Strona główna / Nasze sprawy / W jedności mądrość i siła

GP #6, 22 marca 2014 r.

W jedności mądrość i siła

Ryszard Bąk
Ryszard Bąk

Z RYSZARDEM BĄKIEM, kandydatem do Rady Dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, rozmawia WERONIKA JACKOWSKA

WERONIKA JACKOWSKA: Zgłosił pan swoją kandydaturę do Rady Dyrektorów w wyborach 2014?

RYSZARD BĄK: Tak. Zgłosiłem swoją kandydaturę i Komisja Nominacyjna przeprowadziła ze mną wywiad, w trakcie którego odpowiadałem na zadawane mi pytania.

Uważam, że były one zasadne i w pełni rozumiem ich cel. Dotyczyły moich kwalifikacji oraz historii działalności w środowisku polonijnym. Z łatwością można było wyczuć troskę o przyszłość Unii, jej rozwój, bezpieczeństwo wkładów jej członków oraz zwiększenia demokratyzacji przez zachęcenie członków do brania udziału w wyborach.

Zgłosiłem swoją kandydaturę w oparciu o fakt, iż w ubiegłym roku z łatwością zebrałem ponad 1000 podpisów (przy wymaganych 500), co świadczy o dużym zaufaniu do mnie członków. Znalazłem się na czwartym miejscu w wyborach i nie wszedłem do dyrekcji różnicą małej liczby głosów. W tym roku są cztery wakaty, więc jest szansa, ale o tym zdecydują wyborcy. Nie chcąc zawieść osób, które głosowały na mnie w ubiegłym roku i ulegając namowom starszych, racjonalnych i uczciwych osób, postanowiłem, że tak uczynię. Uważam, że narosło zbyt wiele spraw wokół P-SFCU. To nie służy Unii, nie służy jej członkom i nie służy polskiej grupie etnicznej. Możemy przecież różnić się pięknie, tak jak inni to czynią, ale w kluczowych sprawach powinniśmy się jednoczyć i tworzyć monolit. Jestem realistą i wiem, że nie jest to łatwe, niemniej uważam, że „jedność Polonii to misja dla P-SFCU”, z wszelkim poszanowaniem praw i przywilejów jej członków. Przychodzi mi na myśl poezja, która doskonale wkomponuje się w temat, o którym wspomniałem: „Obudź się, Polski Narodzie, złączmy swe serca w zgodzie, w jedności mądrość i siła, by Polska – Polską nam była!”.

Jakie ma Pan przygotowanie do pracy społecznej?

– Działając społecznie w środowisku Polonii trudno jest nie zetknąć się z problemami nurtującymi Unię Kredytową, Centrum Polsko-Słowiańskie i inne organizacje polonijne. Jedną z niewielu organizacji, gdzie nie ma charakterystycznych napięć, jest Stowarzyszenie Inżynierów „Polonia Technika”, którego jestem prezesem od dłuższego czasu. W naszej organizacji decyzje podejmowane są na zasadzie demokratycznego głosowania, z poszanowaniem każdej osoby i biorąc pod uwagę każdy głos oraz opinię. Prowadzimy bardzo klarowny sposób wydatkowania środków, co zatwierdza zarząd.

Na wszystko są przedstawiane rachunki i w oparciu o nie następuje głosowanie i wystawianie czeku. Finanse nie są tajemnicą. Skarbnik na każdym miesięcznym zebraniu jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie. Najważniejszą rzeczą jest uczciwe i staranne prowadzenie księgowości, co w dużej mierze ułatwia pracę Komisji Rewizyjnej w sporządzaniu rocznego protokołu.

Dysponujemy znacznymi środkami finansowymi, które od dłuższego czasu utrzymują się na mniej więcej jednakowym poziomie. Nie jesteśmy bowiem instytucją finansową, zaś bieżąca działalność, jak i organizacja różnych imprez sporo kosztuje. Dla przykładu wymienię zamontowanie w Amerykańskiej Częstochowie tablicy poświęconej polskim inżynierom czy organizacja trzydniowego jubileuszu 70-lecia oraz sesji naukowej z udziałem specjalistów różnych branż z Polski i USA.

Ponadto przez 5 lat byłem wiceprezesem Polskiego Domu Narodowego na Greenpoincie, który oprócz bieżącej działalności na jego utrzymanie, organizuje tradycyjne akademie na 3 maja i 11 listopada, koncerty, spotkania i jest bazą dla polskich organizacji promujących naszą kulturę.

Przez 6 lat byłem członkiem dyrekcji jednego z najlepszych osiedli mieszkaniowych  w Nowym Jorku o zasobach 1029 mieszkań i rocznym budżecie 9 mln dolarów. Za mojej kadencji sporo się tam zmieniło na lepsze w związku z trafionymi inwestycjami podnoszącymi standard i bezpieczeństwo.

Co Pan wie o Unii Kredytowej?

– Unia kredytowa to instytucja finansowa służąca jej członkom w oparciu o środki finansowe gromadzone przez członków, co stanowi aktywa i zgodnie z obowiązującym statutem. Ponieważ Unia jest organizacją niedochodową (non-profit), powinna oferować swoim członkom korzystniejsze produkty finansowe niż banki komercyjne, gdzie działania są nastawione na wypracowanie największego zysku w interesie akcjonariuszy. Ponadto będąc członkiem Unii jest się współwłaścicielem i posiada się jeden głos wyborczy, o który zabiegają kandydaci do Rady Dyrektorów. Warto więc wybierać rozsądnie, bo wybiera się we własnym interesie. Ponadto unie wspierają lokalną społeczność oraz instytucje świadczące usługi, jak parafie, szkoły, organizacje itp.

O negatywnych sprawach, jakie narosły przez lata, nie będę wspominał, gdyż uważam to za rzeczy godne napiętnowania, które nie służą Unii i jedności Polonii. Zawsze będę się temu przeciwstawiał.

Jakie zagadnienia szczególnie są w pańskim zainteresowaniu?

– Bezpieczeństwo wkładów członkowskich, korzystniejsze odsetki, przejrzystość i otwartość w stosunku do członków, konkurencyjne kredyty, wypłata dywidend, mądre i racjonalne wydatkowanie. Mam tu szczególnie na uwadze wydatki na procesy sądowe, kompletne nieporozumienie z przekazaniem dużej kwoty do Columbia University oraz inne, nie służące budowaniu zgody i jedności. Często zastanawiam się, co można by zrobić, by pracownicy unijni, nauczyciele, służba zdrowia, służby społeczne stały się członkami naszej Unii. To grupa o stałych i atrakcyjnych dochodach, która mogłaby znacząco podnieść stan aktywów, a tym samym spowodować rozszerzenie i uatrakcyjnienie możliwości oferowanych przez naszą Unię.

P-SFUK ma trzy oddziały na terenie stanu Ilinois. Są różne opinie na ten temat. A jak pan ocenia, czy była to dobra czy zła decyzja o otwarciu tych oddziałów?

– Uważam tę decyzję za trafioną w dziesiątkę. Narosło wokół tego sporo negatywnych opinii, głównie kreowanych przez osoby nieznające szczegółów. Liczba członków oraz aktywa mówią same za siebie. W Chicago i okolicach jest liczna Polonia, więc polonijny bank był potrzebny. Zdobycie w ciągu trzech lat działalności około 9 tysięcy członków oraz ponad 100 milionów dolarów w aktywach na terenie Chicago potwierdza, że była to słuszna decyzja. Oczywiście, na początku działalności zawsze są straty, ale należy patrzeć przyszłościowo. Jednak nie jestem zwolennikiem ekspansji Unii Kredytowej do miejsc odległych od siedziby głównej, gdyż pociąga to za sobą znaczne koszty.

Często słyszy się o zatargach w Unii. O co tam chodzi?

– Zdaje mi się, że do Rady Dyrektorów często dostają się ludzie nie nastawieni na uczciwą pracę społeczną. Słyszy się, że pewne osoby wykorzystują stanowisko społecznika w Unii do realizacji własnych interesów. Jest to nieuczciwe wobec członków-wyborców i niezgodne ze Statutem Unii. Gdy członkowie mają zarzuty do takich osób, wówczas powstają zatargi, o które obwinia się członków. To przecież kandydaci startując w wyborach nieuczciwie obiecują członkom różne rzeczy, np. usprawnienia otrzymywania pożyczek czy otwartości i poszanowania członków, a kiedy zostają wybrani, zapominają o obietnicach, stają się aroganccy wobec swoich wyborców, unikają spotkań lub zebrań z nimi, nie informują członków o zasadniczych decyzjach finansowych w dysponowaniu społecznymi pieniędzmi, okazuje się, że okłamywali członków w różnych aspektach swojej działalności itd. Nie można mieć pretensji do członków, że ujawniają czyjąś nieuczciwość. Nikt przecież nie zmuszał do kandydowania ani do kłamania. Dlaczego takie osoby nie widzą swojej winy? Przypisywanie później członkom win za swoje własne błędy jest naganne i nie powinno mieć miejsca w naszej polonijnej organizacji. A jeszcze gorzej, gdy wykorzystuje się swoją pozycję w Radzie dla zastraszeń lub innych nacisków niezgodnych z etyką lub prawem.

Proszę więc, głosując, niech biorą to Państwo pod uwagę.

Czy ma Pan przykłady na wyjaśnienie takiej sytuacji?

– Od wielu lat niektórzy dyrektorzy zachowywali się bardzo arogancko i lekceważąco wobec członków PS-FUK. Nie może jednak to dziwić, skoro na własne oczy i uszy słyszałem, jak na jednym z zebrań członkowie dyrekcji atakowali byłą przewodniczącą panią Marzenę Wierzbowską w sposób bardzo nieprofesjonalny. Wyciąganie takich spraw na forum publicznym nie świadczy dobrze o dyrekcji i niektórych jej członkach, ponadto daje amunicję na zewnątrz. Nie czarujmy się, nie wszystkim podoba się mocna finansowo polska Unia oraz jej możliwości działania. Nie udzielali informacji, nie organizowali zebrań z członkami, a szczególnie nie respektowali wniosków członkowskich stawianych na walnych rocznych zebraniach. Do tego zaczęli pozywać do sądu członków za domaganie się należnych praw. Grupa aktywnych członków zorganizowała się w Społeczny Komitet, który prawnie został zarejestrowany i ten Komitet zebrał odpowiednią liczbę podpisów pod petycją o tzw. zebranie specjalne. Dyrektorzy nie chcieli zgodzić się na takie zebranie i wybrali drogę sądową. Unię kosztowało to prawdopodobnie około miliona dolarów i – co ważne – utratę reputacji. Sąd nakazał zwołanie specjalnego zebrania. W 2012 r. czterech dyrektorów i jeden członek Komisji Nadzorczej zostali usunięci z Unii poprzez głosowanie członkowskie. Wydawało się, że sytuacja w Unii będzie teraz normalna, to znaczy statutowa. Zaczęły się zebrania członków, Społeczny Komitet pod przewodnictwem Józefa Łuczaja wykorzystywał nieużywaną salę na swoje spotkania i spotkania z władzami Unii. Przecież takie spotkania dyrektorów z członkami służą lepszemu zrozumieniu problemów, służą do informowania członków o ważnych dla nich sprawach, do udzielania odpowiedzi na ich pytania. Powodują zrozumienie stron oraz służą lepszej komunikacji, a przez to stwarzają stabilniejszą pracę instytucji finansowej, jaką jest Unia Kredytowa.

Zwrócono się z prośbą o wznowienie lekcji języka angielskiego dla starszych członków Unii w tej właśnie niewykorzystanej sali, znajdującej się na Greenpoincie przy jednym z oddziałów. Społeczny Komitet nawiązał kontakt z organizacją „Polonia Technika”, której jestem od wielu lat prezesem, celem prowadzenia lekcji komputerowych dla członków Unii. Było nawet do tego celu osiem komputerów. Jednak z nieznanych mi powodów nowa Rada Dyrektorów, jaka powstała po wyborach w 2013 r., nagle zabroniła używania należącej do Unii sali Społecznemu Komitetowi i wiele planów, razem z komputerowym, upadło. Z moich obserwacji wynika, że obecna jakaś grupa w Radzie Dyrektorów zapomniała, dla kogo pracuje i jakie obietnice składano członkom przed wyborami. Jestem zwolennikiem, w pracy społecznej szczególnie, uczciwości i niestawiania prywaty na pierwszym miejscu. Takie zachowania niektórych dyrektorów skłoniły mnie też do startowania w tegorocznych wyborach.

Jaki widzi Pan sposób na polepszenie reputacji Unii oraz przywrócenie dobrej współpracy?

– Jak zaznaczyłem poprzednio, widzę polepszenie sytuacji przez zmianę myślenia i działania niektórych dyrektorów. Mniej arogancji i udawania, kto to ja jestem. Z obserwacji wynika, że często osoby jakby niedowartościowane życiowo, kiedy już dostaną się na stołek dyrektorski, zapomianają o szacunku dla innych, zapominają o respektowaniu prawa, są zadufane w swojej wyobraźni, a przez to są powodem niesnasek i zadrażnień, a winą obarczają nie siebie. Myślę, że dobrze, iż niektórym takim osobom w tym roku kończy się kadencja. Jak słyszę od wielu członków, chyba dobrze byłoby, gdyby do Rady Dyrektorów ponownie weszła w tym roku pani Marzena Wierzbowska, która według mojego rozeznania starała się pracować zgodnie ze statutem Unii, organizowała zebrania informacyjne i w ogóle panowała lepsza atmosfera. Patrząc z boku, wygląda na to, że przewodnicząca Rady Dyrektorów Marzena Wierzbowska była atakowana przez innych dyrektorów za swoją pracę zgodnie z przepisami. Na jednym z zebrań informacyjnych któraś z dyrektorek wyraźnie publicznie oświadczyła, że ona jest przeciwna takim zebraniom z członkami. Zdziwiłem się taką hipokryzją, gdyż widziałem, że brała udział w zebraniach grupy nieformalnej, gdzie potrafiła krytykować innych dyrektorów, nie podając argumentów. W takich nieformalnych zebraniach grupy krzykaczy brało udział jeszcze dwoje obecnych dyrektorów, którym kadencja w tym roku się kończy. Wydaje mi się bardzo dziwnym piastowanie funkcji dyrektora, a jednocześnie działanie w interesie kogoś innego czy jakiejś grupy nieprzychylnej Unii Kredytowej. Byłem kilka razy na zebraniach Społecznego Komitetu i widziałem rozsądne dyskusje, poważne tematy, ludzi zatroskanych zjawiskami ujemnymi. Tutaj widzę platformę porozumiewania się dyrektorów z członkami. Społeczny Komitet informował też Komisję Nadzorczą o ujawnianych nieprawidłowościach. O, dziwo komisja ta raczej niechętnie zachowuje się wobec tych uwag lub wniosków, zamiast je przeanalizować zawczasu i odpowiednio zareagować. Gdybym został wybrany do Rady Dyrektorów, chciałbym się przyjrzeć z bliska, gdzie tkwi sedno nieporozumień. Chciałbym skonfrontować moje opinie z rzeczywitością. Myślę, że jednak nie mylę się w swoich sądach. Społeczny Komitet każdego roku podpowiada w swoich ulotkach o wyborze kandydatów. Może warto też posłuchać rad tego Komitetu i uwierzyć, że jak Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszytko inne zazwyczaj jest na właściwym.

Gorąco zapraszam do udziału w wyborach. To Państwa statutowy przywilej.