Strona główna / Nasze sprawy / „Wyniki Naszej Unii i fakty mówią same za siebie”

GP #7, 27 marca 2010 r.

„Wyniki Naszej Unii i fakty
mówią same za siebie”

Z przewodniczącym Rady Dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej (P-SFUK), panem Tomaszem Bortnikiem, rozmawia JACEK HILGIER.

JACEK HILGIER: Na naszych łamach ukazało się ostatnio kilka artykułów poświęconych Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, które spotkały się ze sporym zainteresowaniem Czytelników. Czy mógłbym Pana poprosić o komentarz dotyczący ostatnich wydarzeń, a zwłaszcza wyborów do Rady Dyrektorów, petycji o zwołanie Nadzwyczajnego Zebrania oraz obecnej sytuacji w Unii?

Tomasz Bortnik
Tomasz Bortnik

TOMASZ BORTNIK: Bardzo chętnie, ponieważ daje mi to okazję do sprostowania wielu pomówień i mitów. Muszę Panu powiedzieć, że dziwię się, że Gwiazda tak bezkrytycznie zamieściła wiele informacji dotyczących Naszej Unii i osób związanych z naszą instytucją. W wielu wypadkach widać również całkowitą nieznajomość tematu.

Staramy się dać możliwość wypowiedzenia swojego zdania każdej stronie.

– Oczywiście, ja też tak rozumiem rolę prasy. Ale solidne dziennikarstwo wymaga tego, by weryfikować swoje źródła i sprawdzać fakty. Dla przykładu, dziennikarz Gwiazdy pisze: „Na czym polega problem p. Krystyny Myssury, której ponoć należy wypłacić odszkodowanie za pozbawienie jej posady w Centrum?” Pani Myssura nigdy posady w Centrum nie miała. Centrum to nie Unia i każdy, kto ma nawet marginalne wiadomości o naszej instytucji, o tym wie. Przy okazji sprostowanie – pani Myssura została usunięta z Rady Dyrektorów P-SFUK, gdzie nie otrzymywała żadnego wynagrodzenia, przez pana Matyszczyka i jego grupę, która wówczas miała większość w Radzie. Według opinii władz federalnych, grupa ta działała sprzecznie z prawem, a przedstawione pani Myssurze zarzuty były bezpodstawne i miały charakter czysto polityczny. Co więcej, władze federalne wyraźnie nakazały przywrócenie pani Myssury do Rady, do czego grupa pana Matyszczyka nie zastosowała się przez prawie rok! Nie jest prawdą, że pani Myssura domagała się jakiegoś odszkodowania, czy je dostała. To kłamstwo. Chciałbym wspomnieć jednak, że pani Myssura poniosła koszta sądowe i osobiście uważam, że osoby, które wyrządziły jej krzywdę, powinny te koszta pokryć.

Chodziło nam o poruszenie bardzo drażliwego tematu. Czytelnicy mają prawo wiedzieć, jak było naprawdę.

– Ten sam dziennikarz pisze również: „w polonijnych mediach twierdzi się jednak, wprawdzie z lękiem ze względu na możliwość pozwu sądowego, że zarówno CP-S, jak i Unia Kredytowa stają się z wolna forum prywatnych karier i kumoterstwa”. Panie redaktorze, powiem Panu szczerze, że wiele pomówień i kłamstw, które zamieściła Gwiazda, może być podstawą do procesu sądowego, ale Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, na której czele mam zaszczyt obecnie stać, nie ma zamiaru procesować się z mediami, chociaż obowiązkiem każdego członka Rady jest dbać o dobre imię instytucji. Występowanie na drogę prawną to naprawdę ostateczność. Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że Naszej Unii zależy na tym, by polonijne media były silne i wiarygodne. To jest podstawą demokracji. Może więc ten pan, który rzuca takie oskarżenia pod adresem Naszej Unii, spróbowałby przytoczyć jakieś przykłady? A dla jego wiadomości chciałbym wspomnieć, że media w Nowym Jorku i New Jersey znają dobrze zagadnienie i były już świadkami niejednej próby „ratowania” Naszej Unii i nie dają się w takie rozgrywki wciągać.

Czy ma tu Pan na myśli petycję o zwołanie Nadzwyczajnego Zebrania?

– Zagadnienie jest o wiele szersze. Pozwoli Pan, że w tym miejscu wrócę do Pana początkowego pytania dotyczącego wyborów. Wybory były klęską poprzedniej grupy większościowej w Radzie, która próbowała przeróżnymi manipulacjami utrzymać się u władzy. Posunięto się nawet do prawdziwie peerelowskich zagrywek: czterech mianowanych kandydatów na cztery miejsca, zmuszanie pracowników Unii do promowania „najlepszych”, czyli swoich, kandydatów... Na szczęście w wyborach wzięło udział aż 10 tys. osób, czyli trzykrotnie więcej niż w poprzednich latach. Tak wysoka frekwencja dała wybranym dyrektorom bardzo silny mandat zaufania społecznego. W tym temacie Gwiazda również ma problemy z faktami. Oto cytat pochodzący z artykułu Waszej dziennikarki: „Trzeba ratować Unię, bo w wyniku wyborów z 14 grudnia 2009 r. w jej zarządzie mają większość (!), jakże groźną, niewłaściwi ludzie”. Niewłaściwi dla kogo? Dla tej pani, czy dla grupy, która tak kurczowo chciała utrzymać się u władzy? Czy dla nikogo nie ma znaczenia wola wyborców? Jeżeli komuś nie podobają się wyniki wyborów, niech sam startuje w następnych wyborach, albo pomaga komuś w kampanii wyborczej. Czyż nie na tym polega demokracja? Dlaczego przegrani uciekają się do takich podłych metod, jak pomówienia, kłamstwa i oszczerstwa?

Jaki to ma związek z petycją?

– Jest to próba podważenia wyników wyborów. Ten pan, który „ratuje” Naszą Unię i podpisał się pod petycją, chce wyrzucić pięciu dyrektorów, w tym tych, którzy zostali właśnie wybrani. Jest on wykorzystywany przez grupę walczącą o władzę w Naszej Unii do destabilizacji sytuacji wokół naszej instytucji. Część tej grupy podpisała się nawet pod artykułem opublikowanym w Gwieździe, gdzie przekazuje kłamstwa dotyczące pani Myssury, czy też ogólnej sytuacji panującej w Naszej Unii, świadomie i z premedytacją działając na szkodę P-SFUK.

No właśnie... jaka jest ta sytuacja? Co się obecnie w Unii dzieje?

– Grupa, która straciła władzę, a teraz zainteresowana jest głównie destabilizacją naszej instytucji, twierdzi, że obecna większość w Radzie Dyrektorów „wykoleiła ekspansję do Chicago – plan strategiczny będący w trakcie realizacji od półtora roku”. Prawda jest taka, że nasze dwa nowe oddziały w Chicago mają się całkiem dobrze, głównie dzięki temu, że ograniczyliśmy koszty i postawiliśmy na rozsądny i rozważny rozwój tego rynku. W tej chwili, czyli po siedmiu tygodniach działalności, mają one już prawie 600 nowych Członków i 7 milionów w depozytach. To ogromny sukces. W końcu lutego przekroczyliśmy $1,3 miliarda w aktywach. Przybywa pożyczek, które w lutym osiągnęły poziom $749 milionów, co stanowi przyrost o $8,5 miliona od początku roku. Osiągamy dobre wyniki praktycznie we wszystkich kategoriach i znowu rośnie ogólna liczba członków. Te wyniki mówią same za siebie.

Dlaczego decyzja o utworzeniu nowych oddziałów Unii w Chicago zapadła tak późno? W środowisku Polonii chicagowskiej taka instytucja powinna funkcjonować już co najmniej od 15 lat, kiedy było na nią wielkie zapotrzebowanie.

– Fakt, że możemy teraz udostępnić swoje usługi Polonii w Chicago, jest wynikiem dobrej kondycji naszej instytucji i posiadania przez nas odpowiedniego zaplecza do takiego przedsięwzięcia, w tym nowego centrum operacyjnego, które może teraz obsługiwać o wiele więcej oddziałów niż kiedyś. Ponadto, w przeszłości, z powodu ogromnej liczby emigrantów z Polski nasz rozwój odbywał się niejako samoczynnie. Teraz, żeby rosnąć, musimy szukać nowych sposobów pozyskania nowych członków, a Chicago i jego przedmieścia są zamieszkałe przez liczną Polonię, gdzie, jak wskazują wspomniane przeze mnie wyniki finansowe, zapotrzebowanie na nasze usługi jest ogromne.

A jaki jest Pana komentarz w sprawie przekazania do Centrum Polsko-Słowiańskiego ponad $800 tys.?

– Częścią mojego programu wyborczego było równe i sprawiedliwe traktowanie organizacji sponsorujących, których mieliśmy pięć, a od miesiąca już sześć. Nasza Unia pobierała z kont członków składki na rzecz sponsorów – $10 w skali rocznej. Każda organizacja dostawała taką sumę za każdego członka. Centrum jest największą organizacją, z ponad 40-tysięczną rzeszą członków. Poprzednia ekipa zdecydowała, że będzie przekazywać składki wszystkim sponsorom, ale nie Centrum. Uważam, że nie powinno się w ten sposób dyskryminować i moje zdanie poparło ponad 4 tysiące wyborców. Gwiazda na swoich łamach zamieściła informację, że „Unia stała się »dojną krową« Centrum Polsko-Słowiańskiego, do którego prędko popłynęło już ponad $816.000”. To nonsens i demagogia. Przekazaliśmy najpierw składkę za ubiegły rok, której wówczas nie pobrano, a teraz składkę za rok bieżący. Wszyscy sponsorzy otrzymali w ten sposób po $10 dolarów „od głowy”.

A kwestia prywatyzacji P-SFUK?

– Również demagogia i mit. Ktokolwiek orientuje się w przepisach unii kredytowych, wie, że taka operacja wymaga zgody władz federalnych i zgody większości członków. W praktyce jest to praktycznie niemożliwe, a próby prywatyzacji w innych uniach kredytowych w ogromnej większości zostały natychmiast zaniechane. Pomawianie pana Wojciecha Mleczki, czy kogokolwiek innego, o próbę prywatyzacji jest po prostu albo głupotą, albo świadomą manipulacją.

Czy zajmowanie stanowisk przez małżeństwo państwa Kamińskich w strukturach Unii i Centrum nie jest swoistym konfliktem interesów?

– Jak mi wiadomo, nie ma takich przepisów, które by tego w jakikolwiek sposób zabraniały, a w historii tych dwóch instytucji były wielokrotnie sytuacje, że członkowie Rady Dyrektorów Unii byli również członkami Rady Dyrektorów Centrum.

Czy Unia wypłaca jakieś odszkodowania zwalnianym pracownikom wyższego szczebla przed upływem ich kontraktów i czy takie przypadki miały miejsce w przeszłości?

– Są to sprawy kadrowe, podlegające rygorystycznym przepisom. Ponieważ każdy publiczny komentarz może mieć jakieś konsekwencje prawne, jako przewodniczący Rady nie mogę się w tej kwestii wypowiadać.

A sprawa zwolnienia z pracy poprzedniego dyrektora wykonawczego, pana Bogdana Chmielewskiego?

– Jak wspomniałem, na razie nie mogę komentować sprawy jego zwolnienia. Zapewniam jednak Pana, że w innych sprawach jestem zawsze do Pana dyspozycji i chętnie udzielę jakichkolwiek dodatkowych informacji. Lepszy kontakt z członkami i otwartość dla mediów jest przecież jednym z punktów mojego programu wyborczego, który konsekwentnie realizuję.

Obiecuję, że w razie jakichkolwiek pytań, na pewno się do Pana ponownie zwrócę.

– Serdecznie dziękuję.