Strona główna / Moim zdaniem / Radość dawania i... kryształowe latarnie

GP #3, 8 lutego 2014 r.

Radość dawania i... kryształowe latarnie

EWA ZELENAY

„Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej zostaje”.
—Antoine de Saint-Exupéry

Dzień świętego Walentego. Znów miliony czerwonych serduszek oblepią witryny wszystkich sklepów świata krzycząc: „Kup mnie, kup mnie, kup!”. Zaczarują nam głowy nachalną czerwono-różową słodyczą...

Tym, którzy kochają, przypomną o potrzebie obdarowania drugiej połówki, ale też boleśnie uświadomią tym bez pary ich samotność. Tych drugich, niestety, jest coraz więcej w ciągle śpieszącym się świecie. Bezradni, szukamy miłości na portalach internetowych, bo brak nam czasu na prawdziwe poznanie drugiego człowieka. A przecież, jak powiedział Lis do Małego Księcia w kultowej bajce Antoine’a de Saint-Exupéry’ego: „Wszystko wymaga obrzędów”.

Miłość potrzebuje uwagi i czasu. Nie da się jej wcisnąć w jeden uroczysty dzień, przyozdobiony i przesłodzony. Nie da się załatwić sprawy podarunkiem, wykwintną kolacją przy świecach czy wyjściem do kina. Miłość jest także często gorzka, trudna, uparta i niewdzięczna. Wymaga od nas ogromnych poświęceń, a jednak, pomimo to, szukamy jej codziennie, uparcie, przez całe życie.

Bo miłość nadaje naszemu życiu sens – i to właśnie jest w niej najważniejsze.

To miłość powoduje, że mój leniwy, 18-letni syn, pomimo lejącego deszczu i przenikliwego zimna – myje głowę, zmienia koszulę i w cienkiej kurtce (bo ładniejsza) jedzie trzema autobusami na drugi koniec Warszawy do swojej ukochanej Blanki.

To miłość powoduje, że czekam na niego do późna w nocy, niespokojna, czy dotrze do domu szczęśliwie. To miłość, choć może nieuświadomiona, powoduje, że przedszkolak dzieli się czekoladą z przyjacielem, a wierny pies umierając z głodu, przez wiele dni czeka na swojego pana.

Bo miłość to wierność i oddanie, to przebaczanie i zapominanie krzywd.

A przecież są różne miłości. Choć właściwie nie... jest jedna miłość, tylko różnie nazwana. Każda z nich jest oddaniem, poświęceniem naszego egoistycznego „ja” dla ukochanego „ciebie”.

Piszę ten tekst prawie w przededniu kolejnej edycji XX Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; kiedy będą Państwo czytać kolejne wydanie Gwiazdy Polarnej, będzie już po akcji. Przez 20 lat orkiestra miłości porwała i porywa coraz więcej serc. Orkiestra to też czerwone serduszko – ale inne, bo nie puste, lecz wypełnione treścią. I choć wielokrotnie słyszy się gorzkie głosy przeciwko jej pomysłodawcy i organizatorowi Jurkowi Owsiakowi, zarzucające mu komercyjne intencje, to przecież bez niego w polskich szpitalach nie byłoby sprzętu medycznego w takiej liczbie ani takiej klasy jak jest, a to się przekłada na zdrowie i życie chorych.

Pomimo wszystko, to jednak wcale nie ten drogi sprzęt jest tu najważniejszy. Najcenniejsza w akcji jest właśnie orkiestra serc – siła wyzwalająca w ludziach miłość i empatię dla słabych, chorych, biednych, starych i bezradnych.

Wszystkie takie i podobne akcje – organizowane czy to przez Kościół, rząd czy osoby prywatne – to wielka lekcja miłości dla wolontariuszy, dla dzieci i młodzieży i wszystkich innych biorących w nich udział. To radość dawania i dzielenia się miłością – bo miłość winna być jak chleb.

Radość dawania serca – cieszy serce. Miłość się mnoży. Im więcej jej dajesz, tym większą falą powraca. Bo miłość czyni dobro, bo przecież Bóg jest miłością.

I gdybyśmy umieli dawać miłość, to nie byłoby wojen, zbrodni ani nienawiści. Bo gdybyśmy umieli kochać, to nie musielibyśmy poszukiwać przysłowiowego Edenu, mitycznego raju. Bo raj jest tutaj, najbliżej, w nas, w naszych sercach.

Kochajmy siebie i kochajmy świat. Codziennie – nie od święta. Kochajmy pomimo trudności, wątpliwości i zniechęcenia. Nie odrzucajmy trudnej miłości – bo ona daje więcej niż bierze, bo ona nas hartuje, buduje i wzmacnia.

Dołączmy małe światełko naszego serca do rozpalonego ognia miłości – a ono wróci do nas wielką kryształową latarnią. I tych kryształowych latarni w sercach z całego mojego kochającego Was nie tylko w Walentynki serca życzę.

 

Fragment z Listu św. Pawła do Koryntian (Hymn do miłości)

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;

nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;

nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje

Oto słowo Boże.