wolności zostały otwarte od kwietnia do września 1942 roku. Niestety, jedynie ok. 120 tys. osób, w tym 77 tys. żołnierzy zdołało się ewakuować z „nieludzkiej ziemi”, a i z tych nielicznych szczęśliwców wielu zmarło w drodze z wycieńczenia lub już na terenie Iranu, Palestyny czy Iraku. Świadczy o tym wielka liczba polskich cmentarzy wojskowych.

W tym miejscu Teresa Makowska zachęciła do obejrzenia mapy umieszczonej obok historycznych dokumentów i zdjęć zebranych specjalnie na ten wieczór w formie wystawy.

Kolejnym punktem programu był wiersz Feliksa Konarskiego pt. „Szli” o drodze zesłanców do Armii Polskiej w wykonaniu Marii Pawlik.

Polskie wojsko przerzucono do Palestyny i Iraku, a matki z dziećmi ewakuowano do Teheranu. To tu otrzymały one w wigilię Bożego Narodzenia 1942 r. „Dokument ocalenia”, wydany w Teheranie na polecenie Prezydenta Rządu Polskiego Władysława Raczkiewicza i generała Sikorskiego, wręczony tym, którzy zdołali wyrwać się z „nieludzkiej ziemi”.

To z Teheranu zaczęły się wędrówki matek z dziećmi lub samych sierot (bo i tak było) do wielu krajów świata, m.in. do Indii, Nowej Zelandii, Meksyku oraz na kontynent afrykański, by ostatecznie po latach znaleźć swoją nową ojczyznę. Bowiem tylko nielicznym udało się powrócić do Polski.

Cieszymy się, iż mamy wśród siebie osoby, którym udało się wyjść z „nieludzkiej ziemi”. O swojej deportacji, o przerwanym dzieciństwie, o utraceniu domu i rodzinnego kraju, o życiu na Syberii, o dramatach swoich i swoich bliskich, o swojej drodze do wolnego świata nie tylko powinni mówić, ale mają obowiązek mówić. Zbrodnie hitlerowskie są znane i osądzone w Norymberdze, winni zostali ukarani, ale zbrodnie Rosji sowieckiej nie tylko nigdy nie zostały osądzone, winni ukarani, ale dotąd są mało znane. A była to zbrodnia ludobójstwa przeciwko narodowi polskiemu.

Z wielką uwagą więc będziemy się wsłuchiwać w świadectwa Heleny Nowickiej i Krystyny Nowobilskiej, a później poprosimy Konstantego Trelę o opowiedzenie swojej historii, historii ocierania się o śmierć po stronie okupanta niemieckiego.

Najpierw rozmowa prowadzona była z panią Heleną Ostojską-Nowicką.

Urodziła się w Brześciu nad Bugiem. 18 czerwca 1941 roku, nocą, rosyjscy żołdacy przerwali jej dzieciństwo. Trasa jej syberyjskiej poniewierki prowadziła przez Bamaul (attański kraj w pobliżu granicy z Chinami). W październiku 1941 r. dotarła do Uzbekistanu, gdzie pracowała 10 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu. Od sierpnia 1942 r. dalsza jej wędrówka prowadziła przez Pahlevi, Teheran, Ahwaz, Karaczi i Bombaj. Stąd, statkiem „Eagle”, po 6 tygodniach podróży przypłynęła do Los Angeles. Niestety, nie był to kres jej tułaczki, gdyż prezydent Roosevelt nie zgodził się na przyjęcie Polaków. 3 lipca 1943 r. dotarła pociągiem do Leon, w stanie Gunjuato w Meksyku. Tutaj na miejscu ruin w mieście Santa Rosa powstały kolonie dla uchodźców. Tu uczęszczała do gimnazjum założonego przez ks. Józefa Jarzębowskiego. W lutym 1949 r. wraz z mamą przyjechała do Chicago, gdzie zaczęła nowe życie w wolnym kraju. W lipcu 1950 r. wyszła za mąż za Zbigniewa Nowickiego.

Krystyna Orechwa-Nowobilska urodziła się w okolicach Grodna. W wieku siedmiu lat, 10 lutego 1940 r., wraz z mamą i trzema siostrami została wysiedlona na Ural. Jej ojciec, oficer kawalerii odznaczony krzyżem Virtuti Militari, był internowany na Litwie. Po zajęciu jej przez Sowietów dostał się do Kozielska. Po amnestii wstąpił do tworzącej się armii gen. Andersa w Rosji. Dzięki ojcu i wojsku polskiemu pani Krystyna opuściła Rosję. Ojciec brał udział w kampanii włoskiej. Pani Krystyna z mamą i siostrami, poprzez Teheran w Persji, została wysłana do Ugandy w Afryce, gdzie spędziła ponad 6 lat. Polacy mieszkali w osiedlu, które skupiało około 500 osób. Były tam szkoły, szpital i kościół. Po zakończeniu wojny, latem 1947 r., z rodziną przyjechała do Anglii, by połączyć się z ojcem. W 1957 r. wraz z mężem i córką wyemigrowała do Chicago.

Dobrze znana żołnierska pieśń „Piechota” była wprowadzeniem do wywiadu z panem Trelą.

Konstanty Trela urodził się we wrześniu 1917 r. w Turbii w Polsce. W 1934 r. rozpoczął naukę w szkole wojskowej. W wieku 17 lat rozpoczął Podoficerską Szkołę Piechoty dla młodocianych. W 1939 r. stacjonował na granicy Polski z Niemcami. Brał udział w walkach i został ranny w jednej z pierwszych bitew II wojny światowej. Kontynuował służbę ojczyźnie jako członek podziemia. Został aresztowany przez gestapo. Był więziony w Auschwitz-Birkenau, a następnie w obozach w Sachsenhausen i Buchenwaldzie. Po wojnie udał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie ożenił się i założył firmę kontraktorską.

Po wysłuchaniu wspomnień gości, Teresa Makowska podziękowała bohaterom wieczoru i dodała: – W dzisiejsze Święto Zmarłych „Marsz żałobny” Chopina dedykujemy tym wszystkim, którzy stracili życie na wschodzie i zachodzie, na wszystkich frontach walcząc „za naszą i waszą wolność”, za tych, którzy po powrocie do ojczyzny zostali zamordowani przez nowe władze.

Ten wzruszający wieczór był prawdziwą lekcją żywej historii. Po zakończeniu programu prezeska Związku Polek w Ameryce Delphine Huneycutt podziękowała Teresie Makowskiej za ogromne zaangażowanie i pięknie przygotowany program. Uznanie wyraziły też: honorowa prezeska ZPwA Virginia Sikora i wiceprezeska Sharon Zago.

Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć był czas na indywidualne rozmowy z bohaterami wieczoru przy lampce wina i wyśmienitym poczęstunku sponsorowanym przez państwa Halinę i Stanisława Urbaniaków, właścicieli sklepów Montrose oraz Cicero Deli. Każdy miał okazję podziwiać wspaniałe nastrojowe dekoracje przygotowane przez Halinę Wiśniewską oraz historyczną wystawę przygotowaną przez Anię Holmberg.

Nastrój wieczoru podkreśliły utwory Chopina wybrane przez Ryszarda Makowskiego, który podobnie jak żona włożył wiele czasu i serca w przygotowanie programu.

Na tym spotkaniu opowiedziały swoje historie ocalenia tylko trzy osoby, ale była to reprezentacja setek tysięcy ludzi, którzy znaleźli się na „nieludzkiej ziemi”. Naszym obowiązkiem jest pamiętać i mówić, by historia taka nigdy się nie powtórzyła.